Posts Tagged ‘Zbigniew Boniek’

Arcyciekawa diagnoza prof. Bohdana Góralczyka. Sami wypychamy się z Europy. Zastosowanie art. 7 bardzo blisko.

wiadomo.co >>>

„Powiatowa Szydło całkiem niedawno nie miała pojęcia, kiedy Polska weszła do UE.”

Nie akceptujemy dyktatu demokracji, rozumu. Kołtun Szydło.

Jerzy Sosnowski na Koduj24.pl pisze o pojęciu suwerena i jego uwagach.

Uwagi suwerena

Suweren w państwie demokratycznym to nie elektorat zwycięzcy w wyborach.

Powoli kończy się lato, które spędziłem z dala od telewizora, jak również z dala od Warszawy, a chwilami także z dala od Polski. O wydarzeniach społeczno-politycznych w kraju dowiadywałem się z opóźnieniem, niejako w streszczeniu. Taki sposób obserwacji życia publicznego ma swoje niemałe zalety. Sprawia mianowicie, że wypadki drobniejsze po prostu nie zaprzątają naszej uwagi, a te nieco grubsze – dostajemy w pakiecie, po dwa, po trzy. Dzięki temu angażujemy w nie mniej emocji, niż by to się działo, gdybyśmy dowiadywali się o nich pojedynczo. Poza tym bywa, że w takim pakiecie wydarzenia oświetlają się od razu nawzajem, nawzajem się interpretują.

Wracając do zwykłej aktywności publicystycznej, a jeśli trzeba będzie, to i obywatelskiej, zastanawiam się, co z minionych tygodni zapadło mi w pamięć. I wychodzi mi lista kwestii, które chciałbym podać pod rozwagę zarówno Państwu, jak… naszemu państwu. Czyli: tak moim PT Czytelnikom, jak władzom, choć te ostatnie myślą zapewne raczej, jak naszą stronę – podobnie do innych niezależnych mediów – zamknąć, niż jak znaleźć czas, by nas poczytać.

Suweren

Jeśli to słowo, które zrobiło przez ostatnie dwa lata karierę dzięki politykom PiS, potraktować serio i zgodnie ze słownikiem, to we współczesnej Polsce należę do „suwerena”, choć nie głosowałem na rządzącą obecnie partię. „Suweren” to bowiem podmiot rządów, a więc w państwie demokratycznym nie elektorat zwycięzcy w wyborach, lecz naród polityczny, w imieniu którego sprawuje władzę rząd. Innymi słowy: wśród obywateli naszego kraju nie sposób wskazać kogoś, kto by się nie składał na zbiorowe istnienie „suwerena”, z wyjątkiem oczywiście nielicznych skazanych na czasową utratę praw publicznych oraz chwilowych gości. Suweren nie może rządzić u siebie przeciw współobywatelom, gdyż rządziłby przeciwko sobie; jako się rzekło, w państwie poza „suwerenem” nikogo innego nie ma. Właśnie w związku z tym: tak długo, jak długo wspomnianych praw publicznych mi się nie odbiera, uprzejmie proszę o uwzględnienie, że „suweren” myśli TAKŻE to, co poniżej wyłożę.

Gwałt i kara śmierci

Gwałt, a może jeszcze bardziej gwałt zbiorowy, jest jedną z najokropniejszych zbrodni, myślę, że zaraz po morderstwie. W wielu krajach, nawet jeśli formalnie system prawny każe go tak właśnie traktować, istnieje skłonność do odejmowania gwałtowi tej mrocznej powagi. Ta tendencja, jak wolno chyba ufać, stopniowo się kończy: sprawcy gwałtów, tak jak mordercy, winni być przekonani o nieuchronności kary i o tym, że będzie ona bardzo surowa. Ale do tych zdań, mam nadzieję, że oczywistych, należy dołożyć dwa punkty dodatkowe. Po pierwsze: kolor skóry gwałciciela nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli ktoś w związku z tragicznym wydarzeniem w Rimini nakręca w Polsce histerię w stosunku do mieszkańców Afryki, udając, że podobnych bestialstw nie dopuszczają się również Europejczycy, w tej liczbie Polacy, to – choćby przysięgał na wszystko, że nie jest rasistą, owszem: JEST RASISTĄ. I powinien być jako taki wyłączony z życia publicznego nie przez nas, swoich politycznych przeciwników, ale przez tych, którzy go wybrali. Bo jak traktować Was z szacunkiem, jeśli tolerujecie w swoich szeregach kogoś takiego? Nawet, jeśli poniewczasie częściowo wycofał się ze swoich słów.

