Posts Tagged ‘wSieci’

KTOŚ W PAŃSTWIE PiS ZNOWU UPADŁ NA GŁOWĘ…

Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski („Wyborcza”) piszą o Barbarze Blidzie, której śmierć nie została rozliczona. Śmierć Barbary Blidy była początkiem końca tworu nazywanego „IV Rzeczpospolitą”. Polacy zobaczyli wtedy, w jak dramatyczny sposób może się skończyć realizacja spiskowych obsesji władzy. We wtorek mija 10 lat od tamtych wydarzeń.

10 lat od śmierci Blidy i 10 lat bezkarności Ziobry. Platforma miała go rozliczyć, wypadło to żałośnie

25 kwietnia 2007 r. pod dom b. posłanki i minister budownictwa w rządzie SLD przyjechała ekipa ABW z nakazem zatrzymania Barbary Blidy i doprowadzenia jej do prokuratury. Funkcjonariusze z Katowic działali w dwóch grupach: pierwsza miała wejść do domu Blidy w Siemianowicach Śląskich. Druga stała za płotem z kamerą. Jej zadaniem było sfilmowanie wyprowadzenia Blidy z domu. Nagranie miało trafić do lokalnego oddziału telewizji publicznej jako ilustracja gorącego newsa.

Pod parą był też minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Tego dnia wybierał się na Śląsk. Miał tam ogłosić pierwszy sukces w walce z „układem”, którego zniszczenia domagał się ówczesny premier Jarosław Kaczyński.

Barbara Blida nie znała tych planów. Ale od tygodni żyła w strachu. Wiedziała, że ABW „pracuje” nad jej przyjaciółką zamkniętą w „areszcie wydobywczym”. Agenci obiecywali jej wolność w zamian za zeznania obciążające była posłankę. Parę dni wcześniej TVP pokazała „reportaż śledczy” o mafii węglowej. To był kolejny niepokojący sygnał.

Blida wiedziała, że jej nazwisko pojawia się w śledztwie. Stawiała się na wezwania prokuratury. Czy przypuszczała, że tym razem będzie zatrzymana?

Gdy o 6 rano weszła do niej ABW, Blida postanowiła, że nie da się publicznie upokorzyć. W łazience sięgnęła po broń, którą miała w domu.

Do dzisiaj nie jest jasne, czy strzeliła do siebie (taka jest wersja oficjalna), czy też rewolwer wypalił, gdy szamotała się z funkcjonariuszką. Ślady na miejscu zostały profesjonalnie zatarte.

Śmierć Barbary Blidy była początkiem końca tworu nazywanego „IV Rzeczpospolitą”. Polacy zobaczyli, w jak dramatyczny sposób może się skończyć realizacja spiskowych obsesji władzy. Pięć miesięcy później, po dwóch latach nieudolnych i awanturniczych rządów, PiS przegrał wybory.

Ale obiecywane przez zwycięską Platformę Obywatelską rozliczenie duetu Kaczyński-Ziobro z wykorzystywania prokuratury, policji i służb specjalnych do niszczenia politycznych przeciwników wypadło żałośnie. Zapowiedzi, że winni odpowiedzą za swoje czyny, szybko poszły w niepamięć.

Przez kolejne dwie kadencje większość PO-PSL nie zdołała nawet przegłosować wniosku o postawienie przywódców IV RP przed Trybunałem Stanu. Z odpowiedzialności za bezprawne naciski oczyściła ich też prokuratura.

Kolejny akt tego dramatu rozegrał się po ostatnich wyborach. Decyzją Jarosława Kaczyńskiego Zbigniew Ziobro wrócił na stanowisko ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Prokuratorem krajowym zrobił Bogdana Święczkowskiego, w 2007 r. szefa ABW.

25 kwietnia to okrągła rocznica bezkarności Kaczyńskiego, Ziobry i Święczkowskiego. Ponoszą moralną i polityczną odpowiedzialność za śmierć posłanki SLD.

Ale ta data powinna być też wyrzutem sumienia dla Platformy. Recydywą autorytarnych i niszczących demokrację rządów Polska płaci teraz za brak zdecydowania i złamanie danej wyborcom obietnicy rozliczenia IV RP.

NO TO NAS ZATKAŁO

Dwa zaległe teksty Waldemara Mystkowskiego.

Walka kobiet o antykoncepcję, o pigułkę „dzień po”

PiS nie znosi sytuacji, gdy ich demolkę i skansen wynosi się na zewnątrz. Chcą prać brudy w domu, niestety te brudy są produkcji PiS, a Polska przystępując do Unii Europejskiej zdecydowała się na nowoczesność, a nie pisowski Ciemnogród i kołtunerię.

Brudy pisowskie na zewnątrz chcą wynieść kobiety, które zainicjowały obywatelski projekt ustawodawczy, aby żadne państwo członkowskie nie mogło samopas ograniczyć dostępu do środków antykoncepcyjnych. Ta inicjatywa to niejako odpowiedź na pomysł wprowadzenia recepty na pigułkę zwaną „dzień po”. Wszak tabletki „ellaOne” są dostępne w całej Unii bez recepty.

Projekt zmian w prawie farmaceutycznym został już przyjęty przez sejmową komisję zdrowia i w najbliższym czasie trafi pod obrady Sejmu. Nie należy mieć złudzeń, iż większość sejmowa z posłanką Sobecką przegłosuje, jak zakrystia im każe, a prezydent – męska odmiana Sobeckiej – ustawę podpisze.

Z tym pisowskim zacofaniem chcą walczyć takie organizacje, jak komitet „Ratujmy Kobiety” wraz z innymi stowarzyszeniami. Walka o prawa polskich kobiet zostanie przeniesiona na forum Komisji Europejskiej. Przygotowany został projekt „Europejska Inicjatywa Ustawodawcza na Rzecz Praw i Godności Kobiet”, którego celem jest uchylenie pewnego przepisu, a dotyczącego zmiany sposobu sprzedaży środków leczniczych. Ten przepis pozwala każdemu krajowi politykę lekową prowadzić wg widzimisię.

Kobiety chcą, aby środki antykoncepcyjne – w tym tabletki „ellaOne” – obowiązywała jedna dyrektywa, by były wyłączone spod widzimisię lokalnych polityków i były dostępne w całej Unii bez recepty. Wówczas żadnym Radziwiłłom i osobom związanych prawem kanonicznym o celibacie nie przyszło do głowy, aby decydować za innych, szczególnie, aby decydować za kobiety.

Wniosek w Komisji Europejskiej będzie składać Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej, szefowa komitetu „Ratujmy Kobiety”. Do złożenia projektu potrzebnych jest przynajmniej sześć państw oraz – co będzie sporym wyzwaniem – milion podpisów.

Polki mają już gotowy dokument, pomagać im będą – jest to już dogadane – Niemki, Francuzki i Irlandki. Następnie trzeba powołać międzynarodówkę. I w ten sposób wynosząc walkę o prawa kobiet na zewnątrz przymusić skansen do respektowania praw.

DOBRE

Mazurek od Kaczyńskiego i „tematu” Piaseckiego

Rzecznik PiS Beata Mazurek niespecjalnie wie, co mówi. I nie jestem tym zdziwiony, wystarczy jej posłuchać. W co drugim wypowiadanym zdaniu traci wątek, a zdanie podrzędnie złożone to dla niej slalom gigant z takimi muldami, iż nakrywa się nogami.

Jakie znaczenia niesie zdanie: „Proszę, aby Rafała Piaseckiego nie utożsamiać z nami”. A z kim? Z Platformą Obywatelską? Jak ktoś będzie widział Grzegorza Schetynę, proponuję, aby zadał mu pytanie, czy zgodzi się na utożsamianie Piaseckiego „z nimi”? A może Piaseckiego można było utożsamiać z „nami” do niedzieli, a w ten dzień świąteczny łeb mu ucięli? Albo taka złota myśl pani Mazurek: „Kaczyński interweniował w sprawie Piaseckiego. Dla nas ten temat jest zakończony”.

Czyżby Piasecki się rozwiódł? A może solennie przyrzekł „panu” Kaczyńskiemu, że nie będzie tłukł żony. Jest jeszcze możliwość, że dał dyla w smudze kompromitacji i udał się za Wacławem Berczyńskim, aby zakończyć temat.

Ładunek „termobaryczny” Piaseckiego nazywa się przemocą domową. Temat nie jest zakończony, że posłużę się drewnianym stwierdzeniem osóbki Mazurek, która nie wstydzi się wymawiać publicznie takich sztanc językowych. Ten temat otwiera, a przynajmniej powinien otworzyć oczy dla partii Kaczyńskiego na sprawy przemocy domowej, przemocy wobec kobiet i bezbronnych dzieci. „Temat zamknięty” Piasecki tłukł nie tylko żonę, ale i swoje dzieci, a także teściową, która z nim ślubu nie brała.

A może powodem „zakończenia tematu” jest pobratymstwo emocjonalne Piaseckiego i Jarosława Kaczyńskiego? Ten pierwszy uderza fizycznie rodzinę, także słownie, a prezes PiS wali rodaków słowami, zawsze oddzielony od nich (od nas) czterema ochroniarzami, którzy rocznie kosztują – pośrednio każdego z nas – przeszło milion złotych. Przemocą słowną jest nazywanie rodaków najgorszym sortem, elementem animalnym, gestapo. Gdyby Kaczyński miał zdolność honorową, można byłoby wyzwać go na „ubitą ziemię”. Nie ma honoru, dlatego opluwa zza kordonu ochroniarzy.

Kaczyński na szczęście nie ma żony, nie ma dzieci, nie ma teściowej. Można sobie wyobrazić, iż byłby konkurencją dla Piaseckiego, gdyby swoje emocje słów zamienił na emocję kończyn górnych i dolnych. Idę o zakład, że wykazałby wyższość nad „tematem zamkniętym” z Bydgoszczy.

Tak jak w stanie wojennym był tchórzem, tak do dzisiaj mu to nie przeszło, a pani Mazurek proponuje naukę języka polskiego, a gdy już potrafi sklecić zdania, aby dać „rzeczy słowo” (jak pisał mój wielki poprzednik), niech się weźmie za retorykę – to jest nauka: jak wyrażać się – i mówić do rzeczy. Publiczna przestrzeń języka polskiego nie jest maglem. Nie jest też kloaką.

I CO TERAZ POCZNIE ANTEK BEZ WACKA???

Kleofas Wieniawa pisze o wrabianiu Radosława Sikorskiego w odpowiedzialność za katastrofę smoleńską.

W piętkę gonią ze Smoleńskiem. Takim żałosnym (acz miliony kosztujący podatnika) wyczynem jest ów ładunek termobaryczny, który posłużył Jarosławowi Kaczyńskiemu niemal dojść do „prawdy” w ostatnią rocznicę smoleńską. Taki z niego perypatetyk w marszu po Krakowskim Przedmieściu w otoczeniu tabunu ochroniarzy.

Scenarzysta termobaryczny Wacław Berczyński wziął jednak nogi za pas. Więc pisowcy szukają innej dziury w całym – i… czepiają się nogawek Radosława Sikoirskiego.

„Dziennikarze” tygodnika „wSieci” z brudnego palca wyssali (achtung! achtung!), że Sikorski dopuścił się „kłamstwa pod przysięgą”, bo był zaangażowany w dyplomatyczne przygotowanie wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Donalda Tuska w Katyniu w kwietniu 2010 roku.

Chore do bólu. A dziennikarze tego tygodnika niech nauczą się pisać i posiądą arkana rzemiosła. Sikorski nie był zaangażowany w kampanię wyborczą, bo nie był z PiS-owskiego obozu.

A po co leciał Lech Kaczyński do Katynia? Wówczas twierdziłem, że z psychologicznego punktu widzenia był zmaltretowany przez brata – typowego wampira psychicznego – tacy ludzie podświadomie szukają ucieczki w samobójstwo.

A jego żyjący brat do dzisiaj uprawia psychiczny terroryzm. Maria Nurowska nazywa go psychicznym potworem. Uważam, że prezes niewiele się różni od bydgoskiego radnego, tamten tłukł żonę, dzieci i teściową, ten nie ma żony, dzieci i teściowej, ale używa przemocy do innych, narzędziami nawet bardziej bolesnymi, retorycznymi: elementem animalnym, gestapo, gorszym sortem. To jest uderzenie zacisniętą pięścią słowa. Kopem z glana metafory.

Wracając do Sikorskiego. A co mógł wówczas szef dyplomacji, wszak nie był ministrem organizacji?

Lech Kaczyński odpowiada moralnie (ale uśmiałem się przy tym egzystencjalnym oksymoronie) za katastrofę. Jak nieboszczyk może ponieść odpowiedzialność? Można go eksmitować z Wawelu. To byłoby jakieś wyjście. Quasi-dziennikarze „wSieci” coś tam chachnmęca w języku polskim, którym zresztą nie potrafią się posługiwać. Takim gościom zawsze wyjdzie groteska, kabarecik.

ODDAJMY CZEŚĆ WIELKIEMU CZŁOWIEKOWI

>>>

Reklamy

ANDRZEJ, NIE CHRZAŃ

Zagadka – Czy Pani Agata: a. śmieje się? b. płacze? c. usiadła na mokrym?

