Posts Tagged ‘Zbigniew Hołdys’

INTERNAUCI JUŻ WIEDZĄ, JAK BĘDZIE

Monika Olejnik w „Wyborczej” pisze o sukcesach PiS.

HOŁDYS MA RACJĘ. TAKIEGO JADU JESZCZE W POLSCE NIE BYŁO.

Potwierdza się to, co odkrył i uświadomił prezes: że Tusk jest kandydatem niemieckim. Dowodem gazety, które oznajmiają: Volksdeutsch królem Europy

Wydawałoby się, że w październiku 2015 r., kiedy PiS zdobyło 235 mandatów w Sejmie, Polska odzyskała wolność.

Okazuje się, że jednak nie. Po wyniku 27 do 1 w Brukseli straciliśmy to, co nam dano. 10 marca na Krakowskim Przedmieściu prezes mówił: „Będzie wolna Polska, będzie prawda o Smoleńsku i będzie klęska tych, którzy są łotrami”.

Kim są łotry? To oczywiste: to ci, którzy ucieszyli się z tego, że Polak został ponownie przewodniczącym Rady Europejskiej.

Pan prezes myślał, że zrobi rewolucję w Brukseli ekspresowo, z przyjaciółmi z Budapesztu. W sobotę ogłoszono decyzję o kandydowaniu Jacka Saryusza-Wolskiego, a w czwartek w Brukseli były wybory. W poniedziałek Saryusz-Wolski został wykluczony z Europejskiej Partii Ludowej i tym samym premier Orbán zrezygnował z pomagania przyjacielowi.

Teraz prezesa potwornie denerwuje, kiedy politycy Platformy w telewizji pokazują tabliczki z napisem 27:1, więc mówi „Rzeczpospolitej”: „To jest sukces, który tak naprawdę ich kompromituje, bo przecież 1 to Polska, a 27 to inne kraje, i wpisuje się to w bardzo niedobrą, trwającą od XVII w. tradycję zdrady narodowej”. Ale choć „jesteście partią zewnętrzną, kompromitujecie Polskę”, to Polska jest państwem prawa, dlatego być może opozycja będzie mogła startować w wyborach.

Dla prezesa witającego na lotnisku kwiatami Beatę Szydło premier jest mężem stanu. Dzielnie walczyła w Brukseli, a teraz opowiada, że następnego dnia po głosowaniu przywódcy unijni mieli nietęgie miny. Dopadł ich kac moralny.

No i potwierdza się to, co odkrył i uświadomił prezes: że Tusk jest kandydatem niemieckim. Dowodem gazety w kioskach. Na okładce tej, której prezes dziękował w dniu wyborów, widać Tuska w mundurze Wehrmachtu. Na innej okładce tytuł oznajmia: „Volksdeutsch królem Europy”. Już pojawiają się pomysły, żeby zablokować Tuskowi możliwość głosowania w Sopocie, bo przecież nie jest Polakiem.

Jeszcze niedawno prezes mówił, że najlepszym kanclerzem dla Polski byłaby Angela Merkel. Prawda? Ale wiele się zmieniło. Merkel trzęsąca Unią i polskojęzyczny Niemiec na czele Rady Europejskiej – to już za wiele.

Dobrze chociaż, że zdrajcy, jak to zdrajcy, nie potrafią się dogadać, każdy ciągnie w swoją stronę. Kukiz i Petru przebąkują, że chcieliby odwołania ministra spraw zagranicznych, Platforma mówi o wotum nieufności dla rządu, ale nie rozmawia z przywódcami innych partii.

Zresztą, nawet gdyby się dogadali, nic nie osiągną. Wypracowaliśmy sprawdzoną strategię dobrego i złego policjanta: z jednej strony prezes Kaczyński zapewnia, że nie chce, żeby Polska wyszła z Unii, a z drugiej – minister spraw zagranicznych zamierza pokazywać ostre zęby, blokować inicjatywy, obniżać poziom zaufania i prowadzić bardzo ostrą grę.

Gwarantowane, że Unia się przestraszy. Tak dziurawych zębów w Europie dawno nie widzieli.

TO JEST TA PiS-OWSKA PRACA I POKORA…

PiS zagrabia pieniądze nie tylko polskie, ale także unijne. Pisze Agata Kondzińska.

Co ze sprawą konwencji PiS opłaconej w euro? Opozycja żąda wyjaśnień

– Będziemy domagać się wyjaśnień w sprawie konwencji PiS w Katowicach. Jeśli okaże się, że europejskie pieniądze zostały wydane niezgodnie z prawem, to będzie oznaczać, że PiS złamał unijne rozporządzenie o finansach partii. I polskie też – mówi Rafał Trzaskowski, były wiceminister spraw zagranicznych i poseł PO.

We wtorek „Wyborcza”, holenderski dziennik „NRC Handelsblad” i belgijski portal Apache.be opisały, że audytorzy z Parlamentu Europejskiego mają wątpliwości dotyczące konwencji programowej PiS z lipca 2015 r. Za jej organizację zapłacił ACRE, Sojusz Konserwatystów i Reformatorów w Europie. Zrzesza on m.in. PiS, brytyjskich torysów i turecką AKP prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Europosłowie ACRE zasiadają w europarlamencie we frakcji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR).

Audytorzy z europarlamentu przejrzeli dostępne w sieci materiały (m.in. nagrania na YouTubie) dotyczące konwencji w Katowicach. Dotąd nie znaleźli żadnego dowodu, że ACRE, choć wyłożyła pieniądze na konferencję, odegrała istotną rolę bądź była widoczna podczas trzydniowej imprezy. Jedynie w broszurze, która jest zbiorem propozycji programowych PiS, każdą stronę oznaczono logo ACRE – tuż obok logo partii Jarosława Kaczyńskiego. Na 50 paneli konwencji zaledwie kilka dotyczyło UE, np. Brexitu.

Według dyrektora ACRE na katowicką konferencję wydano 100 tys. euro. Nie wiemy, czy i ile dołożył do niej PiS. Skarbnik partii nie odpowiedziała na nasze pytania, choć wysłaliśmy je 6 marca. W rachunkach PiS z lipca 2015 r. w Krajowym Biurze Wyborczym nie znaleźliśmy wpłat związanych z konwencją.

– Rozważamy zawiadomienie prokuratury – mówi Katarzyna Lubnauer, rzeczniczka Nowoczesnej. Zaznacza jednak, że ma wiele wątpliwości dotyczących działań prokuratury pod rządami ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry: – Dlatego będziemy z uwagą śledzić działania Parlamentu Europejskiego, który dąży do wyjaśnienia sprawy.