I po drugie: kara śmierci w Polsce, podobnie jak we wszystkich krajach Unii Europejskiej, została zniesiona w 1998 roku, a ostatecznie, tzn. również dla okresu ewentualnej wojny, w roku 2013. Mimo zrozumiałego, bo właściwego (niestety) dla homo sapiens odruchu zemsty, mimo naszej gatunkowej krwiożerczości, mimo dającej się wyjaśnić przez socjologię potrzeby unicestwienia odmieńca przez społeczność, która sobie ze sobą nie radzi – likwidacja kary śmierci była decyzją moralną. Kto na nią narzeka, może sobie nie zadawać trudu w wymyślaniu uzasadnień, gdyż po prostu daje upust temu, co w nim niższe, zwierzęce. Sprawiedliwość nie jest zemstą, a zemsta nie jest żadnym rozwiązaniem (o czym zresztą expressis verbis uczył Polaków… Mickiewicz). Wykorzystywanie tragedii turystów dla przywrócenia w Polsce kary śmierci jest kolejnym aktem czynienia z nas, Polaków, ludzi gorszych, niż możemy być.

Veto (dla zachwytów)

Oczywiście, ucieszyłem się z prezydenckiego veta wobec dwóch z licznych ustaw, które pan prezydent powinien był zawetować (a tego nie zrobił). Ale lokowanie na tej podstawie nadziei na poprawę sytuacji w Polsce właśnie w obecnym mieszkańcu Pałacu Prezydenckiego przypomina mi ironiczną tezę, pochodzącą chyba jeszcze ze starożytności, że najłatwiej zostać generałem w obozie wroga. Andrzej Duda wreszcie przyhamował z używaniem swojego długopisu i nagle mamy obrońcę ładu konstytucyjnego? Czy przypadkiem po naszej stronie konfliktu nie zaczynamy przesadzać z wielkodusznością?

Ale oczywiście sporom w obozie władzy przyglądam się, jak wszyscy, z nadzieją. I odwrotnie: w kręgu ludzi, którzy widzą jasno zagrożenia, ściągnięte na Polskę przez PiS, należałoby kłócić się jak najmniej. Krytykować, kiedy nie ma już innego wyjścia, nie wcześniej. Nie myślę o jakimś zakazie dyskusji, co byłoby okropne, ale o niezwalczaniu działań, które zostały podjęte w dobrej wierze – nawet, jeśli nie są pozbawione wad. W manifeście Kultura Niepodległa, który podpisałem wraz z innymi tysiącami sygnatariuszy, są na pewno, obok doskonałych sformułowań, zdania mniej trafne. A jednak sytuacja, w której tę inicjatywę krytykuje nie tylko Paweł Lisicki i jego towarzysze, ale również to ten, to tamten publicysta z naszego kręgu ideowego, wydaje mi się… niezręcznością. Sięgam po słowo oględne właśnie dlatego, żeby się nie kłócić.

Niemcy

Nie, no dajcie spokój. Wpływowy polityk wyskakuje nagle w 2017 roku z kwestią reparacji. Do tej pory sądziłem, że spał tylko 13 grudnia rano. Teraz okazuje się, że spał przez ostatnie pół wieku. Bo od podpisania układu Gomułka-Brandt (1970) cokolwiek się chyba wydarzyło?…

Po tym żałosnym wystąpieniu ministerstwo spraw zagranicznych starało się całą aferę wyciszyć. Szkoda byłoby o tym mówić, gdyby nie:

Powaga Polski

Przejażdżka po Europie, nawet tak skromna, jak ta, która mnie się w tym roku przydarzyła, każe z całą mocą napisać: polityka zagraniczna PiS jest przeciwskuteczna, a odmalowany przez pisowskie media obraz świata jest światem na opak. Rodacy, jak Was u licha przekonać, że czarne jest czarne? Obudźcie się, jesteście ofiarami gigantycznego, ciągnącego się już od kilkunastu miesięcy „fake-newsa”. Polska nie wstaje z kolan, tylko się izoluje, co w naszej części świata oznacza pakowanie się w łapy Rosji. Już nie pamiętacie, jak to było? Niemcy nie są narodem przebranych elegancko esesmanów, bo swoją przeszłość z mozołem przepracowali (są wyjątki, ale obłąkańców można znaleźć wszędzie). Niemcy nie są przy tym równocześnie – zresztą, jak by to było możliwe? – bezwolną ofiarą inwazji islamistów. Również Francja – nie stała się z tygodnia na tydzień wrogiem Polski, tylko nie może dogadać się z naszym rządem, ewidentnie na jego życzenie. Instytucje, które nam pomagały przez ostatnie trzy dekady (albo i dłużej), ludzie, którzy w Europie Zachodniej nam sprzyjali, patrzą na Polskę oczami okrągłymi ze zdziwienia. Jak to możliwe, że kraj najskuteczniej wychodzący z postkomunizmu teraz nagle zamienia się w coś operetkowego? Jak europejskie państwo może aż tak sobie szkodzić? – to są pytania, które Polak na Zachodzie słyszy co chwila.

Wiem oczywiście, że dla większości czytelników koduj24.pl powyższy akapit to zbiór oczywistości. Zastanówmy się może, jak skutecznie przebić się z tymi oczywistościami do ludzi, którzy nie zdają sobie z nich sprawy. Tak, zapewne nie jeżdżą za granicę i nie znają języków obcych. Ostrożnie: ani jedno, ani drugie, to nie ich wina. Owszem, poseł Kaczyński mógłby nie być dziwakiem i po świecie trochę się rozejrzeć. Ale wielu jego entuzjastów na to nie stać.

Odpowiedzialność posła

A propos: z oddalenia jeszcze lepiej widać, że jeśli kiedykolwiek ktokolwiek będzie chciał rozliczać obecne władze z działań sprzecznych z Konstytucją, jeśli kiedykolwiek ktokolwiek postawi pytanie o odpowiedzialność obecnej ekipy za obniżenie pozycji międzynarodowej Polski, jeśli ktokolwiek zacznie szukać winnych dopuszczenia do debaty postaw jawnie łamiących nasze prawo – okaże się, że jest jedna osoba z całą pewnością zupełnie niewinna. Ta osoba nazywa się Jarosław Kaczyński i nie sprawuje żadnej funkcji państwowej. Pomysłowe, choć wobec współpracowników (czy raczej podwładnych) okrutne.

Na koniec zwierzę się z pewnego lęku, który bije z zupełnie innego źródła. Otóż odnoszę wrażenie, że tego lata, gdy się wiodło „długie nocne Polaków rozmowy”, niepokojąco często pojawiało się pytanie – tak to delikatnie nazwę – o długowieczność polityków. Ja jeszcze z przygotowania do Pierwszej Komunii pamiętam, że z życzenia komuś drugiemu śmierci należy się spowiadać. Tymczasem nie da się ukryć, że pewien procent z nas zaczyna doświadczać tego rodzaju pokusy. A jakby tak…? Przecież bez niego…

Nie przeprowadziłem statystycznie ważnego sondażu, ani zresztą żadnego. Nie wierzę zresztą, by taki sondaż był do przeprowadzania: zbyt wielu ludzi zdaje sobie sprawę, że ich marzenie jest cokolwiek niestosowne. Ale w rozmowach… Przeraziło mnie, że nieomal wszystkie kończyły się tak samo. Że świat potoczyłby się lepiej, gdyby ten pan, no wiesz, sam rozumiesz, Jerzy, 67 lat to już jest poważny wiek, prawda? I choroby się zdarzają…

To moment na coś więcej, niż zacytowanie kwestii Zbigniewa Zapasiewicza z „Barw ochronnych”: „Jesteśmy przecież humanistami, nie tylko z zawodu”. To moment na powiedzenie ostro: życzenie komuś śmierci, choćby półgłosem, to igranie ze złem, które i tak w nas wszystkich tkwi. Nie dać mu wyjść na zewnątrz, to zadanie może ważniejsze, niż jakiekolwiek inne.