Włodzimierz Cimoszewicz dla „Wyborczej” mówi o konstytucji. Mija 20 lat od uchwalenia konstytucji RP. – Można wprowadzać zmiany do konstytucji, ale nie należy zmieniać jej na nową. Argumenty mówiące, że dwudziestoletnia konstytucja jest przestarzała, to brednie

Paweł Wroński: Minęło 20 lat od uchwalenia konstytucji RP. Jak pan dziś ocenia ten dokument?

Włodzimierz Cimoszewicz: Konstytucja jest bardzo dobra. Kilka kwestii można było uregulować inaczej, jednak oferuje ona pełną możliwość sprawnego funkcjonowania państwa, gwarantuje szeroki zakres praw i wolności. Częste ostatnio przypadki łamania jej postanowień nie są dowodem słabości. Tak jak dziesięć przykazań nie traci swojej wartości z powodu miliardów przypadków łamania ich od tysięcy lat.

Okazało się, że konstytucyjne zabezpieczenia dla rządów prawa – takie jak Trybunał Konstytucyjny – zostały stosunkowo łatwo ominięte przez rządzący PiS.

– Wiara w doskonałe rozwiązania prawne czy proceduralne jest naiwna. Bez świadomych obywateli nie ma republiki, bez demokratów nie ma demokracji. Naszym polskim problemem jest to, że mimo ponad ćwierćwiecza demokratycznego państwa duża część społeczeństwa nie wie praktycznie nic o państwie, prawie, gospodarce, finansach itd. A jednak decydują. Głosują na szarlatanów i znachorów, na objazdowych cyrulików i głosicieli cudów.

Ale jaki z tego wynika wniosek? Zmienić prawo? Czy pomóc rodakom w nauczeniu się i zrozumieniu. Jak nasze szkoły przygotowują młodych ludzi do życia w demokratycznym państwie, do zrozumienia istoty praworządności, do przyswojenia sobie tolerancji, do uświadomienia, skąd się biorą pieniądze w budżecie państwa i ile ich może być. Tego nie wprowadzano do szkół dawniej, a dzisiaj zamiast tego rozwala się system edukacji. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Znamy to? Tak. Realizujemy? Nie.

Tylko do tej pory nie zdarzyło się, aby konstytucja była łamana tak ostentacyjnie, a w łamaniu uczestniczył jej strażnik. Może tę sytuację trzeba zmienić i na przykład ograniczyć uprawnienia prezydenta?

– Jedyną bronią, która może wyeliminować próby zniszczenia demokracji, jest świadomość obywateli gotowych do realnego oporu. Przestępca może złamać każde prawo. Jeśli będzie miał gwarancje bezkarności, to zrobi to. Dzisiaj Polska jest w rękach złoczyńców. Zwyciężyli w wyborach zarówno z powodu błędów poprzedniej ekipy, jak i w wyniku zastosowania na masową skalę kłamstw. Jeśli większość społeczeństwa wiarygodnie zademonstruje sprzeciw, jeśli stanie się jasne, że ci, którzy niszczą praworządność w naszym kraju, pójdą za kraty, wtedy obronią się i demokracja, i prawo. Jeśli obywatele będą zdezorientowani i bierni, będzie źle. Już raz nasi przodkowie doprowadzili do upadku Rzeczpospolitej. Współczesne pokolenie może się okryć podobną niesławą.

A co do prezydenta Andrzeja Dudy. Trzeba doprowadzić do sytuacji, by społeczeństwo było bardziej odporne na demagogię i fałszywe obietnice. Prezydent mógł wygrać tylko w takiej sytuacji, jaką mieliśmy w 2015 r. Wie pan, że piryt zwany jest złotem idiotów? Bo tylko oni biorą za złoto wszystko, co się świeci.

Obecnej konstytucji strona konserwatywna zarzuca, że prezentuje jedynie wrażliwość strony liberalnej. Liberałowie, że pewne zapisy są tak sformułowane, że np. uniemożliwiają wprowadzenie związków partnerskich, co już jest standardem w cywilizowanym świecie.

– To jedna z najbardziej demokratycznych konstytucji. Jest jednak owocem różnych kompromisów. Wydaje mi się, że na ogół rzetelnych. Przykładem może być wspomniana definicja małżeństwa, o którą toczył się spór. Proszę jednak zauważyć, że nie stoi ona na przeszkodzie prawnego zaakceptowania związków partnerskich. Proszę też pamiętać o ogólnej formule niedyskryminacji zawartej w konstytucji. Tak więc w wielu przypadkach spornych mamy nie tyle kłopot z konstytucją, ile z jej interpretacją. Ta z kolei nosi z reguły znak firmowy ludzi, którzy jej dokonują.

Ale na przykład okazało się, że ze względu na konstytucyjne zapisy bardzo trudne jest wejście do strefy euro.

– Przyznaję, że zabrakło nam trochę wyobraźni, gdy chodzi o przepisy o NBP i walucie. Utrudniają one wejście do strefy euro. To był błąd, choć wtedy taka perspektywa była czystą abstrakcją.

W 1996 r. przez kraj przechodziły demonstracje twierdzące, że konstytucja jest „nową Targowicą, że odbiera dzieci rodzicom i niszczy dziedzictwo chrześcijańskie”.

– To jest typowy dla większości polskiej prawicy styl dyskutowania. Inwektywy, kłamstwa, ciężkie oskarżenia, zero poczucia odpowiedzialności za słowo. Tradycja ciemnoty i warcholstwa. W tym sensie nie było to nic nowego. Później te same brednie wypowiadano w związku z przystępowaniem do UE.

Po uchwaleniu konstytucji mówiło się, że po 10 latach powinna nastąpić jej rewizja. Potrzebna jest zmiana konstytucji?

– Można wprowadzać zmiany do konstytucji, nie należy zmieniać konstytucji na nową. Argumenty mówiące, że dwudziestoletnia konstytucja jest przestarzała, to brednie. W USA obowiązuje konstytucja, która weszła w życie dwa lata przed naszą ustawą z 3 maja. Choć i im zdarzyło się wybrać człowieka szkodliwego na prezydenta, jakoś nie słychać nawoływań do zmiany konstytucji. W dzisiejszej sytuacji politycznej w Polsce, gdy szkodnicy z PiS-u i kumple Kukiza maja większość, jakakolwiek gotowość do dyskusji o zmianie konstytucji dowodziłaby głupoty opozycji.

Czyli dziś dyskusja nad ulepszeniem konstytucji jest niemożliwa?

– W dzisiejszym Sejmie nie. W polskiej polityce zniknęło zrozumienie dla idei kompromisu. Dyktat zastąpił porozumiewanie się, dobro partii wyparło dobro wspólne. Cofnęliśmy się o kilkadziesiąt lat.

i to jak widać strategia jedynie słusznej partii. To się nazywa „firmy rodzinne”

Waldemar Mystkowski pisze o zbliżąjącej się rocznicy smoleńskiej.

Pisowska Golgota pod smoleńską brzozą

Biuletyn partyjny PiS „wSieci” wypełniają w większości materiały smoleńskie. Co nie powinno dziwić, bo za tydzień rozpoczynają się pisowskie igrzyska, które w całości poświęcone będą postaci pisowskiej pamięci (pp.) Lecha Kaczyńskiego.

I tak. Prawdziwość narracji czterech Ewangelii potwierdza tylko wzmianka w „Wojnie żydowskiej” Józefa Flawiusza. PiS nie ma takich problemów, a wręcz ich nadmiar. Zdjęć jest bez liku, artrefaktów jeszcze więcej, acz są rozproszone. Co roku Antoni Macierewicz publikował „sensacyjny” raport. Pisowską Golgotą jest brzoza pod Smoleńskiem. Ale jakie są bezpośrednie przyczyny śmierci mesjasza PiS, jeszcze ewangeliści tej partii nie ustalili.

Może w 7. rocznicę zapadną wiążące decyzje. Tak i siak – „przebity włócznią nienawiści”, itd. Publicyści „wSieci” snują w tej formie narrację. Zaczęło się, gdy mesjasz Lech Kaczyński chciał lecieć na unijny szczyt. Donald Tusk na nim już był, ale Tu-154M nie wrócił, więc kancelaria prezydenta musiała wyczarterować maszynę.

To miał być początek efektu motyla, który w konsekwencji spowodował hekatombę smoleńską. Tak kombinują ewangeliści biuletynu „wSieci”. Na marginesie: Andrzej Duda może tylko się cieszyć, że nie poleciał za Beatą Szydło na żaden szczyt, a zwłaszcza na ten w Brukseli, gdzie odniesiono „sukces” 1:27.

Narracja smoleńska w tej części ewangelii zaczyna się akurat 14 października 2008 roku. Ewangeliści odkrywają znaczenia słów i gestów, które padły, a nie zostały wówczas zauważone i odpowiednio oznaczone. „Jak widać na fotografiach z unijnego szczytu, relacje między dwoma najważniejszymi polskimi politykami były poprawne, a nawet ciepłe. Nie można nie zapytać o szczerość gestów Donalda Tuska, który z jednej strony uśmiechał się do Lecha Kaczyńskiego, a z drugiej mówił dziennikarzom: „Powiem brutalnie – nie potrzebuję pana prezydenta”. – tak kombinują.

Można rzec, że trzepot skrzydeł motyla to brukselski uśmiech Tuska w stronę Lecha Kaczyńskiego. Słowa sa ilustrowane niepublikowanymi dotąd zdjęciami z lat 2008-2010, pewnie włącznie z tym słynnym, na którym premier Tusk robi żółwika z Władimirem Putinem, a kaciki ust układają się w grymas uśmiechu.

Są to elementy także słynnego pojęcia „przemysł pogardy”, który ostatnio nie jest nazbyt często przypominany. Jak widzimy nowe materiały smoleńskie nie są nazbyt oryginalne i cokolwiek cieniutkie. A nie były publikowane dlatego, iż pozostawały wtórne do publikowanych.

Zaś ewangeliści mają taki talent, jaki ich mesjasz – ten nieżyjący i ten żyjący. Można mniemać, że turbulencje smoleńskie podczas igrzysk będą znaczne. Trzeba będzie zapiąć pasy i mieć nadzieję, że nie przewrócą nam rzeczywistości kołami do góry, na nice. Oczekuję jakiejś bomby Macierewicza, bo ostatnio niczego nie wymyślił, jakby stracił wenę, a nie należy pod tym względem do impotentów twórczych. „Zdrada dyplomatyczna” – to cienizna. Coś lepszego, ministrze!

Kleofas Wieniawa pisze o ekstrawagancjach Macierewicza.

Jarosław Kaczyński zauważył, iż Antoni Macierewicz ma „wiele cech pewnej ekstrawagancji”. Niewątpliwie! Nawet mówi z charakterystyczną emfazą.

Wolałbym, aby o ekstrawagancji Macierewicza wypowiedział się znawca zachowań w sytuacjach normalnych i kryzysowych, a ta dyscyplina wiedzy o człowieku nazywa się psychologią, bądź psychiatrą, a nie polityką.

Jak ktoś zauważył, ekstawagancki może być pisarz bądź artysta, bo ekspresja jak najbardziej indywidualna świadczy o oryginalności i talencie.

Esktrawagancję Macierewicza zmierzył Adam Leszczyński z OKO.press. I to ekstrawagancję „siedmiomilową”, a nie tę codzienną, bo Macierewicz dzień w dzień wypowiada same ekstrawagancje.

A dużym dzisiaj ekstraktem ekstawagancji jest jego Misiu. Jak to mowią kobiety: każdy ma jakąś taka przytulankę.

Nie będę relacjował, jakie ekstrawagancje Leszczyński uwzględnił, skupię się na kilku, wg mnie szczególnych.

W młodości durnej i chmurnej Macierewicz ekscytował się Che Guevarą i Mao-Tse-tungiem. O ile ten pierwszy jest zrozumiały, bo to bohater całego pokolenia niezależnie od wyznawanych idei, o tyle drugi musi zastanawiać. Macierewicz nawet w tym zapędzie „ekstra” posunął się do tego, iż studiował historię Ameryki Łacińskiej i uczył się starożytnego języka Majów.

Ta ekstrawagancja mi się podoba.

W stanie wojennym Macierewicz dał nogę z internowania. Leżał w szpitalu, miał go „samowolnie” opuścić w karawanie. Acz jeden z jego opozycyjnych znajomych (nie pomnę nazwiska) twierdzi, że po prostu sobie wyszedł ze szpitala, gdyż nikt go nie pilnował. Autor ucieczki po prostu stworzył sobie legendę.

Podoba mi się fraza: Macierewicz uciekł ze szpitala – i to widać do dzisiaj.

Macierewicz startował też na prezydenta Warszawy w 2002 roku, uzyskał 6 tys. głosów. Idę o zakład, iż Kononowicz uciułałby deczko więcej.

Z pewnością Macierewicz jest barwny, ale… jest ministrem obrony, a nie na etacie klowna narodowego. O! Gdyby była taka funkcja stańczyka i Macierewicz sprawowałby funkcję błazna nadwornego na Nowogrodzkiej, to owszem, ale wówczas niepotrzebny byłby kabaret „Ucho Prezesa”.