Kto może zbadać finanse PiS

Przed rokiem Nowoczesna złożyła wniosek do prokuratury po wspólnej publikacji „Newsweeka” i duńskiej gazety „Ekstra Bladet” o tym, że Solidarna Polska – partia Zbigniewa Ziobry – urządziła swoją konwencję za pieniądze europarlamentu przeznaczone na kongres klimatyczny. Trzy miesiące później prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie. Do śledztwa dołączono też kongresy PO, PSL i SLD.

W rozmowie z belgijskim portalem Apache.be poseł PO Rafał Trzaskowski stwierdził, że rolą opozycji jest domagać się wyjaśnień, a rolą prokuratora wszcząć postępowanie z urzędu. – Jeśli okaże się, że unijne pieniądze były wydane niezgodnie z przeznaczeniem, będzie to oznaczało, że PiS złamał unijne rozporządzenie o finansowaniu partii – mówi Trzaskowski.

Zgodnie z rozporządzeniem o statusie oraz finansowaniu partii europejskich i ich fundacji nie można pieniędzy z UE wydawać na „bezpośrednie i pośrednie finansowanie partii krajowych”. Zapytaliśmy w Krajowym Biurze Wyborczym, czy sprawdzi raz jeszcze finanse PiS za 2015 r.?

– Postępowania dotyczące kontroli finansów Komitetu Wyborczego i kontroli finansów partii za 2015 r. są zakończone. A przepisy kodeksu wyborczego i ustawy o partiach politycznych nie przewidują wznowienia postępowania w tych sprawach – poinformował nas Krzysztof Lorentz, szef zespołu kontroli finansowania partii politycznych i kampanii wyborczych w KBW. – Takie rzeczy po zakończeniu badań kontrolnych mogą być badane tylko przez organy ścigania pod kątem ewentualnego popełnienia przestępstwa.

PiS nie odpowiada, ale straszy pozwem

PiS nie odpowiada na nasze pytania. W czwartek z rzecznik partii Beatą Mazurek próbował porozmawiać dziennikarz holenderskiego „NRC Handelsblad” i belgijskiego portalu Apache.be. Nie odebrała. W końcu szef biura prasowego PiS w Sejmie Krzysztof Wilamowski poprosił o pytania mailem. Wyjaśnień nie otrzymaliśmy.

Telefonów od nas nie odbiera też europoseł Tomasz Poręba, który kieruje konserwatywnym think tankiem New Direction, fundacją związaną z ACRE. Opisaliśmy, że New Direction w 2015 r. dostała mocne wsparcie od darczyńców z Polski. Wśród nich były m.in. firmy, które od lat współpracują z PiS. Fundacja twierdzi, że wszystko jest zgodne z prawem.

Poręba straszy „Wyborczą” pozwem na Twitterze: „Analizowane są wasze pomówienia i kłamstwa oraz agresywne najścia na niewinnych ludzi”. I jeszcze, że „pomówień, insynuacji, taniej sensacji a więc najczęściej artykułów »Wyborczej« nie komentuje z zasady”.

Do europosła Poręby dodzwonił się dziennikarz Apache.be. Kiedy się przedstawił, rozmowa została przerwana.

Waldemar Mystkowski pisze o konstruktywnym wotum nieufności dla rządu Szydło.

Czy Schetyna strzeli bramkę PiS-owi?

Platforma Obywatelska podeszła do wotum nieufności do rządu Beaty Szydło po bożemu, a nawet misyjnie. I proszę nie dopatrywać się w tym jakichś insynuacji z podtekstem nieprzyzwoitości, mam na myśli standard oczywistości. Konstruktywnym kandydatem do zastąpienie marionetki Kaczyńskiego nie jest marionetka Schetyny, ale sam Grzegorz Schetyna.

Szef Platformy nie chowa się za plecami innych, aby wyskakiwać co rusz jak diabełek ze swoją genialnością. Schetyna bierze na własną klatę odpowiedzialność – a będzie ją coraz ciężej brać, bo sytuacja Polski staje się coraz cięższa. I coraz trudniejszy będzie powrót do normalności.

Pacjent, który zachorował, a takim jest Polska pisowska, nie potrafi przyznać się do swojej choroby i postawionej diagnozy, tym samym nie potrafi zgodzić się na aplikowane lekarstwa. Taki pacjent zapiera się przed rozumem, porażkę nazywa sukcesem. Trzeba dużej dozy nieprzytomności, aby z wyniku 1 do 27 być „dumnym”, jak to powiedział Jarosław Kaczyński do Beaty Szydło po sromocie na brukselskim szczycie i wręczył jej kwiaty. Długo przyglądałem się zdjęciom witającego Kaczyńskiego swoją pacynkę, czy aby oczy moje się nie pomyliły, bo kwiaty powinny układać się w wieniec pogrzebowy. Za mniejszą porażkę Paris Saint-German z Barceloną kibice paryscy chcieli pogonić swoich boiskowych pupilów.

Jakimś kłopotem dla PO będzie Nowoczesna, gdyż nie został razem ustalony kandydat Schetyna, ale partia Ryszarda Petru jest z tym pogodzona, bo sondaże wróciły do wyników z dnia wyborów, a poza tym w interesie opozycji jest do pokazania Polakom, ile strat przynosi obecna władza. Choć wynik głosowania nad wotum nieufności jest do przewidzenia, jednak powinno niektórym uzmysławiać to, że do niego dochodzi – kolejna kropla spada na skałę, a będzie ich coraz więcej i więcej – i wreszcie zostanie wydrążona droga do usunięcia PiS od koryta.

Wniosek o konstruktywne wotum nieufności PO złoży w następnym tygodniu. Najbliższa sesja sejmowa jest przewidziana na 22-24 marca, a więc na niej nie dojdzie do głosowania, gdyż regulamin Sejmu precyzuje, glosowanie odbywa się „po upływie 7 dni od dnia jego (wniosku) zgłoszenia i nie później niż na następnym posiedzeniu Sejmu”. Kolejne zaplanowane posiedzenie Sejmu jest na 5-7 kwietnia, co wydaje się najbardziej prawdopodobnym terminem głosowania, ale też może być to 20-21 kwietnia. Podkreślam te daty, bo w międzyczasie dojdzie do hucznego święta PiS – 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Wiele zatem zależy do stron politycznego konfliktu. Jak Platforma chce rozegrać wotum nieufności i co w nim zostanie zapowiedziane, jakie otrzyma wsparcie ze strony społeczeństwa obywatelskiego. To nie tylko gra polityczna, bo z żelaznego elektoratu PiS schodzi powietrze, co wyraźnie widać było podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej. Protestujących przeciw PiS było więcej niż ludu smoleńskiego.