POLSKA PO „DOBREJ ZMIANIE”…

NO I STAŁO SIĘ. PO CHAMSKIM WYBRYKU ANTONIEGO NA WESTERPLATTE, KUKIZ SIĘ OBUDZIŁ.

Waldemar Mystkowski pisze o reparacjach wojennych, nowej błyskotce medialnej PiS, którą świeci w oczy i otumania.

Brudziński rodem z podświadomości PiS

Joachim Brudziński w „Śniadaniu w Trójce” był łaskaw powiedzieć, iż „Biuro Analiz Sejmowych przygotowuje informację, dotyczącą możliwości domagania się przez Polskę od Niemiec odszkodowań za straty wojenne”.  Reparacje za II wojnę światową będą jednym z dwóch, trzech najważniejszych elementów strategii pisowskiego wyjścia Polski z Unii Europejskiej.

Akcenty będą różnie rozkładane w zależności od sytuacji, zaś antygermańskość będzie o tyle ważna, iż izolacja Polski i pogarszająca się sytuacja gospodarki – a ten trend uruchomi się, bo Niemcy to nasz główny rynek eksportowy – muszą mieć przyczynę zła.

Za wybuch II wojny światowej odpowiadają Niemcy, a nie hitlerowskie Niemcy. Taki paradygmat wroga jest obowiązkowy w TVP. Praca nad tym ksenofobicznym genem już się rozpoczęła.

Do niedawna Jarosław Kaczyński miał wymarzonego wroga wśród niemieckich polityków, a była nim Erika Steinbach. Nazywałem ją trzecim bliźniakiem, dużo wartościowszym dla politycznych emocji prezesa PiS niż wszelacy Dornowie. Prezes nie musiał się wysilać, aby w swoim elektoracie wzbudzić negatywne emocje do Niemców.

Dzisiaj taka Steinbach przydałaby się, niestety, przeszła na emeryturę. Nic straconego, bo domaganie się reparacji wysypie Steinbachami jak grzybami po deszczu. Niemcy przejdą z pozycji adwokata emancypacji Polski na domagającego się przestrzegania prawa międzynarodowego. Wszak mogą powiedzieć: OK z reparacjami, dostaniecie je pod warunkiem, że oddacie nam zagrabione Ziemie Odzyskane. Czyli PiS idzie na handel – reparacje w zamian za jedną trzecią Polski i to tę najbogatszą, tzw. ścianę zachodnią z Wrocławiem, Szczecinem i Gdańskiem.

Reparacje to jest podświadomość PiS? Takie psychologiczne dążenie do samobójstwa, które dotyczy nie tylko persony (człowieka), ale także określonych grup z określonymi wartościami, nazywanych niekiedy sektami. Mianowicie staniemy się bogatsi o bilionową górę szmalu, a zostaniemy Polską okrojoną do Kraju Priwislańskiego. Bo nie wierzę, aby w ramach tak pojętych reparacji Ukraina zwróciła nam Lwów, Białoruś Grodno, a Litwa Wilno. Chyba, że Macierewicz ze swoimi Wojskami Obrony Terytorialnej niczym Żeligowski będzie odzyskiwał ziemie I i II Rzeczpospolitej.

Mniej więcej taki sens mają dzisiaj reparacje za II wojnę światową. PiS proponuje chaos i wodę z mózgu tym, którzy dadzą się nabrać na tę propagandę. Ale mimo to grozi nam wyjście z Unii Europejskiej i to jest ta konsekwencja podświadomości PiS.

A WIĘC JUŻ WIADOMO ILE PROCENT STANOWI TZW. BETON

Zibi znany jest z tego, że na TT potrafi wbić „szpilę”. Tym razem zgasił Rysia Cz. SZACUNEK DLA BOŃKA!

>>>

cv2jyrhwaaahvoj

PiS z pewnością zamachnie się na media prywatne, profesjonalne. Taka jest rewolucyjna logika, pożerać wszsytko. Pisze o tym Agnieszka Kublik.

pis

Kaczyński uważa, że „za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”. Dlatego chce mieć wszystkie, nie tylko publiczne, media. Te ostatnie traktuje pogardliwie, jako „osłonę” rządu i „kanał dotarcia do Polaków z własnym przekazem”. Chciałby więc panować nad wszystkimi „kanałami dotarcia” – i by wszystkie go „osłaniały”.