>>>

c3dsswcxuaawhwp

OSTATNI WOLNY CZŁOWIEK W TYM KRAJU. Wolny od cywilizacji, zobowiązań, umiejętności. Znajdź drugiego takiego! NIE MA. Tytuł w pełni zasłużony.

c3dta56wgaefdg2

OSTATNI WOLNY CZŁOWIEK W TYM KRAJU. Wolny od cywilizacji, zobowiązań, umiejętności. Znajdź drugiego takiego! NIE MA. Tytuł w pełni zasłużony.

posel-po

Poseł Sławomir Nitras z PO spotkał w kuluarach sejmowych prywatnego ochroniarza Jarosława Kaczyńskiego. Próbował dowiedzieć się, na jakiej podstawie ten tam przebywa, jednak mężczyzna odmawiał wyjaśnień i mówił jedynie, że „ma upoważnienie”, nie chciał się też przedstawić.

Nitras pytał o szczegóły i zaznaczał, że do kuluarów wstęp mają tylko posłowie, Straż Marszałkowska i upoważnione osoby. Poseł pytał też strażników, ale ci najpierw ignorowali pytania, a potem stwierdzili, że nie mają obowiązku udzielenie informacji.

W końcu na miejscu pojawił się „sprawca” zamieszania – Jarosław Kaczyński, przed którym ochroniarz otworzył drzwi na klatkę schodową.

– Czy aby pan jest o zdrowych zmysłach? – zapytał Nitrasa prezes PiS.

– Tu nie mogą wejść dziennikarze, ale może wejść prywatny ochroniarz prezesa – podsumował Nitras, który całą rozmowę w kuluarach transmitował na Facebooku.

UWAGA !!! PRZESTĘPCA Z WYROKIEM JEST OSOBISTYM OCHRONIARZEM KACZYŃSKIEGO. CO ZA WSTYD…

c3dmirbw8aect6l

Straż Marszałkowska pobiła manifestanta przed Sejmem?

to-cofa

Jak poinformowali  Obywatele RP, Tomasz Wilkowski uczestniczący w środę w proteście na terenie kompleksu budynków Sejmu został ciężko pobity przez Straż Marszałkowską, po czym zasłabł i został odtransportowany do szpitala. „To cofa nas do najczarniejszych czasów stanu wojennego” – komentują członkowie organizacji. Protest dotyczył wolności zgromadzeń, ale także dostępu mediów do budynków sejmowych. Czterem osobom pikietującym przed budynkiem Sejmu zarzuca się naruszenie miru domowego. W związku z tym reprezentujący oskarżonych mecenasi wnieśli o przesłuchanie w sprawie 460 posłów i 100 senatorów, by ustalić, czy również ich dobra naruszono „wtargnięciem”.

„Obywatele RP, podejmując akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego są gotowi ponieść odpowiedzialność prawną za swoje czyny. Ciężkie pobicie manifestanta cofa nas jednak do najczarniejszych czasów stanu wojennego. Obywatele RP podejmą w tej sprawie zdecydowanie kroki prawne” – czytamy w przesłanym Onetowi oświadczeniu.
„Ta władza przekroczyła kolejną granicę. Nie tylko wprowadza absurdalne zakazy, ale także bije osoby świadomie łamiące je w akcie nieposłuszeństwa obywatelskiego. Brutalnie zaatakowano osoby, które nie wykazały nawet śladu agresji słownej, nie wspominając o fizycznej” – komentuje Paweł Kasprzak z Obywateli RP.

„PiS uzasadnia zaostrzenia względami bezpieczeństwa, ale Straż Marszałkowska reaguje przecież nie na widok broni, ale na widok kawałka materiału – celem jej ataków są nawet nie tylko transparenty, ale również narodowa flaga. Jeżeli bijąc pokojowo manifestujących obywateli i traktując ich jak stosujących przemoc terrorystów PiS myśli, że zniechęci nas do protestów, to się myli. Natomiast na pewno staje po tej samej stronie co ZOMO” – dodaje Paweł Kasprzak.

VIVA EL REPUBLICA SAN ESCOBAR! 🙂 Brawo BIG CYC!

c3dum57xaaad1nq

NAJWIĘKSZA AFERA POLITYCZNA I CO? BĘDZIE ZAMIATANIE POD DYWAN???

c3c1rxrxeaiwev5

CZY WY TEŻ OCZEKUJECIE OD PREZYDENTA WYJAŚNIENIA TEJ SPRAWY? 

c3c9bsjxaamw9as

Studenci wyszli na ulice przeciwko władzy

Michał Wilgocki („Wyborcza”) pisze o proteście studentów. W 11 polskich miastach i Brukseli na ulice wyszli w środę studenci. Protestowali przeciwko rządom PiS. W sumie w manifestacjach wzięło udział ok. 2 tys. osób.

nie-zgadzamy

Studenci protest ogłosili na początku stycznia. Zwoływali się na portalach społecznościowych. Akces zgłosiło 11 najważniejszych ośrodków uniwersyteckich, m.in. Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań i Lublin.

Inicjatywa była oddolna. – Nie jesteśmy związani z żadną partią. Nasz protest jest apolityczny. Prosimy, żeby nie było na nim żadnych emblematów partyjnych. Nie jesteśmy przybudówką Komitetu Obrony Demokracji, jak niektórzy sugerują – tłumaczyła Martyna Równiak, studentka medycyny na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, jedna z organizatorek protestu.

Studenci przedstawili 11 postulatów. Każdy zaczyna się od słów: „Chcemy żyć w państwie, w którym…”. Dotyczą m.in. przestrzegania konstytucji, wolności zgromadzeń, tolerancji i ochrony przyrody.

W Warszawie przy pomniku Kopernika demonstrowało kilkaset osób. Ze sceny przemawiali studenci, którzy opowiadali o każdym z kolejnych postulatów. W przerwach słuchali piosenek m.in. Kultu i zespołu Big Cyc. W organizacji pomagała straż KOD, była też wielka biało-czerwona flaga, którą niosło kilkadziesiąt osób. Oprócz studentów na demonstrację przyszło także wiele osób starszych. Niektóre z nich trzymały tablice układające się w hasło „Uniwersytet trzeciego wieku”.

We Wrocławiu protestowało ok. 200 osób. Zebrały się przed domami studenckimi Kredka i Ołówek. To właśnie na Dolnym Śląsku zrodził się pomysł ogólnopolskiego protestu. Wpadły na niego dwie studentki: Mary Iwanicka i Natalia Kwaśnicka.

– Doszłyśmy do wniosku, że głos młodych ludzi nie przebija się w debacie publicznej. A my też mamy swoje postulaty i żądania – mówi Kwaśnicka. Studenci nieśli transparenty: „Coście sku… uczynili z tą krainą”, „Partyjny bełkot to nie informacja”, „Mamy prawo mieć własny głos”.

W Poznaniu kilkuset studentów miało m.in. transparent: „Nie jesteśmy wnukami oderwanych od koryta esbeków. Jesteśmy wkurzeni!”. Z kolei napis: „Studenci specjalnej troski” nawiązywał do niedawnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że na antyrządowych manifestacjach widać osoby specjalnej troski. Studenci skandowali: „Rząd nie zdaje egzaminu” i „Stop łamaniu konstytucji”.

zbigniew-holdys

W Lublinie na manifestację przyszło kilkadziesiąt osób.

– Walczymy przeciwko łamaniu prawa przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie zgadzamy się na przepychanie ustaw bez brania pod uwagę głosów, które nie są po stronie rządu – mówili podczas demonstracji studenci.

KATASTROFA TORUŃSKA. MACIEREWICZ PRZEŻYŁ. CZY POLICJA ODDA WRAK?

c3c6bbwxaaatt-g

PODOBNO MOGŁY SIĘ WYDARZYĆ OBIE WERSJE JEDNOCZEŚNIE.

c3dkjvswyaeqxwt

Waldemar Mystkowski pisze o kulcie Jarosława Kaczyńskiego.

oficjalny

Jarosław Kaczyński dostał nagrodę „Człowieka Wolności”. Tytuł nagrody jest dziwny, jak sama uroczystość zorganizowana przez tygodnik „wSieci”.

Zacznijmy od oprawy zewnętrznej. Uroczystość odbywała się w Filharmonii Narodowej, który to budynek był otoczony taką ilością policjantów, iż żadna mysz nie mogła przecisnąć się na teren wolności, na którym nagradzany był człowiek wolności.

Można mniemać, iż policjanci bronili wolności przed KOD, Obywatelami RP i opozycją polityczną, Platformą Obywatelską i Nowoczesną. Policja broniąca człowieka wolności i wyznawców tego człowieka (bo tak należy nazwać osoby wygłaszające laudację, w tym Beatę Szydło, na cześć człowieka wolności) – to powinno skłaniać do refleksji, iż to jest człowiek wybitnie policyjny, esencja policyjności, czyli człowiek wyniesiony na sam szczyt przez zniewolonych przez niego, człowiek oddzielony kordonem policji od KOD i opozycji politycznej.

Zdarzenie półtora godziny wcześniej przed tym ogromnym spektaklem w Filharmonii mówi, co też to za forma wolności i jaka jest jej jakość. Otóż kilka limuzyn rządowych spowodowało karambol wyjeżdżając z Torunia, gdzie przebywała jedna osoba na prywatnym wypadzie. Antoni Macierewicz był u o. Tadeusza Rydzyka. Do karambolu doszło z winy kierujących samochodami rządowymi, którzy nie przestrzegali przepisów drogowych – limuzyny jechały na sygnale i z prędkością przeszło stu kilometrów na godzinę. Pobieżny opis świadków wypadku wskazuje, iż winę ponosi kawalkada rządowych pojazdów. Wracający z wyprawy prywatnej Macierewicz nie zatrzymał się do wyjaśnienia wypadku, rozbite zostały auta, a dwie osoby zostały ranne i wylądowały w szpitalu. Minister zaś przesiadł się do innego auta i udał się z takim samym naruszeniem przepisów drogowych do Filharmonii Narodowej na uroczystość.

Śledztwo prowadzone przez policję po kilku godzinach zostało przejęte przez Żandarmerię Wojskową, bo „w jednym z aut był szef MON” – takie jest oficjalne uzasadnienie. Jak zauważył dziennikarz „Rzeczpospolitej” Jacek Nizinkiewicz: „Wyobraźmy sobie, że to np. T. Siemoniak pędził na prywatna imprezę, dochodzi do karambolu, są poszkodowani… Zostałby zjedzony przez PiS.”. Indagowany były minister obrony rządu PO/PSL Tomasz Siemoniak do tweetu dziennikarza dopisuje swój: „Albo gdybym spotkał się z lobbystą w USA, nakłamał w Sejmie o mistralach, dał certyfikat „rosyjskiemu łącznikowi” i trzymał „rzecznika”…”

W tych klimatach znalazła się wolność w Filharmonii Narodowej. Spicz Beaty Szydło na temat Człowieka Wolności bije wszelkie wyżyny retoryki, bije w nos, w dziób (rodzaj części ciała do wyboru). Nazywa się to w mowie i piśmie inaczej niż retoryka, bo to logorea i grafomania. Oto próbka „grafomanii oralnej” premier rządu polskiego: „Do Polski przyjeżdżają ludzie z całego świata i mówią: to piękny, bezpieczny kraj, a Polacy to wspaniali ludzie. To jest wolność”.

Wystarczy? Pewnie, że tak, ale jeszcze dorzucę, wszak to premier: „To, że dzisiaj Polska nie musi kłaniać się na zagranicznych salonach, ale to Polska jest państwem, z którym muszą liczyć się inni – to jest wolność”. Litości – krzyczy we mnie – umiar, złoty środek zachowania rozumu. W wolności nie ma jednak litości, bo pani Szydło uczyniła z Filharmonii Narodowej – Narodowy Magiel: „Chcę podziękować premierowi Kaczyńskiemu za to, że mam zaszczyt razem z nim pracować i że nauczyłam się od niego, co to znaczy wolność”.

Lecz Szydło w swej logorei jest mała w porównaniu z profesjonalistami grafomanii. Zacytuję tylko jednego, bo więcej nie zdzierżę. Jacek Karnowski, szef tygodnika, który przywalił tą nagrodą Człowieka Wolności: „Dziś, dzięki wolnemu wyborowi Polaków, Polska jest krajem wyjątkowej wolności. To jest wielki dorobek Jarosława Kaczyńskiego. Wolnego wyboru, którego nie byłoby bez jego działalności”.

W otoczonej policjantami Filharmonii mieliśmy uroczystość Kultu Jednostki, jakim jest otoczony Jarosław Kaczyński. Ta ilość hymnów pochwalnych, grafomanii oralnej, wazeliny, do tej pory nie dostała takiej wielkości. Od 25 stycznia 2017 roku rozpoczął się w Polsce oficjalny kult Jarosława Kaczyńskiego po mylącym pozorem wręczenia mu nagrody Człowieka Wolności.