Opozycja potrzebuje zgrania, wspólnych projektów. PiS wcale nie wygląda na zdrowego zawodnika, wyraźnie widać, iż porusza się na glinianych nogach, nawet nie za bardzo zadziała na ich korzyść ustawa o zgromadzeniach, która zgodnie z prawem jest do obejścia. Mam nadzieję, że Grzegorz Schetyna okaże się kimś w rodzaju Lionela Messi i strzeli PiS choć jedną bramkę. Polacy przebierają nogami, aby wynik podwyższyć i aby był nawet lepszy niż 27:1.

NIKT, KTO SIĘ ZNA NA PRAWIE I KONSTYTUCJI, NIE MA WĄTPLIWOŚCI. TO BYŁA SZOPKA

Także Kleofas Wieniawa porusza kwestię wotum nieufności.

Grzegorz Schetyna wydaje się być naturalnym kandydatem na premiera przy wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło. Spięcia z Ryszardem Petru są niejako wpisane w opozycję wielopartyjną, Nowoczesna wraca do równowagi między sondażami a stanem posiadania posłów.

Platforma szybko odzyskuje rezon, Schetyna dość dobrze gospodaruje swoimi siłami w postaci 30-40 lernich posłów, których ma zdecydowanie lepszych niż PiS, w partii Kaczyńskiego nawet nawala Mateusz Morawiecki, bo okazuje się li tylko papierowym tygrysem.

Co zyskuje opozycja na wotum nieufności? Przede wszystkim należy silnie wbić do głów społeczeństwu, iż wynik szczytu, podczas którego głosowano nad reelekcją Tuska, 1:27 jest nieprzypadkowy.

I rezultat stosunków z UE będzie się pogarszał, bo UE jest skazana na przyspieszenie reformowania, a Poska pisowska nie załapie się do peletonu. Pod tą władzą jesteśmy skazani na przebieranie nogami pod tablicą: koniec wyścigu.

W którymś momencie wyścigu nie będzie, bo odjechał, odbył się, a „geniusz” z Nowogrodzkiej będzie pluł w sitko o winach innych.

Opozycja – a szczególnie PO – dużo może zyskać na tym spektaklu sejmowym, jeżeli zostanie on dobrze rozgrany i porwie społeczeństwo obywatelskie, tym bardziej, że ciemny lud pisowski depczący na miesięcznicach smoleńskich był ostatnio nawet mniej liczny niż protestujący Obywatele RP i KOD.

KANTAR Millward Brown dla 300POLITYKI: dawno w żadnej sprawie narracja PiS nie była tak odległa od opinii publicznej

>>>

c3dsswcxuaawhwp

OSTATNI WOLNY CZŁOWIEK W TYM KRAJU. Wolny od cywilizacji, zobowiązań, umiejętności. Znajdź drugiego takiego! NIE MA. Tytuł w pełni zasłużony.

c3dta56wgaefdg2

OSTATNI WOLNY CZŁOWIEK W TYM KRAJU. Wolny od cywilizacji, zobowiązań, umiejętności. Znajdź drugiego takiego! NIE MA. Tytuł w pełni zasłużony.

posel-po

Poseł Sławomir Nitras z PO spotkał w kuluarach sejmowych prywatnego ochroniarza Jarosława Kaczyńskiego. Próbował dowiedzieć się, na jakiej podstawie ten tam przebywa, jednak mężczyzna odmawiał wyjaśnień i mówił jedynie, że „ma upoważnienie”, nie chciał się też przedstawić.

Nitras pytał o szczegóły i zaznaczał, że do kuluarów wstęp mają tylko posłowie, Straż Marszałkowska i upoważnione osoby. Poseł pytał też strażników, ale ci najpierw ignorowali pytania, a potem stwierdzili, że nie mają obowiązku udzielenie informacji.

W końcu na miejscu pojawił się „sprawca” zamieszania – Jarosław Kaczyński, przed którym ochroniarz otworzył drzwi na klatkę schodową.

– Czy aby pan jest o zdrowych zmysłach? – zapytał Nitrasa prezes PiS.

– Tu nie mogą wejść dziennikarze, ale może wejść prywatny ochroniarz prezesa – podsumował Nitras, który całą rozmowę w kuluarach transmitował na Facebooku.

UWAGA !!! PRZESTĘPCA Z WYROKIEM JEST OSOBISTYM OCHRONIARZEM KACZYŃSKIEGO. CO ZA WSTYD…

c3dmirbw8aect6l

Straż Marszałkowska pobiła manifestanta przed Sejmem?

to-cofa

Jak poinformowali  Obywatele RP, Tomasz Wilkowski uczestniczący w środę w proteście na terenie kompleksu budynków Sejmu został ciężko pobity przez Straż Marszałkowską, po czym zasłabł i został odtransportowany do szpitala. „To cofa nas do najczarniejszych czasów stanu wojennego” – komentują członkowie organizacji. Protest dotyczył wolności zgromadzeń, ale także dostępu mediów do budynków sejmowych. Czterem osobom pikietującym przed budynkiem Sejmu zarzuca się naruszenie miru domowego. W związku z tym reprezentujący oskarżonych mecenasi wnieśli o przesłuchanie w sprawie 460 posłów i 100 senatorów, by ustalić, czy również ich dobra naruszono „wtargnięciem”.

„Obywatele RP, podejmując akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego są gotowi ponieść odpowiedzialność prawną za swoje czyny. Ciężkie pobicie manifestanta cofa nas jednak do najczarniejszych czasów stanu wojennego. Obywatele RP podejmą w tej sprawie zdecydowanie kroki prawne” – czytamy w przesłanym Onetowi oświadczeniu.
„Ta władza przekroczyła kolejną granicę. Nie tylko wprowadza absurdalne zakazy, ale także bije osoby świadomie łamiące je w akcie nieposłuszeństwa obywatelskiego. Brutalnie zaatakowano osoby, które nie wykazały nawet śladu agresji słownej, nie wspominając o fizycznej” – komentuje Paweł Kasprzak z Obywateli RP.

„PiS uzasadnia zaostrzenia względami bezpieczeństwa, ale Straż Marszałkowska reaguje przecież nie na widok broni, ale na widok kawałka materiału – celem jej ataków są nawet nie tylko transparenty, ale również narodowa flaga. Jeżeli bijąc pokojowo manifestujących obywateli i traktując ich jak stosujących przemoc terrorystów PiS myśli, że zniechęci nas do protestów, to się myli. Natomiast na pewno staje po tej samej stronie co ZOMO” – dodaje Paweł Kasprzak.