W Klubie Ronina – grupie ludzi, którzy uważają się za nowe elity – już dawno sugerowano, jak wykończyć „Gazetę Wyborczą” (nazywaną „gwiazdą śmierci”) – pozbawieniem reklam spółek zależnych od PiS i zalewem pozwów sądowych. „Procesami ich!” – wykrzykiwał Marcin Wolski, dziś szef TVP 2, autor poematu, w którym pisał „runą media, przeżyją szok samorządy, wyjaśnimy Smoleńsk, a Moskwie odeślemy agentów wpływu, wielka fala Polskę opłucze”.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, zwierzchnik wszystkich prokuratorów, skarży się, że TVN „nie jest stacją obiektywną”, powołując się na opinię „bardzo wielu Polaków”.

I już poseł PiS Krystyna Pawłowicz daje sygnał, by odebrać koncesje TVN i TVN 24. Że niby stacja szczuje na PiS. Ponad 5,5 tys. identycznych petycji o odebranie tych koncesji wpłynęło do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Teoretycznie odebranie koncesji jest możliwe (zależy od KRRiT, w której PiS ma większość). W praktyce – raczej nie. Ale efekt „zmrożenia” antypisowskiej krytyki może nastąpić. I to szybko.
Rząd bada możliwość przejęcia niemieckiego koncernu Polska Press, właściciela większości gazet regionalnych w Polsce. Potem być może rząd PiS zechce kupić także ogólnopolski dziennik – „Rzeczpospolitą”.

cv2pst_weaaoux0

Będzie kalka z węgierskiego? Premier Viktor Orban właśnie zawiesił, a potem sprzedał opozycyjny dziennik „Nepszabadsag”. Kupcem została firma powiązana z przybocznym Orbana. Cel: uciszenie krytycznych publikacji.

Gdy w 2011 r. PiS przegrał z Platformą wybory, Kaczyński marzył o „Budapeszcie w Warszawie”. Dziś tak jak Orban atakuje liberalne środowiska „w imieniu narodu”. Niszczy demokratyczne instytucje, bo reprezentują tylko korporacyjne interesy. Podobieństw jest wiele.

Widać Orban nie zastrzegł w urzędzie patentowym węgierskiego podboju demokracji. Gdyby to uczynił, mógłby puścić Kaczyńskiego z torbami.

CZY KTOŚ ZNA PRZYPADEK, ABY GDZIEŚ NA ŚWIECIE ZWRÓCONO WRAK SAMOLOTU PO WYSŁANIU E-MAILA?

cv2d2ijukaavlon

Episkopat popiera ekshumacje smoleńskie. Oto oświadczenie.

przyzwalaja

„W związku z pojawiającymi się w ostatnim czasie kontrowersjami dotyczącymi ekshumacji ofiar tragedii smoleńskiej z dnia 10 kwietnia 2010 roku, w celu uniknięcia możliwości instrumentalnego wykorzystywania autorytetu Kościoła w tak delikatnej kwestii, pragnę przypomnieć, że zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania.

Wyjaśnienie przyczyn katastrofy od początku budzi liczne kontrowersje o charakterze prawnym, politycznym i społecznym. W tym kontekście zadaniem Kościoła jest przypomnienie o potrzebie dążenia do prawdy i sprawiedliwości, z czego wynika moralny sprzeciw nie tylko wobec prób wykorzystywania katastrofy smoleńskiej dla celów politycznych, lecz także jej marginalizowania czy bagatelizowania oraz ewentualnego unikania odpowiedzialności przez winnych tej tragedii.

Dostrzegając i rozumiejąc stanowisko rodzin ofiar sprzeciwiających się ekshumacjom, trzeba równocześnie zauważyć, iż katastrofa smoleńska była tragedią, która dotknęła cały naród, dlatego też przeżywanie żałoby oraz pamięć o ofiarach nabiera charakteru powszechnego i stanowi ważny element świadomości historycznej Polaków. Współczujemy wszystkim rodzinom, które straciły swoich bliskich pod Smoleńskiem i dla których ekshumacja jest doświadczeniem traumatycznym i nie do przyjęcia. Ich głos powinien być wzięty pod uwagę.