Kaczyński został wyzłocony, jak wyzłocone wcześniej były postaci kultu Baala, Buddy, prezes PiS wyzłocony został laudacją wyznawców, wyzłocony światłem jupiterów i wreszcie miejscem, którego pilnował kordon policji, policjant przy policjancie, iż nawet żadna złota mysz nie przecisnęła się na teren złotego miejsca wolności.

Sam wyniesiony i wyzłocony Budda otoczony Kultem Jednostki, nazwany Człowiekiem Wolności, wygłosił mowę, która też przejdzie do historii polskiej retoryki politycznej. Z grafomanii oralnej wyzłoconego Kaczyńskiego da się wysupłać definicję wolności, otóż dzisiaj Polska jest wyspą wolności w Unii Europejskiej, na Zachód od Warszawy wolności nie ma, istnieje tylko poprawność polityczna. Polska pod wodzą Człowieka Wolności wyrwała się z tego zniewolenia i jest wolna.

Przy okazji Budda ogłosił oficjalną ideologię państwa rządzonego przez PiS, będziemy dążyć do wolnego „państwa narodowego”, czyli nacjonalizmu (to ostatnie określenie nie padło, ale to oczywista oczywistość logiczna). Takiej wielkości pompatyczności dotychczas oficjalnie w kraju nie było. W Unii Europejskiej jesteśmy ewenementem, czymś tak kuriozalnym, iż UE będzie długo, ale to długo przecierać oczy ze zdumienia. Wazelina, tani blichtr, grafomania oralna, bezwstyd bez zarumienienia, itd. Polska to w tej chwili kraj operetkowy, republika bananowa.

DZIWNE, ŻE JESZCZE NIKOGO NIE ZABILI…

c3doggsxgaiq2rw

Chorzy z nienawiści wyborcy PiS to ludzie, którzy zagubili swoją tożsamość

c3cw3ssxuakrxtc

>>>

DZIEŃ DOBRY 🙂 ZAPRASZAMY NA PORANNE ĆWICZENIE WZROKU

c0qam6gxgaaqofl

Już cały internet się z tego śmieje :))) My wciąż nie przestajemy. Jarosław, Ty Polskę zostaw!

c0rhctvwqaa92si

Adam Szostkiewicz pisze o Kościele, który zawodzi.

wymowne

Kardynał Nycz postąpiłby po chrześcijańsku, gdyby poszedł podzielić się opłatkiem z protestującymi w Sejmie posłami PO i Nowoczesnej. W końcu posłowie opozycji to nie trędowaci. Reprezentują miliony wyborców, są wśród nich katolicy.

Zamiast do nich, kardynał poszedł do TVP kontrolowanej przez PiS i tam zdystansował się od protestu przeciwko pisowskiemu zamachowi sejmowemu.

Owszem, miękko, ale jednak. Metropolita warszawski powiedział w pisowskiej TVP niezmordowanie opluwającej protestujących posłów, że ich działanie jest przeciwko świętym i powinni protest zawiesić na czas świąt. Brzydko to zabrzmiało w ustach kogoś, kto jest uważany za biskupa umiarkowanego, otwartego także na poglądy nie-pisowskie wśród wiernych.

Jakiż to protest przeciw świętom? To protest mniejszości pozbawianej praw przez większość pod fałszywymi pretekstami. Posłanki i posłowie takich świąt w Sejmie nie planowali. Zmusił ich do pozostania w Sejmie PiS. W tej sytuacji miejsce Kościoła jest przy mniejszości. Tu nie chodzi o deklarację polityczną, poparcie tej czy innej partii, tylko o gest duszpasterski.

Biskupi w te święta kolejny raz stracili okazję, by przemówić po chrześcijańsku. A przecież mają skąd brać przykład. Jak nie ze św. Jana Pawła II, to może z orędzia królowej Elżbiety II, 6 minut a tyle treści i dobrych emocji. To naprawdę niezłe wzory, o niebo lepsze od pouczeń naszych biskupów radiomaryjnych. Po nich niepisowski katolik spodziewać się empatii, a nawet wysłuchania ich racji, nie może.

Ale żeby na dobrze ponad stu członków polskiego episkopatu ewangeliczną odwagę nazwania polityki pisowskiej po imieniu – „to jest dyktat, a dyktat kojarzy się nie dobrze” – miał tylko jeden z nich, emerytowany biskup Pieronek, to jednak ponury znak czasu w Kościele. A gdzie ci młodsi, obiecujący, wydawało się odporni na prawicowo-narodowe wzmożenie w stylu abp Jędraszewskiego? Czemu milczą? Przykro słuchać tego milczenia.

ŚPIEWAJMY RAZEM 🙂

c0rfrfcxgaan4wa

TAKA PRAWDA

c0q4x6yxeaawjjc

Anne Applebaum pisze dla Washington Post o polskich protestach.

mysl-cieplo

„Nieliberalna demokracja” jest niezbyt szczęśliwym określeniem będącym w obiegu dlatego, że trudno wymyślić lepsze. Wielu ludziom ta nazwa się nie podoba, gdyż uważają, że przywódca naruszający reguły demokracji w ogóle nie powinien być określany jako „demokrata” – może raczej powinno się mówić o „dyktaturze”.

c0rc8rzweaaioly

A jednak istnieje pewna postać polityki, która w praktyce wykracza poza granice tego, co nazywaliśmy „demokracją”, ale jeszcze nie jest w pełni dyktaturą, chociaż z pewnością może do niej doprowadzić, jak w Turcji czy w Rosji. W tej chwili najjaskrawszym przykładem nieliberalnej demokracji jest Polska, gdzie wybrany zgodnie z prawem rząd łamie konstytucję, zarówno pod względem litery prawa, jak i jego ducha. Od czasu przejęcia władzy jesienią 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość podważyło i pozbawiło władzy Trybunał Konstytucyjny, upolityczniło służbę cywilną i przekształciło media publiczne w prymitywny organ partyjnej propagandy. Minister obrony narodowej chce utworzyć „wojska obrony terytorialnej” podlegające bezpośrednio jemu, poza istniejącą strukturą dowodzenia. W obawie, że celem tego jest utworzenie paramilitarnych sił partii rządzącej, najwyżsi stopniem generałowie polskiej armii podali się do dymisji.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości uzyskali mandat do sprawowania władzy. Mają nieznaczną większość w parlamencie, którą uzyskali, zdobywając niewiele ponad jedną trzecią głosów wyborców, dzięki temu, że ich przeciwnicy z centroprawicy i centrolewicy byli podzieleni. Nie uzyskali jednak mandatu do zmiany systemu politycznego. Nie mają większości konstytucyjnej. Nie mają powszechnego poparcia większości wyborców. W ich umiarkowanej kampanii wyborczej nie wspominano o zmianie konstytucji, nie mówiąc już o upolitycznieniu służby cywilnej czy o wojskach obrony terytorialnej posłusznych wobec jednego tylko polityka.

c0rbfchwiaa0lmn

Co w takich warunkach powinna zrobić opozycja? Zwyczajni obywatele? Nie ma łatwych rozwiązań. Polscy politycy nadal mogą mówić przez prywatne kanały telewizyjne lub w Sejmie, co w rzeczywistości robili, chociaż z niewielkim skutkiem. Obywatele mogą demonstrować – i także to robili, wywierając nieco większy wpływ. Zwołano imponujące demonstracje w proteście przeciw atakowi rządu na Trybunał Konstytucyjny i wolność zgromadzeń. Protest kobiet w kilkunastu miastach doprowadził do wstrzymania projektu penalizacji aborcji. Wszystkie pozostałe protesty nie osiągnęły niczego poza paroma drobnymi legislacyjnymi poprawkami.

Gdy rząd dokręca śrubę, protestujący stają się coraz gniewniejsi. W ubiegłym tygodniu marszałek Sejmu wykluczył z obrad posła opozycji, który sprzeciwiał się przepisom utrudniającym dziennikarzom relacjonowanie obrad. Jego koledzy w proteście okupowali prezydium. W reakcji na to marszałek przeniósł posiedzenie do innej sali i przeprowadził tam głosowanie o wątpliwej legalności. Wydarzenia te były relacjonowane na żywo przez telewizję, tysiące ludzi przyszło więc pod Sejm, by ponownie zaprotestować.

Niektórzy z protestujących usiłowali zapobiec opuszczeniu gmachów sejmowych przez ministrów, byli nawet tacy, którzy rzucali się pod samochody. Ale i to nie przyniosło żadnych efektów. Rząd odmówił ponownego poddania pod głosowanie nieprawidłowo uchwalonych ustaw. Protestującym zagrożono postępowaniem karnym.

I tu dochodzimy do trudnego pytania: co dalej? Czy jeśli rząd postępuje niezgodnie z prawem, to właściwą odpowiedzią jest obywatelskie nieposłuszeństwo? Mogłoby to wywołać skutki odwrotne w stosunku do zamierzonych: wielu Polkom i Polakom nie podobałyby się chaotyczne albo gwałtowne protesty, a rząd grozi eskalacją działań. W ostentacyjny sposób zaparkowano przed budynkami Sejmu pojazdy do tłumienia zamieszek, co przypomniało nam komunistyczne lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku.

Dotychczas naciski zewnętrzne – protesty płynące z Unii Europejskiej, Rady Europy, Białego Domu – miały niewielki wpływ na rządzących w Polsce. Być może dlatego, że nie towarzyszyły im żadne sankcje. To jednak także stwarza dla opozycji dylemat: czy polscy politycy powinni wezwać Unię Europejską, by obcięła subsydia na rzecz Polski?

Z czasem rynki mogą wywrzeć naciski ekonomiczne. Osiemnaście miesięcy temu dyrektor jednego z europejskich banków powiedział mi, że jego polski zespół był najwydajniejszy i najefektywniejszy ze wszystkich, jakie mu podlegały. Obecnie zagraniczne banki, obawiając się nieprzewidywalnych podatków i kapryśnego systemu prawnego, sprzedają swoje polskie aktywa lub rozpatrują ich sprzedaż. Notowania giełdowe i wartość polskiego pieniądza od roku systematycznie spadają. Niemniej potrzeba czasu na to, żeby zniszczyć kwitnącą gospodarkę. Demokrację można rozmontować znacznie szybciej.

c0q_ghpxcaaztpa

Za dwa i pół roku odbędą się w Polsce nowe wybory. W jakich warunkach będą one przebiegać? Czy za dwa lata prywatne media jeszcze będą jeszcze funkcjonować, czy też rządowe naciski na reklamodawców doprowadzą do ich bankructwa? Czy sądownictwo zostanie upolitycznione? Czy subwencje rządowe dla zwolenników – wypłaty zasiłków, posady dla członków partii – staną się podstawą autorytaryzmu? Czy przeciwnicy polityczni zostaną postawieni w stan oskarżenia? Deklaruję, że tą ostatnią sprawą jestem osobiście zainteresowana: jestem żoną byłego ministra spraw zagranicznych Polski, obecnie niebiorącego udziału w polityce, którego wraz z innymi byłymi politykami przywódca rządzącej partii chce oskarżyć o „zdradę”.

Nie ma w tej chwili żadnych trafnych odpowiedzi na którekolwiek z tych pytań, bo nie ma żadnych oczywistych sposobów demokratycznego zwalczania nieliberalnej demokracji. A więc pomyśl ciepło o Polakach, którzy protestują w czasie świąt – w grudniu w Polsce bywa zimno. I trzymaj kciuki, by coś takiego nie zdarzyło się także w twoim kraju.

c0o04fzxuaiu0tb

OGROMNY CIOS DLA PiS PO ŚWIĘTACH… JAK AMERYKANIE MOGLI ZAPOMNIEĆ???? NIE ZAUWAŻYĆ??? TAK BEZCZELNIE POMINĄĆ??? JAK TERAZ ŻYĆ?

c0qcqi0xcaexhyg

Waldemar Mystkowski analizuje wywiad Kaczynskiego dla „wSieci”.

rozmyslania

Wyjaśniła się tajemnica uśmiechu Jarosława Kaczyńskiego, gdy w nocy z 16 na 17 grudnia wyjeżdżał z Sejmu. On już wiedział! To był pucz. Długo musieliśmy czekać, bo aż do wydania tygodnika „wSieci” po świętach Bożego Narodzenia, dlaczego prezes rechotał w służbowej limuzynie.

jaki-prezes

Kaczyński dzieli się odkryciem z tej nocy grudniowej z braćmi Karnowskimi, a poprzez nich z nami: „Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu. Sygnały o takiej możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej. To była poważna próba sparaliżowania władzy w sposób siłowy, niedemokratyczny. Jej podstawą było założenie, że nie uchwalimy budżetu”.

Poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba pełnił rolę podporucznika Piotra Wysockiego, który wszedł do Szkoły Podchorążych Piechoty w Łazienkach, przerwał zajęcia z taktyki – wygłosił mowę: „Polacy! Wybiła godzina zemsty. Dziś umrzeć lub zwyciężyć potrzeba! Idźmy, a piersi wasze niech będą Termopilami dla wrogów”.