VIVA EL REPUBLICA SAN ESCOBAR! 🙂 Brawo BIG CYC!

c3dum57xaaad1nq

NAJWIĘKSZA AFERA POLITYCZNA I CO? BĘDZIE ZAMIATANIE POD DYWAN???

c3c1rxrxeaiwev5

CZY WY TEŻ OCZEKUJECIE OD PREZYDENTA WYJAŚNIENIA TEJ SPRAWY? 

c3c9bsjxaamw9as

Studenci wyszli na ulice przeciwko władzy

Michał Wilgocki („Wyborcza”) pisze o proteście studentów. W 11 polskich miastach i Brukseli na ulice wyszli w środę studenci. Protestowali przeciwko rządom PiS. W sumie w manifestacjach wzięło udział ok. 2 tys. osób.

nie-zgadzamy

Studenci protest ogłosili na początku stycznia. Zwoływali się na portalach społecznościowych. Akces zgłosiło 11 najważniejszych ośrodków uniwersyteckich, m.in. Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań i Lublin.

Inicjatywa była oddolna. – Nie jesteśmy związani z żadną partią. Nasz protest jest apolityczny. Prosimy, żeby nie było na nim żadnych emblematów partyjnych. Nie jesteśmy przybudówką Komitetu Obrony Demokracji, jak niektórzy sugerują – tłumaczyła Martyna Równiak, studentka medycyny na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, jedna z organizatorek protestu.

Studenci przedstawili 11 postulatów. Każdy zaczyna się od słów: „Chcemy żyć w państwie, w którym…”. Dotyczą m.in. przestrzegania konstytucji, wolności zgromadzeń, tolerancji i ochrony przyrody.

W Warszawie przy pomniku Kopernika demonstrowało kilkaset osób. Ze sceny przemawiali studenci, którzy opowiadali o każdym z kolejnych postulatów. W przerwach słuchali piosenek m.in. Kultu i zespołu Big Cyc. W organizacji pomagała straż KOD, była też wielka biało-czerwona flaga, którą niosło kilkadziesiąt osób. Oprócz studentów na demonstrację przyszło także wiele osób starszych. Niektóre z nich trzymały tablice układające się w hasło „Uniwersytet trzeciego wieku”.

We Wrocławiu protestowało ok. 200 osób. Zebrały się przed domami studenckimi Kredka i Ołówek. To właśnie na Dolnym Śląsku zrodził się pomysł ogólnopolskiego protestu. Wpadły na niego dwie studentki: Mary Iwanicka i Natalia Kwaśnicka.

– Doszłyśmy do wniosku, że głos młodych ludzi nie przebija się w debacie publicznej. A my też mamy swoje postulaty i żądania – mówi Kwaśnicka. Studenci nieśli transparenty: „Coście sku… uczynili z tą krainą”, „Partyjny bełkot to nie informacja”, „Mamy prawo mieć własny głos”.

W Poznaniu kilkuset studentów miało m.in. transparent: „Nie jesteśmy wnukami oderwanych od koryta esbeków. Jesteśmy wkurzeni!”. Z kolei napis: „Studenci specjalnej troski” nawiązywał do niedawnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że na antyrządowych manifestacjach widać osoby specjalnej troski. Studenci skandowali: „Rząd nie zdaje egzaminu” i „Stop łamaniu konstytucji”.

zbigniew-holdys

W Lublinie na manifestację przyszło kilkadziesiąt osób.

– Walczymy przeciwko łamaniu prawa przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie zgadzamy się na przepychanie ustaw bez brania pod uwagę głosów, które nie są po stronie rządu – mówili podczas demonstracji studenci.

KATASTROFA TORUŃSKA. MACIEREWICZ PRZEŻYŁ. CZY POLICJA ODDA WRAK?

c3c6bbwxaaatt-g

PODOBNO MOGŁY SIĘ WYDARZYĆ OBIE WERSJE JEDNOCZEŚNIE.

c3dkjvswyaeqxwt

Waldemar Mystkowski pisze o kulcie Jarosława Kaczyńskiego.

oficjalny

Jarosław Kaczyński dostał nagrodę „Człowieka Wolności”. Tytuł nagrody jest dziwny, jak sama uroczystość zorganizowana przez tygodnik „wSieci”.

Zacznijmy od oprawy zewnętrznej. Uroczystość odbywała się w Filharmonii Narodowej, który to budynek był otoczony taką ilością policjantów, iż żadna mysz nie mogła przecisnąć się na teren wolności, na którym nagradzany był człowiek wolności.

Można mniemać, iż policjanci bronili wolności przed KOD, Obywatelami RP i opozycją polityczną, Platformą Obywatelską i Nowoczesną. Policja broniąca człowieka wolności i wyznawców tego człowieka (bo tak należy nazwać osoby wygłaszające laudację, w tym Beatę Szydło, na cześć człowieka wolności) – to powinno skłaniać do refleksji, iż to jest człowiek wybitnie policyjny, esencja policyjności, czyli człowiek wyniesiony na sam szczyt przez zniewolonych przez niego, człowiek oddzielony kordonem policji od KOD i opozycji politycznej.

Zdarzenie półtora godziny wcześniej przed tym ogromnym spektaklem w Filharmonii mówi, co też to za forma wolności i jaka jest jej jakość. Otóż kilka limuzyn rządowych spowodowało karambol wyjeżdżając z Torunia, gdzie przebywała jedna osoba na prywatnym wypadzie. Antoni Macierewicz był u o. Tadeusza Rydzyka. Do karambolu doszło z winy kierujących samochodami rządowymi, którzy nie przestrzegali przepisów drogowych – limuzyny jechały na sygnale i z prędkością przeszło stu kilometrów na godzinę. Pobieżny opis świadków wypadku wskazuje, iż winę ponosi kawalkada rządowych pojazdów. Wracający z wyprawy prywatnej Macierewicz nie zatrzymał się do wyjaśnienia wypadku, rozbite zostały auta, a dwie osoby zostały ranne i wylądowały w szpitalu. Minister zaś przesiadł się do innego auta i udał się z takim samym naruszeniem przepisów drogowych do Filharmonii Narodowej na uroczystość.

Śledztwo prowadzone przez policję po kilku godzinach zostało przejęte przez Żandarmerię Wojskową, bo „w jednym z aut był szef MON” – takie jest oficjalne uzasadnienie. Jak zauważył dziennikarz „Rzeczpospolitej” Jacek Nizinkiewicz: „Wyobraźmy sobie, że to np. T. Siemoniak pędził na prywatna imprezę, dochodzi do karambolu, są poszkodowani… Zostałby zjedzony przez PiS.”. Indagowany były minister obrony rządu PO/PSL Tomasz Siemoniak do tweetu dziennikarza dopisuje swój: „Albo gdybym spotkał się z lobbystą w USA, nakłamał w Sejmie o mistralach, dał certyfikat „rosyjskiemu łącznikowi” i trzymał „rzecznika”…”

W tych klimatach znalazła się wolność w Filharmonii Narodowej. Spicz Beaty Szydło na temat Człowieka Wolności bije wszelkie wyżyny retoryki, bije w nos, w dziób (rodzaj części ciała do wyboru). Nazywa się to w mowie i piśmie inaczej niż retoryka, bo to logorea i grafomania. Oto próbka „grafomanii oralnej” premier rządu polskiego: „Do Polski przyjeżdżają ludzie z całego świata i mówią: to piękny, bezpieczny kraj, a Polacy to wspaniali ludzie. To jest wolność”.