Należy stwierdzić, iż jedyną przyczyną, dla której ekshumacja ofiar katastrofy smoleńskiej byłaby moralnie usprawiedliwiona, może być wyraźna i obiektywna potrzeba wynikająca z dążenia do poznania prawdy, przy jednoczesnym braku możliwości zastąpienia tej czynności innymi środkami dowodowymi. Trzeba też przypomnieć, iż bezpośrednio po katastrofie nie przeprowadzono w Polsce sekcji zwłok żadnej z ofiar a przeprowadzone do tej pory ekshumacje wykazały nieprawidłowości dotyczące pochówku kilku ciał”.

PO PUBLIKACJACH NA TEMAT WDOWY GOSIEWSKIEJ, ZAMIESZCZAMY BARDZO TRAFIONY KOMENTARZ. LEPIEJ TEGO POWIEDZIEĆ SIĘ NIE DA.

cv2brtpxyaacgyo

W Berlinie miał być wyświetlony „Smoleńsk”. Nie będzie, kino odmówiło współpracy.

nie-bedzie

Kino Delphi Filmpalast w Berlinie wycofało się ze współpracy z polską ambasadą, która zamierzała pokazać w nim „Smoleńsk” Antoniego Krauzego i nawet wydrukowała zaproszenia na seans.

O tym, że zaplanowana na 7 listopada niemiecka premiera „Smoleńska” jednak się nie odbędzie powiedział „Wyborczej” Jan Rost z kierownictwa Delphi Filmpalast, znanego, dużego kina w zachodniej części Berlina. Powodów nie chciał podać, ale z naszych informacji wynika, że Delphi dopiero teraz dowiedziało się, ile kontrowersji „Smoleńsk” wywołał w Polsce. Postanowiło nie mieszać się w nasze spory polityczne i zrezygnowało ze współpracy z polską ambasadą. Polscy dyplomaci zamierzali przekonać kino do „Smoleńska” podczas spotkania w poniedziałek. Delphi je jednak odwołało.

zbigniew

Zbigniew Zamachowski zwrócił się do dyrekcji radiowej Trójki o niezwłoczne usunięcie z anteny dzingli, w których użyty został jego głos. Poinformował o tym portal Koduj24.pl.

Zamachowski prawie sześć lat, z małą przerwą, zapraszał słuchaczy do Trójki swoim głosem. Robił to w 13 różnych wariantach, np. „Trójka. Program 3 Polskiego Radia” lub „Zapraszamy do Trójki” – minimum trzy razy w ciągu godziny, a w porannym i popołudniowym bloku nawet siedem razy na godzinę. Był rozpoznawalnym głosem Trójki.

Od początku tego roku, kiedy PiS przejął media publiczne, pracę w Trójce straciło wielu dziennikarzy. Od razu została odwołana szefowa Programu 3. Magda Jethon, a potem Jerzy Sosnowski, Marcin Zaborski czy Michał Nogaś. Pożegnali się też z radiem dziennikarze przygotowujący serwisy informacyjne.

Od końca marca stacją kieruje Adam Hlebowicz (wcześniej szef katolickiego Radia Plus w Gdańsku). Jego zastępcą jest Sylwia Krasnodębska, wcześniej w dziale kultury „Gazety Polskiej Codziennie” i TV Republika.

Główne wieczorne pasmo publicystyczne radiowej Trójki nowe władze publicznego radia oddały dwóm prawicowym dziennikarzom spoza radia. „Klub Trójki” prowadzą m.in. Piotr Semka i Grzegorz Górny. Pierwszy to dziennikarz „Do Rzeczy” (po przejęciu mediów publicznych przez rząd PiS regularny komentator „Wiadomości” TVP 1 i TVP Info), drugi, związany ze środowiskiem „Frondy”, jest felietonistą „wSieci”.

unia

Reporterzy bez Granic (RSF), międzynarodowa organizacja nadzorująca przestrzeganie wolności słowa, twierdzi, że posunięcia rządu Beaty Szydło wobec mediów to „poważne naruszenie fundamentalnych wartości Unii Europejskiej”. Zgodnie z art. 7. traktatu lizbońskiego Unia może za to państwo członkowskie ukarać sankcjami. RSF domaga się, by UE odcięła Polskę od funduszy strukturalnych.