(STRACH MIAŁ SPARALIŻOWAĆ SPOŁECZEŃSTWO. TYMCZASEM STRACH OGARNIA WŁADZĘ.)

c0qpprfxgaat8nr

Kiedyś perory były podniosłe, dzisiaj wystarczy: „Marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje”. I mamy pucz. Za Wysockim-Szczerbą rzucili się podchorążowie ku mównicy sejmowej, jak podchorążowie 29 listopada 1830 roku, którzy weszli do Belwederu, aby pojmać wielkiego księcia Konstantego. Wówczas namiestnikowi udało się zbiec w damskich fatałaszkach, dzisiaj Kaczyński nie musiał się przebierać, acz zbiegł z marszałkiem Kuchcińskim do sali kolumnowej w tym samym gmachu przy Wiejskiej.

Szczerba i podchorążowie posłowie pozostali przy swoim, tj. przy mównicy sejmowej przez całe święta, planują prowadzić pucz do 11 stycznia, a Konstanty Kaczyński dzieli się swymi myślami i zapowiada twardą walkę z puczystami: „Chcę jasno powiedzieć: nie złamią nas. Po naszej stronie jest wielka determinacja, silny mandat społeczny. Ale nie tylko. Mamy precyzyjne rozpoznanie, gdzie są nasze słabości, i ciężko pracujemy nad ich naprawianiem.”

c0qxbj6xaaaciic

Śmiejecie się? Na Twitterze mamy istne pandemonium żartów: „Cicho wszędzie, głucho wszędzie, pucz to będzie, pucz to będzie”. „Pucz się, pucz, to potęgi klucz”. „Tam sięgaj, gdzie pucz nie sięga”. „Pucznijcie się wszyscy w głowy.”, itd.

Czyżby miał „pucz puczem się odcisnąć”? Bowiem Kaczyński antycypuje: „Czerpią z Majdanu, odwracając rzeczywiście znaczenia słów i faktów, ale czerpią. Nie wiem, jak można Polsce życzyć krwawych rozruchów. Ale, widać, tam żadnych hamulców nie ma.”

Puczyści mają na razie jedyną broń: wyłączony mikrofon na mównicy sejmowej, zaś zaborcy wstawili nowe kraty w Sejmie, tak „naprawiają słabości”. Rozumiem, że przeciw puczystom zostaną rzucone policja, Wojsko Polskie, które są w rękach zaborców demokracji, a nawet „ciężko wypracowane” Macierewicza Wojska Obrony Terytorialnej.

Nie wiem, z kim prezes PiS spędzał święta Bożego Narodzenia, ani gdzie, ale głąbość tych myśli nasuwa mi podejrzenia, iż nie sięgają głębokości piasku w piaskownicy, ani tym bardziej jakiejkolwiek plaży, zwłaszcza że teraz nad Bałtykiem szaleje orkan. Te myśli o puczu zostały zrodzone na froncie walki w jakiejś kuwecie, tylko tak mogę wytłumaczyć powyższe brednie prezesa.

c0reahwxuaecjny

cumeenuxeaacm7g

Tak PiS traktuje Polskę, zrywa współpracę z instytucją, z którą wiążą nas umowy międzynarodowe. Bezhołowie PiS – nie spełniają żadnych standardów prawnych, humanitarnych.

Tylko pluć potrafią, jak prezes mistrz na dopingu adrenaliny nienawiści.

waszczykowski1

Rząd Beaty Szydło przesłał do Wenecji dokument, w którym zarzuca Komisji stronniczość i nierzetelność. W ten sposób Polska – jak mówią „Wiadomości” – „kończy współpracę” z Komisją w kwestii Trybunału Konstytucyjnego. „To efekt przyjęcia przez Komisję Wenecją opinii na temat nowelizacji ustawy o TK” – podała TVP.

Godzenie w suwerenność Polski

„Wiadomości” dotarły do przesłanego dokumentu i przedstawiły trzy fragmenty. Pierwszy, w którym stwierdzono, że Komisja nie jest uprawniona do wyznaczania standardów konstytucyjnych i ingerowania w sprawy Polski:

Pomijając niewiążący charakter opinii należy zastanowić się na ile Komisja Wenecka jest uprawniona do wyznaczania standardów konstytucyjnych i ingerowania w wewnętrzne sprawy państwa oraz wymagania by wyznaczone przez nią zalecenia były realizowane

Drugi, w którym rząd nie zgadza się z zaproponowanym przez Komisję sposobem trybem wyboru Prezesa Trybunału:

Argumentem pozaprawnym i nie znajdującym podstaw w Konstytucji RP jest teza, że kandydatami na Prezesa Trybunału Konstytucyjnego maja być osoby cieszące się największym poparciem pozostałych sędziów. Komisja pomija przy tym znaczenie Prezydenta RP w procesie powoływania Prezesa TK

I trzeci, w którym uznano stanowisko Komisji za godzące w suwerenność Polski:

Stanowisko przedstawione przez Komisję w sprawie sędziów TK jest niedopuszczalne, godzi w suwerenność państwa i przeczy apolitycznemu charakterowi tego gremium

cu0tmq-waaagd0i

W ramach podsumowania, „Wiadomości” zacytowały słowa Jarosława Kaczyńskiego, według którego konflikt wokół Trybunału będzie trwał do zakończenia kadencji Andrzeja Rzeplińskiego jako prezesa TK. „Póki Rzepliński będzie prezesem nie da się nic zrobić. Ostentacyjnie i bezczelnie łamie prawo. To świadczy o jego osobowości. Brak mu wyraźnie zasobów kulturowych potrzebnych do tej funkcji” – uważa prezes PiS.

Komisja obraża Polskę

O zrywaniu współpracy z Komisją Wenecką mówił również Witold Waszczykowski na antenie TVN24. Zarzucił Komisji „jednostronną narrację” i pomijanie tego, co mówią przedstawiciele rządu.

– To Komisja w tej chwili obraża polski rząd i polskie społeczeństwo, ponieważ przedstawia kłamliwe, fałszywe, jednostronne raporty na temat Polski – orzekł szef MSZ i dodał, że rząd nie musiał jechać do Wenecji ponieważ wcześniej przesłał swoje stanowisko. – Wykazaliśmy błędy. Komisja Wenecka w swoich raportach myli instytucje polskie, myli odpowiednie paragrafy. Przedstawia jednostronną narrację, przyjmuje argumenty jednej stronie – dodał Waszczykowski.

Antoni Macierewicz rżnie publikę o polskich śmigłowcach.

cu0u5vexgaa2kih

cuy3icsweaeafbn

PROPAGANDA W CZYSTEJ POSTACI

cu1ff_tweau48ls

Zaproszenie dla Komisji

Przypomnijmy, że to właśnie Witold Waszczykowski poprosił Komisję Wenecką o opinię na temat uchwalonej w grudniu ub. roku nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

Eliza Michalik w felietonie o Czarnym Proteście. Jesteśmy – protestujące polskie kobiety – stare i młode, bogate i biedne, różne. Nie da się nas uciszyć ani wypchnąć na margines. Jesteśmy ponad połową społeczeństwa i bez nas Polska po prostu nie jest możliwa.

eliza-michalik

Władza ma problem z kobietami. Przez lata pogardzane i lekceważone, wreszcie podniosłyśmy głowy. I mamy szansę okazać się najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim Jarosław Kaczyński miał do czynienia, choć zwycięstwo, wbrew optymistycznym nastrojom, nie jest wcale przesądzone. Potrzebne są nam do niego, oprócz solidarności, mobilizacja i zwarcie. Jeśli osiądziemy na laurach, Kaczyński nas zabije. Dosłownie.

Strajków musi być więcej, większych i potężniejszych, inaczej fanatycy zrobią z nami, co zechcą.

anna-dryjanska-2

PiS okłamał kobiety (co nie jest niespodzianką – tchórze zawsze kłamią): po „czarnym proteście” wycofał projekt Ordo Iuris i wprowadził do procedowania inny, gorszy. Zakazujący nie tylko aborcji, ale też tabletek antykoncepcyjnych. Nakazujący kobiecie – co prawo międzynarodowe uznaje za tortury – noszenie w brzuchu dziecka przez dziewięć miesięcy nawet w przypadku, gdy od początku wiadomo, że będzie potworkiem bez mózgu czy głowy. Chcą nas wziąć zmęczeniem, myślą: „Raz się babsztylom udało, ale w końcu się znudzą. Nie dadzą rady”.

Próbują też zastraszania, na razie ostrożnie – sondując, na ile mogą sobie pozwolić. Bo tym przecież – badaniem naszych granic – jest nasyłanie na organizatorki „czarnego protestu” prokuratury i wyliniałych prorządowych związkowców, którzy burczą (sporo śmiechu), że ukradłyśmy im symbol „Solidarności” (do którego nie mają prawa i któremu, zupełnie na marginesie, ich dzisiejsza działalność urąga). Wiem – to jak poszczucie nas ratlerkami, ale zapewniam, że będzie ostrzej. Zagrażamy PiS-owi i PiS nam nie odpuści.

Nie odpuści, bo wie (nawet jeśli wiele z nas jeszcze sobie tego nie uświadamia), że w walce o swoje prawa mamy spore atuty. Nasza płeć choć raz jest naszą siłą. Na kobiety trudno wysłać policjantów z pałkami czy kiboli z bejsbolami, trudno też brutalnie usuwać spod Sejmu dziewczyny z dziećmi na rękach. PiS wie, jak by to wyglądało w telewizyjnym obrazku, i wie, że rozruchy społeczne zmiotłyby go wtedy w jednej chwili.

Trudno też nas wyzwać: od ludzi drugiego sortu (seksizm), od gestapówek i resortowych matek i córek, ubeczek i komuszyc, insynuować, że oderwano nas od koryta, żeśmy się nachapały i że płaci nam Putin. Nie jesteśmy beneficjentkami zmian, przedstawicielkami „spasionych elit” (choć te akurat zarzuty ze strony PiS-u pod adresem kogokolwiek nieodmiennie bawią: nie znam elit, które by się bardziej spasły – władzą, pieniędzmi, stanowiskami i wszystkim innym – niż członkowie PiS-u). Działamy ponad podziałami. Nie jesteśmy z KOD-u, PO czy Nowoczesnej. Jesteśmy stare, młode, bogate i biedne, różne. Nie da się nas zakrzyczeć ani uciszyć, udać, że nie istniejemy, czy wypchnąć na margines – jesteśmy ponad połową społeczeństwa i bez nas Polska po prostu nie jest możliwa.

Sukces „czarnego protestu” ma ponadto wymiar szerszy, mentalny. Pokazałyśmy, uświadomiłyśmy wielu ludziom, że powoli klaruje się w Polsce nowy podział polityczny, którego granica nie przebiega już po linii prawica – lewica, ale po linii: szacunek do praw człowieka i podstawowych wolności a przemoc, nacjonalizm i fanatyzm religijny.

Pokazałyśmy, że tworzy się – nie, już istnieje! – Polska, w której to, kim jesteś, określa nie to, czy i jak często chodzisz do kościoła, ale to, jakim jesteś człowiekiem. Czy szanujesz cudzą wolność tak jak własną, czy potrafisz pojąć, że na jedną rzecz można patrzeć z wielu punktów widzenia, czy rozumiesz, że ludzie, którzy się od ciebie różnią, nie są zagrożeniem, lecz darem i szansą. Czy też chcesz ich wszystkich uciszyć, odczłowieczyć, zaprzeczyć, że istnieją.

cu38tzkwyaab6m0

Rzecz jasna, nie powinniśmy brać pogardy i nienawiści PiS-u wobec kobiet do siebie: oni gardzą wszystkimi, nienawidzą i boją się wszystkich. Brak szacunku do kobiet po prostu najbardziej razi, kłuje w oczy i niesie ze sobą największe konsekwencje. Także dlatego, że nie jesteśmy same. Za naszymi plecami stoi armia mężczyzn, naszych mężów, kochanków, ojców i braci, naszych kolegów, przyjaciół i współpracowników, porządnych facetów, którzy nas wspierają i z nami maszerują. Mężczyzn, którzy już pokazali, że bez względu na swoje polityczne poglądy (protest kobiet poparła nawet część wyborców PiS-u) chcą naszej równości wobec prawa i tego, żeby traktowano nas jak ludzi.

Dlatego jesteśmy dla PiS-u najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim miał do czynienia, i dlatego musimy na siebie bardzo uważać: bo „czarny protest” awansował nas do rangi głównego wroga ideologicznego tej partii. A z wrogiem ideologicznym – znamy to z przeszłości – walczy się bezlitośnie, nie przebierając w środkach. Wróg ideologiczny jest groźny, bo skłania ludzi do myślenia i zasiewa wątpliwości.

Oczywiście – na koniec pozwolę sobie na optymistyczny akcent – jak bywało i w PRL-u, wszystko się może rozbić o brak intelektu u pisowskich żołnierzy, idealnie zobrazowany internetowym memem wypuszczonym przez nich zaraz po „czarnym poniedziałku” z napisem: „Nie pozwolimy wyprowadzać kobiet na ulicę”. Odpowiedź kobiet była natychmiastowa i nokautująca (mem został przez partię Kaczyńskiego w popłochu wycofany): „Polki nie są psami, żeby je wyprowadzać”.