Wystarczy? Pewnie, że tak, ale jeszcze dorzucę, wszak to premier: „To, że dzisiaj Polska nie musi kłaniać się na zagranicznych salonach, ale to Polska jest państwem, z którym muszą liczyć się inni – to jest wolność”. Litości – krzyczy we mnie – umiar, złoty środek zachowania rozumu. W wolności nie ma jednak litości, bo pani Szydło uczyniła z Filharmonii Narodowej – Narodowy Magiel: „Chcę podziękować premierowi Kaczyńskiemu za to, że mam zaszczyt razem z nim pracować i że nauczyłam się od niego, co to znaczy wolność”.

Lecz Szydło w swej logorei jest mała w porównaniu z profesjonalistami grafomanii. Zacytuję tylko jednego, bo więcej nie zdzierżę. Jacek Karnowski, szef tygodnika, który przywalił tą nagrodą Człowieka Wolności: „Dziś, dzięki wolnemu wyborowi Polaków, Polska jest krajem wyjątkowej wolności. To jest wielki dorobek Jarosława Kaczyńskiego. Wolnego wyboru, którego nie byłoby bez jego działalności”.

W otoczonej policjantami Filharmonii mieliśmy uroczystość Kultu Jednostki, jakim jest otoczony Jarosław Kaczyński. Ta ilość hymnów pochwalnych, grafomanii oralnej, wazeliny, do tej pory nie dostała takiej wielkości. Od 25 stycznia 2017 roku rozpoczął się w Polsce oficjalny kult Jarosława Kaczyńskiego po mylącym pozorem wręczenia mu nagrody Człowieka Wolności.

Kaczyński został wyzłocony, jak wyzłocone wcześniej były postaci kultu Baala, Buddy, prezes PiS wyzłocony został laudacją wyznawców, wyzłocony światłem jupiterów i wreszcie miejscem, którego pilnował kordon policji, policjant przy policjancie, iż nawet żadna złota mysz nie przecisnęła się na teren złotego miejsca wolności.

Sam wyniesiony i wyzłocony Budda otoczony Kultem Jednostki, nazwany Człowiekiem Wolności, wygłosił mowę, która też przejdzie do historii polskiej retoryki politycznej. Z grafomanii oralnej wyzłoconego Kaczyńskiego da się wysupłać definicję wolności, otóż dzisiaj Polska jest wyspą wolności w Unii Europejskiej, na Zachód od Warszawy wolności nie ma, istnieje tylko poprawność polityczna. Polska pod wodzą Człowieka Wolności wyrwała się z tego zniewolenia i jest wolna.

Przy okazji Budda ogłosił oficjalną ideologię państwa rządzonego przez PiS, będziemy dążyć do wolnego „państwa narodowego”, czyli nacjonalizmu (to ostatnie określenie nie padło, ale to oczywista oczywistość logiczna). Takiej wielkości pompatyczności dotychczas oficjalnie w kraju nie było. W Unii Europejskiej jesteśmy ewenementem, czymś tak kuriozalnym, iż UE będzie długo, ale to długo przecierać oczy ze zdumienia. Wazelina, tani blichtr, grafomania oralna, bezwstyd bez zarumienienia, itd. Polska to w tej chwili kraj operetkowy, republika bananowa.

DZIWNE, ŻE JESZCZE NIKOGO NIE ZABILI…

c3doggsxgaiq2rw

Chorzy z nienawiści wyborcy PiS to ludzie, którzy zagubili swoją tożsamość

c3cw3ssxuakrxtc

>>>

c15zwpcwgaau4zt

Dominika Wielowieyska pisze: Sejmowy protest można było zakończyć już dawno, gdyby prezes PiS nie namówił marszałka Marka Kuchcińskiego na ostry kurs. I dlatego ustawę budżetową uchwalano w sposób urągający zasadom parlamentaryzmu.

Kaczyński ustępuje tylko wtedy, gdy musi

taktyka-po

Od kiedy jednak opozycja postanowiła zostać w sali obrad w czasie świąt, nie ma już odwrotu. Każdy inny manewr oznacza słabość i brak skuteczności. A doświadczeni politycy wiedzą, że wyborcy tego akurat nie wybaczają.

Z punktu widzenia taktyki politycznej lider PO Grzegorz Schetyna ma rację: jedynie twarda postawa może dać jakieś efekty. Jarosław Kaczyński ustępuje tylko wtedy, gdy musi. Wielu komentatorów, politycy PSL, na czele z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, i ci od Pawła Kukiza powtarzają: porozumienie jest niezbędne, porządek musi być, my szukamy kompromisu. Do niedawna wierzył w tę retorykę Ryszard Petru z Nowoczesnej, ale chyba zrozumiał, że Kaczyński sprytnie go rozgrywa.

Nie dziwię się Kukizowi i PSL. Ostra polityczna polaryzacja spycha ich formacje na margines, bo zmusza wyborców do opowiedzenia się albo po stronie obozu PiS, albo anty-PiS. Pozostałe partie stają się przystawkami. Tak już było, gdy PiS skonsumował LPR i Samoobronę. Wiedzą to i Kaczyński, i Schetyna. I grają w tę grę na szkodę małych partii.

Ale strategię tę wymusił pisowski styl rządzenia. PiS od roku łamie konstytucję albo naciąga ją do granic możliwości. Łamie wszelkie standardy. Poprzedniej władzy również zdarzało się je naruszać. Jednak to, co wtedy było incydentalne, teraz stało się normą. Kaczyński rządzi według reguł stanu wyjątkowego. Sam to zresztą powtarza na miesięcznicach: walka trwa, zwycięstwo jest blisko, układ broni się agresywnie, ale my nie spoczniemy, walczymy.

W praktyce wygląda to tak: Sejm nie pracuje w normalnym trybie, głosuje po nocach, sędziów Trybunału Konstytucyjnego prezydent zaprzysięga w nocy, ustawy o Trybunale zmienia się kilka razy, by opozycję i Trybunał zrobić na szaro.

Olbrzymia część społeczeństwa czuje się bezradna: nic nie możemy, z Trybunałem władza robi, co chce, media zamknie w pokoiku w Sejmie, żeby nie przeszkadzały. Skoro ustawę budżetową uchwalono, łamiąc standardy, to władza może wszystko.

Wielu wyborców krytykuje opozycję za opieszałość, bezsilność, rozlazłość. I w końcu przyszedł moment, aby powiedzieć: stop. Władza musi się cofnąć. A opozycja musi wiedzieć, czego chce.