Waldemar Mystkowski pisze o Dudzie na występach w powiatach.

duda

Andrzejowi Dudzie należy współczuć. Prezes nie chce podać mu ręki, Antoni Macierewicz zabrał mu rzeczywisty przywilej zwierzchnika Wojska Polskiego, a nawet żona zamiast udać się z nim pod rękę na emisję „Smoleńska”, wybrała sarkastycznego Woody Allena.

Prezydent w oczach znika. Nie jest obecny przy ważnych decyzjach, najwyżej ważne decyzje innych parafuje, bo tak chce konstytucja, ostatnio nawet długopis odmówił mu posłuszeństwa, gdy podpisywał akt erekcyjny pod budowę nowej szkoły w Strzelcach Krajeńskich.

Duda nigdzie nie wyjeżdża, a jak mu się uda, są to kraje bez znaczenia dla Polski i dyplomacji. Ostatnio pałęta się po kraju, odwiedza Polskę powiatową, jakby był burmistrzem, a nie Prezydentem RP. Prezydent Duda zdegradował urzad do burmistrza, nie inaczej było z jego odwiedzinami w Hajnówce.

Tak! To ta miejscowość na krańcu Puszczy Białowieskiej, gdzie rządzi bliski o. Rydzykowi minister środowiska Jan Szyszko, który ma pomysły antyekologiczne. Świat o takie zasoby leśne, jak nasza Puszcza drży i dba, świat cywilizowany, a Szyszko odwrotnie, każe prastarą puszczę wycinać, bo ponoć zjada ją kornik drukarz.

I znowu Duda nie wykazał się samodzielnością, bo poparł zapędy antyekologiczne Szyszki, Duda chciał to ująć innymi słowami, więc powiedział, iż taka ekologia to „spychanie całego regionu do roli skansenu”. Ale Duda wpadł, metaforycznie ujmując spadł, jak szyszka z sosny w krowi placek, bo podobne zdanie powiedział prezydent Etiopii, Meles Zenawi. Wychwycił tę zbieżność walki z ekologią, jak w Etiopii, dziennikarz OKO.press Adam Leszczyński.

(TAKIEGO KOLESIOSTWA JESZCZE W POLSCE NIE BYŁO. )

cv2niuyusae93i8

Takich zacofanych mamy polityków, którym bliżej do Etiopii niż do nowoczesnych krajów Zachodu. Duda więc poparł Szyszkę, który urwał się z niecywilizowanej choinki, bo potwierdził, iż jest przeciw ekologii: „Nikomu nie wolno zapominać, że żyją tutaj ludzie, którzy nie są w stanie utrzymać się z samej tylko turystyki, że to jest rejon, w którym powinno być prowadzone też normalne życie.”

Co powyższe pokrętne zdanie znaczy? Mieszkańcy Hajnówki w lot zrozumieli, mianowicie Puszcza da im pracę przy wycince, przy siekierezadzie. Nie ekologia, nie dbanie o wspólną dla wszystkich przyrodę, tylko populizm, aby przypodobać się elektoratowi, kupić go

Więc zacytuję Dudzie zdanie z „Siekierezady” Edwarda Stachury, które niejako nawiązuje do – nomen omen – Ruchadełka leśnego (a takim w powieści jest kelnerka): „Jest już w wieku rębnym jak mówi pan o sosnach w lesie.” Puszcza jest też w wieku rębnym? Tak! Do czasów PiS jakoś Puszcza Białowieska się uratowała, ale i jej nie darują. Będą rębać! Taka ich siekierezada, wycinają puszczę, konstytucję, wszystko, co pod siekierę im się nawinie.

andrzej-saramonowicz

Był twarzą spektakularnych spraw za czasów Kamińskiego, a dziś… Były rzecznik CBA ma wyrok za masturbację w parku.

cv1-d_4wiaalqy_