Nie, nie jesteśmy. I o tym nie wolno nam zapomnieć.

cuz1r6_wyaavq26

Zerwanie umowy na zakup caracali przez rząd PiS jest prozaiczny. Nie ma szmalu w kasie.

sekrety

Zdaniem Francuzów Warszawa pod rządami PiS od początku negocjowała tak, jakby chciała, by do porozumienia nie doszło. Teraz nastąpią retorsje. Odwołanie wizyty prezydenta Hollande’a to dopiero początek.

JEST REAKCJA PO ODRZUCENIU CARACALI. WKRÓTCE NIEMCÓW UKARZEMY ZA GRUNWALD. SZWEDÓW ZA POTOP. A RUSKICH ZA ZABORY.

cubth9lweaaugf2

Artykuł „wSieci” to stek insynuacji.

cubjge4w8aeonli

cubjgwmwaaedjcy

Z Kaczyńskiego wyszło szydło. Jest chory, kieruje się tylko zemstą. Szykuje nam ogólnopolską katastrofę smoleńską.

Któraś tam miesięcznica smoleńska, a koleś na taborecie bredzi i ślina leci mu coraz gęściej.

kaczynski

Dziś wiemy coraz więcej. Co miesiąc tej wiedzy na temat tragedii smoleńskiej jest więcej. Ale ostateczne ujawnienie prawdy jeszcze przed nami. Musismy o to walczyć, że ci którzy tą prawdę ukrywali są znowu aktywni. I nie ukrywali swoich celów. Mówią o tym, że powstanie komisja, że chcą zlikwidować IPN i CBA. Pokazują wprost, że ich RP – nie chcę tu wymieniać numerów miałaby się opierać na kłamstwie i na zgodzie na nadużycie. – mówił w na 78. miesięcznicy smoleńskiej Jarosław Kaczyński.

cubovqsxyaaku-t

„Wolność to prawda”

„Nasza RP musi się opierać na prawdzie. Dziś słyszeliśmy w Katedrze, że prawda jest korzeniem wolności. Tak to jest stwierdzenie, którego nie da się odrzucić. To jest stwierdzeni, które jest fundamentem naszego myślenia. O wolności i o losie naszego narodu, który był zawsze ostoją wolności. O naszej misji w Europie i w świecie. Bo my Polacy mamy taką misję. Bo wolność to prawda”.

„Ci, którzy są przeciwko nam mają jedną broń – prowokację”

„Musimy tu być za miesiąc, w kolejnych miesiącach. Aż do tego momentu, gdy usłyszymy z ust przedstawicieli państwa to co się naprawdę stało w Smoleńsku i kiedy tu odsłonimy, niedaleko stąd, pomnik katastrofy smoleńskiej i pomnik Lecha Kaczyńskiego. Nasza misja ma sens, bo ci ktorzy są przeciwko nam mają dziś już tylko jedną broń – poza kłamstwem oczywiście – tą bronią jest prowokacja”.

Powyższe wypowiedzi to cytaty pacjenta z Tworek. Zero treści, sama plwocina.

szefowa

Waldemar Mystkowski pisze o skierowaniu do prokuratury zawiadomieniu na Kuchcińskiego.

kuchcinski

Według Konstytucji i protokołu dyplomatycznego drugą osobą w państwie jest marszałek Sejmu. Niby powinniśmy wiedzieć, ale buzie rozdziawiamy. No, bo kto jest drugą głową w Polsce? No… tak, Marek Kuchciński. On jest pierwszym po Andrzeju Dudzie, któremu – nie daj Bóg –  coś się stanie, Kuchciński zostałby p.o. prezydenta. Wcale nie jest to gdybanie. Przez kilkanaście ostatnich dni nie był widziany nigdzie Andrzej Duda, nie zająknął się w kwestii aborcji i Czarnego Protestu, ani w tak ważnej sprawie dla naszego prestiżu, jak zerwaniu umowy na zakup Caracali. Ani be, ani kukuryku.

bezprawne

Coś w naszym państwie trzeszczy. Wszak najważniejsze funkcje powinny piastować autorytety państwa, takim powinien być prezydent i marszałek Sejmu, ale też ludzie z dokonaniami dla Polski, z olejem w głowie, zwanym mądrością, wreszcie z roztropnością polityczną. Druga głowa w państwie Kuchciński tak naprawdę nie jest szerzej znany. Wcześniej najczęściej widziany był jako cień prezesa Kaczyńskiego. Można było mieć wrażenie, że to teczkowy, obok Mariusza Błaszczaka. I raptem Kuchciński zostaje Drugą Głową. Wywiadów nie udziela, bo niespecjalnie potrafi się wyrażać, poza komunikatami partyjnymi. Powiedzieć coś od siebie jest ponad jego możliwości.

Na tego pierwszego po Dudzie złożone zostało doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Tak, tak! Wyrażać się specjalnie nie potrafi, a możliwe przestępstwa dokonywać i owszem. Zawiadomienie złożyło Stowarzyszenie Watchdog Polska, zajmujące się transparentnością życia publicznego, o brak ”poszanowania konstytucyjnego prawa do informacji”.

Watchdog odnosi się do dwóch wydarzeń. Jednego iście gombrowiczowskiego, bo dziennikarzowi Pawłowi Dąbrowskiemu na rok zabroniono wstępu do budynków sejmowych z tego powodu, że sfotografował bose stopy posłanki PO Lidii Gądek. U Gombrowicza łydka, u Kuchcińskiego stopy, taki z niego obniżony Pimko, z łydki zjechał do stóp.

Drugi zarzut dotyczy odmowy wstępu na posiedzenie Sejmu kobietom, które zostały zaproszone przez parlamentarzystów w związku z dyskusją na temat ustawy zaostrzającej przepisy aborcyjne. Kuchciński przestraszył się Czarnych Parasolek, motywując: – „Na większą liczbę osób nie zgodzę się, ponieważ uważam, że w tym przypadku emocje są tak duże, że tutaj mojej zgody nie będzie”.

Kiedyś literaturę groteskową uprawiali pisarze, dzisiaj zastąpili ich politycy. Można mniemać, że Sławomir Mrożek byłby dziś bezrobotny.

cubghiaw8aapaa2

cukvassxeaaxel7

Jarosław Kaczyński tak się przejął fabułą „Smoleńska”, że już nie rozmawia z ludźmi, tylko z duchami. Wyszło z niego zombie. Tę sytuację analizuje Kamil Dąbrowa.

Kaczyński nie rozmawia z nikim o polityce, gdyż zachowuje się jak 97. ofiara katastrofy smoleńskiej. Martwi nie rozmawiają z żywymi, ale mogą mieć na nich wpływ.

jaroslaw

Na zaproszenie do debaty, które Donald Tusk wystosował do Jarosława Kaczyńskiego, prezes PiS odpowiedział: „Nie jestem w stanie rozmawiać z panem Tuskiem ani o tym, żeby został świadkiem koronnym – małym albo dużym – albo o zgodzie na karę. No, krótko mówiąc – nie ma o czym rozmawiać. On nie jest partnerem politycznym”.

To bardzo ważna wypowiedź. Świadczy ona nie tylko o arogancji i ignorancji Kaczyńskiego, który nie chce rozmawiać o sprawach Polski i Europy z jednym z najważniejszych polityków europejskich. To wreszcie nie tylko trauma Kaczyńskiego z przegranej debaty z Tuskiem, która ostatecznie przypieczętowała zwycięstwo PO w wyborach parlamentarnych w 2007 roku. To nawet nie osobista niechęć do Donalda Tuska.

cuo8bxmxgaemegn

Wypowiedź prezesa dowodzi, że Kaczyński nie rozmawia już z nikim ważnym o polityce. Nie ma dla niego dzisiaj interlokutorów, z którymi mógłby debatować. Ani w Polsce, ani w Europie. Viktor Orban jest tylko parawanowym sojusznikiem, z którym Kaczyński się spotyka, ale tak naprawdę z nim nie rozmawia. Widać to było w trakcie debaty na tegorocznym Forum Ekonomicznym w Krynicy. Orban subtelnie kpił z Kaczyńskiego, mówiąc, że to nieprawda, że Kaczyński naśladuje Orbana. To Orban jest zapatrzony w sukcesy Kaczyńskiego i Polski – mówił premier Węgier.

Ostatnią ważną „rozmowę” polityczną prezes PiS przeprowadził w kwietniu 2010 roku nad trumną swego brata. Wtedy to Lech Kaczyński „miał poprosić” Jarosława o kandydowanie w wyborach prezydenckich w 2010 roku.

Od tej pory Kaczyński rozmawia tylko z duchami, gdyż sam jest żywym duchem smoleńskim. Paradoksalnie jest w tym pewna konsekwencja i projekt polityczny.

cupuhhuwaaacvu2

Katastrofa smoleńska ma dzisiaj dla PiS podwójne znaczenie. Po pierwsze, jest tajną bronią polityczną, która ma pogrążyć Platformę i jej najważniejszych polityków. Tajną, bo ukrywaną w kampaniach wyborczych. Przykładem wunderwaffe Kaczyńskiego jest Antoni Macierewicz. Wstydliwie chowany w kampanii parlamentarnej obecnie odgrywa rolę superministra wojny i wielkiego inkwizytora smoleńskiego. Kłamstwo smoleńskie dozowane w pisowskich mediach, podgrzewane przez komisję ds. ponownego wyjaśnienia przyczyn katastrofy, wspierane przez grafomański film Antoniego Krauzego, staje się zarazem rytuałem politycznym, którego finał obserwujemy 10. każdego miesiąca na Krakowskim Przedmieściu.

Po drugie, katastrofa jest osobistą obsesją prezesa PiS, potrzebą zemsty na Tusku za śmierć brata. Dzięki temu Kaczyński jest w polityce. Prezes PiS chce pokazać wszystkim, że to nie on wysłał swojego brata do Katynia i to nie on namawiał go do lądowania w Smoleńsku wbrew wszystkiemu. To jest jego osobisty napęd.

Kaczyński nie rozmawia z nikim o polityce, gdyż zachowuje się jak 97. ofiara katastrofy smoleńskiej. Martwi nie rozmawiają z żywymi, ale mogą mieć na nich wpływ. Dzięki temu:

– po pierwsze, nie może zostać premierem, bo ktoś, kto jest zombi, nie powinien pełnić żadnych funkcji politycznych;

– po drugie, zgodnie z tradycją domaga się wobec siebie szacunku wedle zasady: o zmarłych nie mówimy wcale albo tylko dobrze. Z tym jest gorzej, bo Kaczyński jest żywym trupem i nie wszyscy chcą respektować tę zasadę;

– po trzecie, jako żywa ofiara katastrofy smoleńskiej może mieć wpływ na wszystko, co ważne w polskiej polityce. Namaszcza premierów, obdarza łaską bądź niełaską prezydenta Dudę, czyniąc ich swoimi pomazańcami. W ten sposób zyskuje cechy niemal boskie, co zauważył Ryszard Petru. Należy mu się cześć;

– po czwarte, wynosząc na ołtarze swojego brata, siebie wynosi na ołtarz polityki. Każąc wznosić pomniki Lechowi Kaczyńskiemu, sobie wznosi pomniki, bo to Jarosław będzie się w nich przeglądał jak w lustrze;

– po piąte, nie bierze żadnej odpowiedzialności za polską politykę, bo jest martwy, a martwi odpowiadają tylko przed Bogiem i historią.

Wreszcie jest prokuratorem, sędzią, adwokatem i kustoszem żywego cmentarza smoleńskiego. Kaczyński wie, że trumny smoleńskie będą rządziły polską polityką tak długo, jak długo będzie „wyjaśniana” katastrofa smoleńska, więc zadba, żebyśmy nie poznali „ostatecznej prawdy” co najmniej przez najbliższe trzy lata.

curogfhwyaeg2cu

Nie ma się co łudzić, że Kaczyński stanie kiedykolwiek do debaty z Tuskiem. Donald Tusk może spać spokojnie, bo przed następnymi wyborami Kaczyński nie postawi go przed Trybunałem Stanu. Prędzej poprze go na następną kadencję przewodniczącego Komisji Europejskiej, choć to równie prawdopodobne jak udział prezesa PiS w czarnym proteście.

cusfvqvwiaaaoo1

Waldemar Mystkowski czeka na papiery smoleńskie, które miały skompromitować Tuska.

waszczykowskicudownie

Witold Waszczykowski zapewniał, że do końca września wstrząśnie opinią publiczną i pokaże dokumenty MSZ związane z wizytami Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku w 2010 roku. Tak miał się rozpocząć obecny sezon polityczny szefa dyplomacji. Dokumentów miało być kilkadziesiąt, do tej pory pozostawały utajnione. Waszczykowski zaklinał się: – „Pokażę, że to było niezgodne z interesem państwa polskiego, żeby grać przeciwko polskiemu prezydentowi na rzecz Rosji”.