Owszem, okupowanie mównicy jest niezgodne z regulaminem Sejmu, ale dla ludzi nie ma to już znaczenia, bo władza od roku łamie konstytucję i kwestie regulaminowe schodzą na drugi plan. Wielu obywateli ocenia, że Polska zmierza do ustroju autorytarnego. Domagają się od swoich reprezentantów, by postawili na tej drodze blokadę, by sprzeciwiali się odkrawaniu od demokracji kolejnych plasterków, bo w końcu nic z niej nie zostanie.

Za tę bezsilną wściekłość, za coraz częstsze żądanie, by opozycja wykazała większą stanowczość, odpowiada przede wszystkim PiS. Ma parlament, prezydenta, prokuraturę i aparat przemocy. Ma w ręku niemal wszystkie instytucje państwa oraz wszelkie narzędzia, by konflikt załagodzić. Ale nie chce. PiS idzie na zwarcie, właśnie wysłał ustawę budżetową do prezydenta, bo Senat przyjął ją bez poprawek. Jest wiec jasne, że Kaczyński o żadnym kompromisie dyskutować nie zamierza.

Opozycja nie odpowiada za ten konflikt, jest jego zakładnikiem. Nie ma innego wyjścia, jak tylko bronić zasad do oporu.

c17czfbxaaavv2n

CZY KTOŚ MOŻE ODPOWIEDZIEĆ TEMU PADALCOWI? NAM ZABRAKŁO NIECENZURALNYCH SŁÓW.

kaczynski-grozi

Jeśli opozycja dalej będzie blokować mównicę sejmową i stół prezydialny, Kaczyński zapowiada podjęcie odpowiednich działań. Dodał, że on jako poseł i prawnik może powiedzieć, że blokowanie stołu prezydialnego, uniemożliwianie marszałkowi Sejmu, funkcjonariuszowi publicznemu, sprawowania funkcji, to „bardzo poważne przestępstwo przeciwko państwu. Mam nadzieję, że ci, co to robią, zrozumieją, w jakiej się znajdują sytuacji” – powiedział Kaczyński.

A swoim senatorom dziękował za uchwalenie budżetu, mimo że opozycja uważa jego przyjęcie przez posłów PiS w Sali Kolumnowej za nielegalne. „Chciałem podziękować wszystkim – Senatowi, panu marszałkowi i wicemarszałkom, wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że budżet został uchwalony, że cały ten zamysł, żeby Polacy zostali pozbawieni tego wszystkiego, co uzyskali w ostatnim roku – 500 plus, obniżenie wieku emerytalnego, mieszkanie plus, (…) że ten zamysł się całkowicie nie powiódł” – powiedział Kaczyński. Wiemy zatem, jaka retoryką zamierza trafić do swoich wyborców.

c16wu1cxeaaa4pt

Kaczyński wyraził też nadzieję, że jeszcze w środę zostanie rozpoczęte 34 posiedzenie Sejmu, choć opozycja twierdzi, że poprzednie nie zostało zakończone.

morawiecki-musi

Prof. Leszek Balcerowicz uważa, że Polska nigdy nie była tak zagrożona.

Według prof. Balcerowicza plan odpowiedzialnego rozwoju Mateusza Morawieckiego jest intelektualnie żałosny. Prawdziwy plan – według Balcerowicza – „nie polega na tym, że mamy ileś frazesów i pustych obietnic, cytatów z Piłsudskiego, który nie był ekspertem gospodarczym, tylko mamy sensownie dobrane środki dla realizacji deklarowanych celów. (…) Tymczasem proponowane środki są po prostu żałosne”.

„Polska nigdy nie była w stanie takiego zagrożenia, jeżeli chodzi o dług publiczny. Lekarstwo, jakie się proponuje, to jest lekarstwo gorsze od choroby” – powiedział były minister finansów. Dodał, że obecny model polegający na zarządzaniu gospodarką przez polityków i urzędników z pominięciem przedsiębiorców już funkcjonował w komunizmie, który dlatego właśnie splajtował.

Kolejnym żałosnym elementem planu Morawieckiego – zdaniem Balcerowicza – jest kontrast pomiędzy buńczucznymi zapowiedziami a tym, co realnie dzieje się w gospodarce, która spowalnia. Odpowiedzialność za to ponosi PiS.
Prowadząca rozmowę Kamila Biedrzycka–Osica przypomniała, że PiS broni się twierdząc, że w ubiegłym roku rząd wydał o 27 mld więcej niż zebrał, co jest lepszym wynikiem niż się spodziewano. Jednak prof. Balcerowicz twierdzi, że oszczędności, którymi chwali się PiS są najgorszego rodzaju, bo dotyczą zawalenia się inwestycji publicznych skierowanych na poprawę infrastruktury. Oszczędności powinny dotyczyć ograniczenia wydatków, które podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości ciągle rosną.

Balcerowicz pytany o to, czy jego zdaniem Polsce grozi bankructwo powiedział, że przy kontynuacji obecnej polityki rządu jest to bardzo prawdopodobne. A w niedługim czasie grozi nam kryzys. Mimo wspomnianych oszczędności i niskiego poziomu bezrobocia deficyt będzie się utrzymywał, a dług publiczny wzrośnie. Największym zagrożeniem – zdaniem Leszka Balcerowicza – jest podpisane przez prezydenta Andrzeja Dudę skrócenie wieku emerytalnego, które skutkować będzie większym obciążeniem finansowym młodego pokolenia. Balcerowicz szacuje, że dodatkowe wydatki emerytalne już w pierwszym roku sięgną 8 mld złotych z budżetu.

TAKA PIĘKNA ROZMOWA W SIECI 🙂

c16hbgfxuaihsmc

DZIŚ KRZYCZĄ PRECZ Z KOMUNĄ, CHCĄ WYMAZAĆ Z HISTORII WAŁĘSĘ. DZIŚ ŁAMIĄ PRAWO W SEJMIE! TO WŁAŚNIE DZIŚ TRZEBA ICH POTRAKTOWAĆ PO MĘSKU!

c17fj0twgaajgn2

Waldemar Mystkowski pisze o dalszym proteście PO.

c17qgqdxeaa2zgn

Platforma Obywatelska nie zaprzestała protestu w sali plenarnej Sejmu, choć rozpoczęła się w niej 34. sesja obecnej kadencji. Marszałek Marek Kuchciński nie wyraził numeracji słowami, bo nie miał tego zapisanego na kartce, ale numer jest zaprotokołowany w sprawozdaniu stenograficznym. Ta część sesji trwała „rekordowe” 1,5 minuty, po czym została ogłoszona przerwa do dnia następnego.

Protest PO ograniczył się do trybuny sejmowej. Jeżeli dalej będzie trwał w tej części sali, to po wznowieniu 34. sesji dojdzie do jednego z dwóch rozwiązań. Posłowie – oprócz protestujących rotacyjnie z PO – przeniosą się do Sali Kolumnowej, albo Straż Marszałkowska przy wsparciu BOR-u użyje siły, aby wyprowadzić protestujących posłów.