Inny wątek był zdaje się ważniejszy, bo Waszczykowski zaświadczał jako cudownie ocalony: – „Ja też mogłem zginąć w Smoleńsku, ale Władysław Stasiak prosił mnie, bym został w kraju i poszedł do radiowej Trójki, bo dyskusja dotyczyła polityki zagranicznej”. Przyznajmy waga tych dokumentów wg zapowiedzi szefa dyplomacji mogła wstrząsnąć niejednym sercem, a nawet spowodować, iż łzy potoczyłyby się po twarzach, wszak Waszczykowskiemu udało się uratować życie.

(dużo tych wrogów,że się Antek nie boi z domu wychodzić )

cupj_6pweaa_fux

Czekamy, czekamy, wrzesień minął, Waszczykowski nie publikuje dokumentów, chodzi do mediów, narzeka na kobiety, że w związku z Czarnym Protestem „bawią się”, mniej mówi o warzywach i rowerach, bo mógł się do nich przekonać. Co się jednak stało z dokumentami? Co z tym spiskiem Putina i Tuska? Przecież sam Jarosław Kaczyński pokaże Europie, dlaczego nie może głosować na Tuska na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej, jaki to z niego zaprzaniec. Radosław Sikorski, poprzedni szef dyplomacji, poczuł się dotknięty  supozycjami Waszczykowskiego i wyzwany, zażądał jasnej wypowiedzi od niego, aby stwierdził bez mrużenia oczu, iż zamach wespół z Putinem zorganizowała Platforma Obywatelska: – „Niech to powie otwartym tekstem, jak mężczyzna” – postulował.

Można Waszczykowskiego usprawiedliwiać, że przez 6 lat przeżywa szok cudownie ocalonego i snuje insynuacje: – „Ja też mogłem polec”. Powstaje jednak podejrzenie, że to kolejny wariant uprawiania polityki poprzez trumny smoleńskie. Coś w tej naszej przestrzeni publicznej za dużo zombie smoleńskich: prezes PiS, Macierewicz i cudownie ocalony Waszczykowski. Rodacy! Miejcie świadomość, iż Waszczykowski, bredzący w radiowej Trójce, to cudownie ocalony zombie. Nie wszystko, co plecie, dotyczy naszego świata i dokumentów, które miały być, a ich nie ma.

cupd85bwcaavavt

Pachołki Kaczyńskiego w gadzinówce „wSieci” charkają na wybitnego polskiego polityka. To jest dążenie kurdupla. Gnom chce karać, ale się zdziwi, jak PiS zostanie odsunięty od władzy przez kobiety i KOD.

14650727_1126584040757538_8032215863243607904_n-640x834

Grzegorz Schetyna na konwencji programowej w Gdańsku zarysował strategię dla Platformy Obywatelskiej. Wygląda ona na przemyślaną i alternatywę dla populizmu PiS.

schetyna

”Zapowiadam dzisiaj – zlikwidujemy IPN. Badanie historii nie może służyć manipulowaniu faktami, nie możemy pozwolić na to, by niszczono legendy i bohaterów, by urzędnicy pisali historię na zlecenie politycznych mocodawców. Przywrócimy Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i tam przekażemy zadania IPN-u”.

Jak dodawał:

„Zlikwidujemy CBA. Ściganie przestępców to działanie dla policji i służb, a nie polityków. Nie będzie naszej zgody na to, żeby powoływać nadpolicję, która dla wywołania strachu i zastraszania polityków, prowadzi działania operacyjne. Nie ma na to naszej zgody”.

Schetyna mówił też o nowym zespole parlamentarnym:

„Jest jeszcze jeden zatruwający Polskę owoc. To Antoni Macierewicz i działalność ws. katastrofy smoleńskiej. Wykorzystuje się tę katastrofę do nikczemnych, politycznych gier, do zakłamywania rzeczywistości. Powołamy parlamentarny zespół, który zbada manipulacje przy badaniu katastrofy. To musimy wyjaśnić raz na zawsze”.

kopacz

Ewa Kopacz też  miała świetne przemówienie.

ctxt18eweaanowz

„Musimy bronić Polaków przed obecną władzą. Musimy stać na czele tej obrony, musimy stać się obrońcami tych wszystkich ludzi – w Sejmie, na ulicach, w biurach poselskich. Musimy być nie tylko opozycją totalną, ale też moralną, czyli taką, która stoi po stronie obywateli, którzy są okłamywani i poniżani. Opozycja moralna, czyli taka, która za każdym razem, gdy rządzący postawią sobie za cel uderzenie w lekarzy, nauczycieli czy rolników, stanie po stronie tych ludzi. To po stronie tych ludzi zawsze musi stać PO. Opozycja moralna to taka, dla której wartości takie jak prawda, przyzwoitość, solidarność jest w kontrze do polityków, którzy dziś zarządzają Polską”.

Najnowszy sondaż dla „Rzeczpospolitej daje niewielką przewagę PiS nad Nowoczesną i PO.

ctwan6rwaaabhoy

Suma opozycji jest zdecydowanie większa od PiS. Suweren jest po stronie opozycji. Kaczyński ma czym się martwić. Niech się poseł prezes zacznie martwić wokandą w zwykłym sądzie, a jego marionetki odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu.

fakty

Bardzo udany Czarny Protest w Łodzi to wstęp do ogólnoplskiego Czarnego Poniedziałku. Kobiety dadzą popalić, to one ścierami przepędzą PiS.

kod-international

Mateusz Kijowski uspokaja PiS: nie lękajcie się!

mateusz

Kolejna prawicowa gazetka postanowiła się wypromować według zasad zabawy z dzieciństwa – kto się boi czarnego luda. Widać „Od rzeczy” opłaciło się karkołomne przeciwstawianie Żołnierzy Wyklętych KOD-owi. Teraz „wSicie” postanowiło się wypromować używając na okładce mojego wizerunku i strasząc czytelników KOD-em. Co do wymowy tej okładki, zastosowanej na niej manipulacji oraz wykorzystania mojego wizerunku w fotomontażu wypowiedzą się prawnicy. Już analizują sprawę i zapewne w najbliższych dniach stosowny pozew trafi do sądu. Periodyk będzie miał być może promocję, ale bardzo kosztowną.

Mnie interesuje jednak najbardziej w tej chwili – Co stoi za tak nerwowymi działaniami tej strony? Najpierw minister Błaszczak coś bajdurzy o Bierucie i Jaruzelskim. Później, sam przejęty widać metodami działania Gomułki i Urbana, zaczyna szczuć jednych obywateli na drugich. Chyba zapomniał, że odpowiada za bezpieczeństwo wszystkich Polaków (nie tylko tych w Wielkiej Brytanii) i że jeżeli którykolwiek Polak zostanie pobity, to on, Mariusz Błaszczak, za to odpowiada. A jeżeli w Polsce zostanie pobity gość zagraniczny, to też MSWiA za to odpowiada.

Potem wiernopoddańcze wobec ministra i jego prezesa periodykizaczynają nerwowo wymyślać coraz większe głupoty. Absurdy tak niewiarygodne, że już nawet wierni czytelnicy zaczynają się zastanawiać o co chodzi. Zarządzanie strachem. Budowanie lęków. Wciskanie ludziom kompleksów i obaw.

Chciałoby się powiedzieć za Janem Pawłem II – Nie lękajcie się! Wasza nerwowość jest niczym nieuzasadniona. Ze strony obywateli nie grozi Wam nic złego. Jedyne, co możemy Wam obiecać, to odpowiedzialność za czyny i za słowa. Zadbamy, żebyście dostali to, na co dzisiaj ciężko pracujecie. Sprawiedliwość i prawo, które wpisaliście w nazwę swojego ośrodka politycznego, dotyczą wszystkich – również Was.

Nie bójcie się – tak chciałbym również powiedzieć dzisiaj do tych, którzy sprzeciwiają się dzisiejszej opresyjnej władzy. Widzicie nieudolność tej władzy. Widzicie, że niewiele im wychodzi. Dlaczego mielibyśmy się obawiać, że zrobią nam krzywdę, skoro nie umieją nawet zrealizować własnego programu wyborczego? Przecież nawet nie udało im się dać po 500 złotych na każde dziecko, jak obiecywali!¬

Kto się boi czarnego luda to tylko zabawa dzieci. Nikt poważny nie wierzy, że można zarządzać poprzez strach, kierować ludźmi tylko wywołując w nich lęki czy obawy. I nikt poważny nie uwierzy, że partia, która boi się obywateli, może w dłuższej perspektywie utrzymać się przy władzy. Zatem nie mamy się czego bać. Opresja stosowana przez tę władzę jest tylko przejściowa i nie potrwa długo.

Szkoda jedynie, że musimy przez to przechodzić. Bo to w sumie bardzo upokarzające dla nas wszystkich, kiedy rządzący tak wyraziście starają się pokazać jak bardzo gardzą swoimi obywatelami. Ale skoro tak wybraliśmy, musimy się z wynikiem naszych wyborów pogodzić. I zastanowić na przyszłość, czy rzeczywiście tak chcieliśmy wybrać.

poland

Waldemar Mystkowski pisze o śpiewającej ośmiornicy Macierewicza.

spiewajaca

Chyba został znaleziony klucz do głowy Antoniego Macierewicza, choć nazwałbym go wytrychem, bo poziom kreacji ministra obrony i poziom ludzi, jakimi się otacza jest z poziomu wytrycha – nie sięga klucza. Ta alegoria nawet dała początek medialnej karierze Bartłomieja Misiewicza, który na początku władzy PiS wdarł się z wytrychem do siedziby NATO.

Macierewicz stworzył swoją ośmiornicę, która oplata spółki zbrojeniówki wg możliwości śpiewania. To jest ten wytrych. Aby dostać się do kręgu ośmiorniczego Macierewicza, dobrze jest posiadać umiejętności śpiewacze, należeć do chóru chłopięcego lub męskiego. I nie śpiewać byle czego, tylko patriotycznie, tj. wykonywać w chórze pieśni sakralne oraz polskie pieśni ludowe: „Hopsa-sa-umpa-umpa-hosanna”.

Słowiki chłopięce i męskie otwierają serce ministra obrony, którego wrażliwość nie jest powszechnie znana. A szkoda, bo wielu mogłoby chcieć się załapać na synekurę do zbrojeniówki, lecz nie wie, jak to zrobić. Wszak jest to jakieś rozwiązanie: nie masz pracy, nie masz kompetencji i wykształcenia, jak Misiewicz, a chciałbyś taką jak on trzaskać kasiorę, więc teraz jest wiadomym – Macierewicz jest wrażliwy na pieśni chóralne. Zapisuj się do chóru chłopięcego bądź męskiego.

Taką karierę w radach nadzorczych i zarządach spółek zbrojeniówki zrobili chłopcy i mężczyźni ze Stołecznego Towarzystwa Śpiewaczego „Lira”. Dziwnym trafem nawet regulamin rekrutacji do „Liry” i zmieniony punkt statutu rad nadzorczych w spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej w kwestiach zatrudnienia są podobne. W „Lirze” w zakładce „Rekrutacja” czytamy: „O nic się nie martw – większość z nas nie kończyła szkół muzycznych, a wysoki poziom osiągnęliśmy systematyczną pracą. Ale praca to nie tylko wyrzeczenia. To również gratyfikacje wypływające z włożonego wysiłku”.

Skąd my to znamy? Ano z wczesnego PRL-u: „Nie matura, lecz chęć szczera zrobią z ciebie oficera”. Macierewicz do braku kompetencji swoich faworytów dorzucił śpiew słowików chłopięcych tudzież męskich. I takie słowiki robią kariery w zbrojeniówce. Męski słowik – bo najstarszy prezes „Liry”, rocznik 1985, Wojciech Pięta znalazł synekurę w radzie nadzorczej Przemysłowego Centrum Optyki, które produkuje m.in. celowniki laserowe, noktowizory oraz wyposażenie wozów bojowych. W radzie Wojskowych Zakładów Lotniczych znalazł zatrudnienie o 3 lata młodszy wiceprezes „Liry” Marcin Woźniczka. Dwóch innych słowików trafiło do filii WZL w Bydgoszczy. Śpiewacy z „Liry” trafili ponadto do rad nadzorczych holdingu Waryński Trade Sp. z o.o.

Słowiki Macierewicza nie pełnią jakichś podrzędnych funkcji, ale są prezesami, zastępcami prezesów albo członkami rad nadzorujących strategię zbrojeniówki. Ta ośmiornica śpiewa. Kiedyś może „śpiewać cienko” – jak określa się potocznie – tych, którzy odpowiadać będą karnie za działanie na szkodę przedsiębiorstwa.

Ani Macierewicz, ani PiS chyba już nas niczym nie zadziwią, ale mogę się mylić. W kreowaniu szkód są mistrzami.

jaroslaw

Wywiad z Fransem Timmermansem, wiceszefem Komisji Europejskiej.

ct0lk5zwgaarqjm

Marek Raczkowski:

ctyof6jwgaa50l8

???????

ctyytnvwgaamtu3

Od czasu „dyktatury ciemniaków”, jak w latach 60-tych nazwał komunistów Kisiel, takiej ekipy jak teraz w Polsce nie mieliśmy.

tomasz-lis3

Szambo wybija w ostatnim „wSieci”.

ahmed

Lider KOD z krwią na rękach, podpalający butelkę z benzyną i napis „jak sfrustrowani kodziarze chcą podpalić Polskę” – to nie chora fantazja, to prawdziwa okładka najnowszego „wSieci”.