Każde rozwiązanie jest możliwe. Ustawa budżetowa jest poza Parlamentem i znajduje się na biurku prezydenta, który w podpisywaniu ustaw made in PiS uzyskał niejaką biegłość. Przez Senat ustawa przeszła jak burza bez poprawek, co świadczy, iż wcześniejszy deklarowany przez PiS kompromis był li tylko markowaniem pod publiczkę. Nie nabrał się na pozory tylko Grzegorz Schetyna.

Ale też może być tak, iż PO i Nowoczesna grają na dwóch fortepianach. Jeden fortepian ma zatrzaśnięte wieko (PO), a drugi będzie w użyciu, jako lotny fortepian, gdzie PiS będzie chciało uprawiać bezprawie, tam Nowoczesna podąży, aby grać swoje, jako opozycja.

Zatem należy zapytać, jakie cele może postawić sobie Platforma protestując. Oczywistym jest, iż na naszych oczach dokonało się bezprawie, ustawa budżetowa nie została zalegalizowana wg procedur, tj. wg regulaminu Sejmu i bez kworum, bo tego PiS nie udowodniło, że było.

Jarosław Kaczyński po głosowaniu w Senacie podał swoją narrację, co do kryzysu sejmowego, iż opozycja nie pogodziła się z 500+ i podobnymi dobrodziejstwami populistycznymi PiS. Oczywiście jest to pokraczne logicznie, lecz wyborcy tego nie muszą kumać.

Kryzys został celowo przez partię Kaczyńskiego wywołany, bo zapisane w ustawie budżetowej wydatki państwa są większe niż kiedykolwiek, a wzrost gospodarczy mocno przewartościowany. Globalne instytucje finansowe obniżają prognozy wzrostu PKB dla Polski. A więc „sukcesem” Kaczyńskiego jest to, że media kręciły się wokół ogona kryzysu, a nie zawartości ustawy budżetowej. O budżecie ani mru-mru.

Platforma protestując musi z tego stworzyć prostą narrację, dlaczego nie godzi się na zbliżający się wielkimi krokami kryzys finansów publicznych, który wyrazi się zawartością naszych portfeli. Niewidzialna ręką kryzysu będzie wyjmowała nam z portfeli (kieszeni) szmal. Zasypiając będziemy mieli stówę, a budząc się tylko 80 złotych, bo 20 złotych wziął sobie taki złodziej, jak kryzys. A ten złodziej to PiS, itd. Tego rodzaju konstrukty winny być używane przez partię Schetyny, z takimi alegoriami należy iść do ludu.

Platforma oprócz krytykowania PiS musi przedstawiać swoje pozytywne rozwiązania, którymi musi przekonywać wyborców.

A PiS dalej będzie brnął w sytuacje kryzysowe, bo one przesłaniają faktyczny stan państwa i rzeczywiste zamiary, są oczywiste i coraz bardziej namacalne – autokratyzm. Poprzez kryzysy do jedynowładztwa prezesa i paraliżu demokracji.

c12rc2bwiaatol4

DZIŚ, JAK NIGDY DOTĄD, SŁOWO SZACUNEK ZNACZY UKŁON DO ZIEMI I CZAPKĘ Z GŁOWY. PANIE I PANOWIE POSŁOWIE. DZIĘKUJEMY, ŻE JESTEŚCIE.

c16vrhfwqaexjen

Kleofas Wieniawa pisze o wymuszeniu na Kaczyńskim.

opozycja

Ustawa budżetowa przeszła przez Senat bez poprawek. Nie zmienia to jej charakteru bezprawności, przyspiesza procedowanie. W zasadzie bez znaczenia jest, czy prezydent ją natychmiast podpisze, czy skieruje do Trybunału Konstytucyjnego.

Wątpliwości pozostaną – co napisałem bardzo eufemistycznie – wątpliwości prawne poszły w świat, co podnosi ceny polskich papierów dłużnych, a budżet będzie potrzebował rekordowych kredytów, będzie je zaciągał na jeszcze gorszych warunkach.

Najważniejsze instytucje finansowe świata korygują oceny wzrostu gospodarczego Polski w dół, znacząco się różnią od założonych w nielegalnym budżecie.

Wizerunek Polski uległ dalszej degradacji, Bruksela widzi, jak niszczona jest polska demokracja. Władza PiS zmierza w kierunku autorytaryzmu i anachronizmu.

Platforma Obywatelska, ale także Nowoczesna, uczy się twardej opozycji. Grzegorz Schetyna zdał egzamin w ostatnim miesiącu, okazał się twardszym zawodnikiem niż Ryszard Petru, ale ten ostatni jeszcze się uczy. Obydwie partie opozycyjne muszą bronić substancji demokracji i prestiżu Polski, choć coraz mniej tych wartości i coraz trudniej przyjdzie je w przyszłości odbudowywać.

Za konflikt odpowiada władza PiS, lecz opozycja musi znajdować skuteczną narrację, aby ją narzucać mediom i społeczeństwu. Ostatnio Schetyna skupiał na sobie uwagę częściej niż Kaczyński.

c17sichxuaevybf

grudzien18

NAPISZEMY KRÓTKO.

cz4sbltxcaa46ao

Dominika Wielowieyska pisowski mit legł w gruzach. To może być przełomowy moment w historii PiS. W nocy pod Sejmem runęła narracja partii rządzącej.

schizofreniczna

Strategia tej partii do tej pory polegała na dość schizofrenicznym założeniu: jesteśmy i rządem, i opozycją jednocześnie. Bo jesteśmy opozycją wobec mainstreamu, elit, które wywodzą się jeszcze z PRL-u. Jesteśmy – usiłował nas przekonać PiS – rzecznikiem ludu, tych odrzuconych obywateli, pozbawionych praw.

Ta opowieść była bardzo dobra z punktu widzenia Jarosława Kaczyńskiego, bo osłabiała naturalną niechęć i krytykę, jaka zawsze pojawia się w społeczeństwie wobec władzy, także wśród wyborców partii rządzącej. Tę retorykę Kaczyński stosuje na miesięcznicach smoleńskich, mówiąc o walce z potężnymi siłami, które sprzysięgły się przeciwko PiS. To miało jednoczyć jego obóz.

(WITAMY MARCINA WŚRÓD PROTESTUJĄCYCH )

cz4kkmsw8aaxdfl

W nocy pod Sejmem ta strategia ostatecznie legła w gruzach. Dokładnie w chwili, gdy PiS wysłał policję przeciwko demonstrantom, by umożliwić Jarosławowi Kaczyńskiemu i Beacie Szydło opuszczenie Sejmu. Choć policja miała prawo odsunąć blokujących obywateli, to obraz tych wydarzeń rujnuje tę schizofreniczną opowieść. Mit o walce z potężnymi siłami rozwiał się niczym dym.