Tygodnik „wSieci” podgrzewa atmosferę przed manifestacjami 11 listopada. Wiadomo, że oprócz tradycyjnego marszu narodowców w tym roku na ulice planuje wyjść też Komitet Obrony Demokracji.

waldemar-kuczynski

Zderzeniem marszów straszył ostatnio szef MSWiA Mariusz Błaszczak. W TVP Info stwierdził, że prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz ma wpływ na trasy marszów i „może nawet będzie starała się doprowadzić do konfrontacji”. Kijowski celnie punktował wówczas w rozmowie z Onetem, że prezydent – zgodnie z prawem o zgromadzeniach – musi zadbać, by do takiej konfrontacji nie doszło.

ctugiurxyaat1nv

Lewica ma liderkę z prawdziwego zdarzenia, Barbarę Nowacką.

tysiace

– Za kilka miesięcy zwrócę się do was wszystkich z prośbą o pomoc w zebraniu ponad miliona podpisów, które nie trafią do kogoś, kto nami gardzi, tylko trafią do kogoś, kto będzie chciał nas słuchać. Do eurodeputowanych – zapowiedziała podczas demonstracji przed Sejmem Barbara Nowacka. Oznacza to walkę o prawa kobiet w Polsce przez ujednolicenie prawa unijnego.

– Chcemy, żeby w Polsce było po prostu normalnie. A oni chcą to blokować, proponują barbarzyństwo, ciemnogród i taliban. Nie chcemy tego, mówimy „nie”. Pogonimy fanatyków! – mówiła podczas sobotniej demonstracji przed Sejmem „Żarty się skończyły” Nowacka. Jak podkreślała, Polki powinny mieć prawo do legalnej aborcji, edukacji seksualnej, antykoncepcji i in vitro.

ctrrkcjxeaayw6t

Eliza Michalik punktuje kler, który zarządza czarną masą pisowską.

amoze

Debata o całkowitym zakazie aborcji – choć słowo „debata” ledwo przechodzi mi przez usta, tak bardzo to coś, co dzieje się w przestrzeni publicznej, jest parodią prawdziwej debaty – pokazuje, że my, kobiety, jesteśmy we własnym kraju ludźmi drugiej kategorii.

Dowód? To, co w przypadku mężczyzn byłoby szokujące i nie do pomyślenia, w przypadku kobiet jest normą i codziennością.

Wyobraźcie sobie dyskusję na temat obywatelskiego projektu ustawy o przymusowej kastracji księży.

Kant pisał: „Jeśli nie wiesz, czy coś jest słuszne, zastanów się, czy chciałbyś, żeby było powszechnie obowiązującym prawem”. I to jest wskazówka, jaką powinniśmy dla siebie z tej gorzkiej lekcji wyciągnąć.

Jeśli tak się stanie, obłędny pomysł całkowitego zakazu aborcji ma szansę, by zamiast klęską okazać się wielką lekcją obywatelskiego wychowania. Jeśli ją odrobimy, zmieciemy z życia politycznego samozwańczych władców kobiet, którym marzy się przywrócenie niewolnictwa, i zbudujemy kraj, w którym ludzie są równi wobec prawa i w którym godność, wolność, szacunek, zdrowie i życie – dla wszystkich – nie są przywilejami, lecz oczywistością.

Waldemar Mystkowski pisze o ośmiornicy Macierewicza.

osmiornicamacierewicza

Bartłomiej Misiewicz to pestka. Ten niedouczony były rzecznik Antoniego Macierewicza może pluć sobie w brodę, że tak szybko wpadł z niekompetencjami. W otoczeniu Macierewicza takich miśków są setki i czerpią o wiele większe profity.

Portal OKO.press Misiewiczów nazywa „ośmiornicą Macierewicza”, a to wcale nie aluzyjnie znaczy, iż mamy do czynienia z zorganizowaną grupą ludzi  niekompetentnych, którzy zostali zrzuceni na posady w spółkach podległych Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Co ludzie niekompetentni mogą w takich sytuacjach zrobić? Sparaliżować; w tak wrażliwej branży znaczy: sabotować. Portal OKO.press ma udokumentowane personalia ponad setki ludzi z „ośmiornicy Macierewicza”, którzy na państwowych synekurach wysysają szmal państwowy. Ludzie z ośmiornicy nie mieli wcześniej do czynienia z tą branżą, potrafią tyle, co osławiony Misiewicz.

„Lepsza” od Misiewicza jest np. 24-letnia Anna Wiśniewska, która w dniu swoich urodzin dostała od Macierewicza w prezencie posadę w radzie nadzorczej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego „PZL-Kalisz”, spółce-córce PGZ. Rekordzistą ośmiornicy Macierewicza w kategorii „rady nadzorcze” jest Andrzej Skałecki, który zasiada  w pięciu organach nadzorczych (Bumar-Łabędy, Cenrex, Cenzin, Rosomak, Wojskowe Zakłady Łączności Nr 2). Jego „osiągnięciem” zawodowym jest to, że był asystentem społecznym Tomasza Kaczmarka, słynnego byłego posła PiS „agenta Tomka”. A w połączonych kategoriach – open – rad nadzorczych i zarządów spółek zbrojeniówki rekordzistą jest nieaki Przemysław Bednarczyk, ten 30-latek zasiada w trzech radach nadzorczych oraz ośmiu zarządach spółek) – pracuś na miarę największego stachanowca.

osmiornica

Portal OKO.press zbadał ośmiornicę Macierewicza tylko w 25 spółkach (na 60) podległych Polskiej Grupie Zbrojeniowej, największego w tej części Europy holdingu zbrojeniowego, który zatrudnia 17,5 tysiąca pracowników, obraca zaś rocznie ok. 5 mld złotych. Co może się stać, gdy zarządza i nadzoruje taka ośmiornica? Może upaść, zbankrutować, stracić na wartości. Nie bez powodu pod ludzi ośmiornicy w spółkach zbrojeniowych zmieniono jeden punkt statutu, który mówił o kompetencjach i wykształceniu, gdyż tego zrzut ludzi Macierewicza nie posiada.

A sam minister przebywa w USA, gdzie odnosi „sukcesy” takie, jakie nie spotkały żadnego jego poprzednika. Wytknął je poprzedni minister obrony narodowej z rządu PO-PSL Tomasz Siemoniak. Wcześniej nie do pomyślenia było, aby przebywającego w Stanach nie przyjął w Pentagonie sekretarz obrony USA. A to się udało Macierewiczowi, taki odniósł sukces: nie został przyjęty w Pentagonie. Tak powstał z kolan.

W kraju mamy kolejne ośmiornice pisowskie, kolejnych Misiewiczów (setki, tysiące), a na zewnątrz w Unii Europejskiej, w USA jesteśmy ośmieszani, ignorowani. W kraju możemy mówić, iż to Polska pisowska, ale inni traktują nas łącznie: Polska.

oko-press

Antoni Macierewicz znowu zainscenizował akt ze sprawnością Wojska Polskiego. Tym razem F-16 przechwyciły rosyjski samolot nad Krakowem w czasie Światowych Dni Młodzieży.

polskieF16

Dwa polskie myśliwce F-16 nad Krakowem przechwyciły rosyjski samolot cywilny, a następnie – przez komunikację radiową i gesty pokazywane rosyjskiemu pilotowi – zmusić go do zmiany kursu i lądowania w Radomiu – poinformował dziennik „Polska The Times” w niedzielę po południu.

Rzecznik Ministerstwa Obrony Bartłomiej Misiewicz potwierdził na antenie TVP Info, że doszło do takiego zdarzenia. – Doszło do naruszenia zamkniętej przestrzeni powietrznej przez rosyjskiego pilota w awionetce akrobacyjnej – powiedział rzecznik.

Gdy się temu przyjrzeć, można tylko stwierdzić, że to humbug i polskie niechlujstwo.

Cot1ug-XEAAbosV

Świetne przemówienia Hanny Gronkiewicz-Waltz na rozpoczęcie uroczystości obchodów wybuchu Powstania Warszawskiego.

start

– Sensem obchodzenia kolejnych rocznic wybuchu powstania jest wspomnienie pomordowanych, podziękowanie żyjącym i uświadomienie młodym pokoleniom jak straszna jest wojna. Wojny nie należy gloryfikować. Wojna jest koszmarem i nieszczęściem, tragedią i dramatem – powiedziała Gronkiewicz-Waltz. Dodała jednocześnie, że Powstanie „zawsze będzie jednym z istotnych elementów tożsamości Warszawy”.

CouQyX0XYAArp6J

Był też pacjent Macierewicz, który znowu pultał się o ofermie Lechu Kaczyński, odpowiedzialnym za katastrofe smoleńską:

– Pamięć o powstaniu warszawskim to nie tylko pomniki. Pamięć o powstaniu warszawskim to z pewnością ten wiekopomny pomnik: Muzeum Powstania Warszawskiego. On wciąż, dzięki woli, wysiłkowi i geniuszowi prezydenta Lecha Kaczyńskiego, przywraca kolejnym pokoleniom pamięć waszego czynu.

Chora pisowszczyzna.

Pacynka prezesa – Andrzej Duda – dobił Trybunał Konstytucyjny. Duda – morderca demokracji i Konstytucji. Prezydent podpisał w sobotę ustawę o Trybunale Konstytucyjnym mimo apeli, by poddał ją wcześniej ocenie TK.

prezydentDobił1

Ustawa jest sprzeczna z konstytucją, zaleceniami Komisji Europejskiej i Komisji Weneckiej. Wymusza m.in. wprowadzenie do orzekania dublerów, których PiS wybrał bezprawnie na zajęte już miejsca. To ma udaremnić realizację zaleceń KE, by prezydent zaprzysiągł trzech sędziów wybranych przez poprzedni Sejm. PiS powie: Nie można, bo TK miałby niekonstytucyjną liczbę 18 zamiast 15 sędziów.

Gdyby prezes Trybunału dopuścił dublerów do orzekania, sprzeniewierzyłby się wyrokowi TK z grudnia 2015 r. i konstytucji. Jeśli nie dopuści, rząd może ich wprowadzać na rozprawy przy pomocy BOR-u. A na pewno wykorzysta każdą okazję, by TK poniżyć i pozbawić społecznego zaufania.

Jeśli Trybunał odrzuci nową ustawę bez udziału dublerów, PiS wyroku nie opublikuje, a potem zgłosi kolejną „naprawczą” ustawę pod hasłem realizacji zaleceń KE.

Można się tak przepychać w nieskończoność, degradując autorytet Trybunału. Bo funkcji strażnika konstytucji w tych warunkach pełnić się nie da. Być może więc sędziowie TK powinni rozważyć dymisję. Dla opinii publicznej – polskiej i międzynarodowej – będzie jasne, że to, co sobie potem PiS skleci z posłusznych sobie osób, będzie Trybunałem tylko z nazwy.

To może być jedyny sposób, by ocalić Trybunał na przyszłość.

CoosSU_WgAA9iGP

Jarosław Kaczyński ma nową paranoję. Boi się Szakala. Świadczy o tym okładka nowego numeru tygodnika „wSieci”. Na Koduj24.pl pisze Waldemar Mystkowski.

szakal

Lech Wałęsa ma nosa politycznego, jakiego w polskiej historii niewielu miało. Tak na niego padło. W wywiadzie dla koduj24.pl mówi, iż Jarosław Kaczyński „też chciałby pięknie zginąć, by być na Wawelu.”

Skąd Wałęsa wiedział, że najnowszy numer „wSieci” na okładkę weźmie facjatę prezesa PiS obramowaną w charakterystyczne kółka strzelnicze i zostanie napisane „Rzucą wszystkie siły, by powstrzymać zmiany. Mogą nawet zabijać”.

Gwoli sprawiedliwości tych facjat jest cztery, ale chodzi przecież o prezesa Kaczyńskiego. Kto miałby zabijać? Nie tylko Polacy, ale siły światowe. Lech Kaczyński „poległ” pod Smoleńskiem, ale przecież prezes siedzi na Nowogrodzkiej, a na Wiejską porusza się limuzyną z czterema bodyguardami.

Prezydent cichcem – między uroczystościami z powstańcami warszawskimi a mszą z papieżem Franciszkiem – podpisał demolującą ustawę „naprawczą” o Trybunale Konstytucyjnym. Rano jego rzecznik Marek Magierowski głosił się na prawo i lewo, jak to Komisja Europejska rzuca potwarz o ustawie, gdy procedury dotyczące Trybunału Konstytucyjnego jeszcze nie zostały zakończone.

Po prostu Frans Timmermans też ma nosa. Zdaje się, że na PiS nie trzeba mieć nosa politycznego, jak Wałęsa. Wystarczy wsadzić go w rozum i wiesz, że Polskę dopadła formacja katastrofy. Czego się nie dotkną, jak szarańcza pozostawiają po sobie pustkę, ruinę.

Po prostu prezes ma nową paranoję, boi się Szakala?

CowHMbuXYAAj6I2