Władza po prostu wysłała policjantów, by wynieśli leżących obywateli, demonstrujących przeciwko autorytarnym zapędom władzy. Bo ci ludzie nie demonstrowali w obronie swoich interesów, wyższych zarobków, nie atakowali policji. Oni demonstrowali w obronie wolności mediów.

cz4lsfvw8aaai2o

To może mieć fundamentalny wpływ na erozję wizerunku PiS. Ta partia ostatecznie stanęła tam, gdzie jest władza. Bo sekwencja zdarzeń wygląda tak: paraliż Trybunału Konstytucyjnego, służby w spektakularny sposób zatrzymują działacza KOD, legendę „S”, Józefa Piniora, zarzuty wobec niego nadal pozostają niejasne. Potem wyszło na jaw, że twarzą antydemokratycznej akcji paraliżu TK jest Stanisław Piotrowicz, prokurator z PRL-u, który złożył swój podpis pod aktem oskarżenia opozycjonisty. Wcześniej twierdził, że nic takiego nie zrobił.

Jednocześnie PiS ogranicza prawo do zgromadzeń. I wreszcie władza chce wziąć media za twarz, podjęła skandaliczną decyzję o niewpuszczaniu dziennikarzy do Sejmu.

cz4o5e-wqaexjlr

Z chwilą użycia policji przeciwko obywatelom partia rządząca przekroczyła pewną granicę. Nie ma już stamtąd powrotu. Ta władza ma wojsko, policję. Słowa Kaczyńskiego o potężnym wrogu stają się śmieszne. Potężna jest ta kobieta leżąca pod Sejmem? Żadna akcja propagandowa telewizji publicznej już tego nie odwróci.

Broń, której PiS używał przez lata, nagle zadziałała w ręku jego krytyków. I obrazy policji szarpiącej się z leżącymi na ziemi obywatelami zaciążą na wizerunku PiS jeszcze bardziej, niż niegdyś zaciążyły na wizerunku PO. To może być początek kruszenia się jedności obozu Jarosława Kaczyńskiego.

od

I CO TERAZ OPOZYCJO?

cz5kwv4xcae6u4n

Waldemar Mystkowski analizuje wystąpienia pisowskich polityków, którym prezes nakazał bronić PiS-u przed Polakami.

praca

Jarosław Kaczyński kryzys wywołany przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego po słowach polityka PO Michała Szczerby – „panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje” – jego rozwiązanie rozpisał na trzy osoby.

Andrzej Duda – przypominam: głowa państwa – oświadczył się pisemnie, iż „rozumie starania marszałka Kuchcińskiego, by zarówno parlamentarzyści, jak i dziennikarze mieli zapewniony komfort pracy, ale rozumie też głosy krytyki ze strony przedstawicieli mediów”.

cz4qktmwqaaexrh

Z powyższego zdania wynika, co Duda zrozumiał z kryzysu: „dziennikarze protestują z powodu komfortu i odrzucają komfort, wolą dotychczasowy brak komfortu, wolą złe warunki do pracy”. Należy się cieszyć z prezydenta, który rozumie dziennikarzy, iż nie godzą się na dobrą zmianą, wolę gorszą, ale dotychczasową.

Najlepszy kawałek zarządzania konfliktem dostała od prezesa PiS premier Beata Szydło, mianowicie przyszło jej wygłosić orędzie. Trudność z nim polega jedynie na tym, że trzeba nauczyć się odpowiednich min do odpowiednich słów i nie mrużyć oczu przy czytaniu z telepromptera. Dobrze wypadła Szydło: nie pomyliła się. Bo wina jest po stronie opozycji, która nie recenzuje merytorycznie rządzących oraz nie motywuje ich, „niestety dziś takiej opozycji nie ma”. A przede wszystkim „Polska jest wolna i demokratyczna”, o czym świadczy „chcecie maszerować – maszerujcie, chcecie protestować – protestujcie”.

Szydło musiała przypomnieć opozycji swoje roczne podsumowanie dobrej zmiany, przez rok PiS osiągnął więcej niż poprzedni rządzący przez 8 lat. Rzeczywiście: Donald Tusk z Ewą Kopacz nie potrafili przez 8 lat rozwalić Trybunału Konstytucyjnego, ani mediów publicznych przemianować na narodowe, nawet nie przyjechała do nich ani razu Komisja Wenecka, na dokładkę Komisja Europejska nie wszczęła procedury praworządności. 8 lat poszło w plecy, a PiS przez rok proszę ma czym się chwalić.

cz4wtkyxgaag4hi

Marszałek Senatu Marek Karczewski dostał najgorszą działkę od prezesa, rozmawiać z dziennikarzami. Ale ci nie chcieli z nim tego robić ze względu na porę dnia, wyznaczono żurnalistom godzinę 22-gą. Dziennikarze uznali, że to pora raczej na wypoczynek. Karczewski im przypomniał obowiązki wobec ojczyzny: „Jestem lekarzem-chirurgiem, przepracowałem setki nocy, jeśli jest sprawa poważna, to bez względu na porę dnia trzeba rozmawiać”.

Dowiedziałem się, jakim był lekarzem Karczewski, leczył rozmową poprzez setki nocy. Skalpel jako słowo – innowacja, która może zdarzyć się tylko w PiS.

Wychodzi z tego, że kryzys może być zażegnany tylko przez opozycję, a zwłaszcza przez posła Szczerbę, który odwoła, że już nie kocha „marszałka kochanego” Kuchcińskiego, odwoła sentencję łacińską o muzyce, a kartkę z napisem „wolne media” potarga.

cz40_otxaaakrbc

Niech wreszcie dziennikarze zrozumieją, że dostali komfort pracy, opozycja przez 8 lat nic w ich sprawie nie zrobiła, biegali, gdzie chcieli. Znając Kaczyńskiego obawiam się o nowy kryzys, który wiadomo, że powstał z powodu opozycji. mianowicie, dlaczego opozycja nie przyszła na głosowanie w sprawie budżetu na 2017 rok do Sali Kolumnowej w Sejmie, dlaczego opozycja nie sforsowała straży marszałkowskiej, to przez opozycję po zakończeniu głosowania Zbigniew Ziobro musiał dopuścić się przestępstwa i podpisywać listę obecności po zakończeniu sesji.
Podobnego przestępstwa z powodu opozycji dopuścił się Mariusz Kamiński, ten to recydywista, wszak ułaskawił go prezydent Duda.

cz42ip8wiae54f2

Wierzę w geniusz Kaczyńskiego, który wreszcie wpadnie na pomysł, że nie warto starać się o dobrą zmianę, wystarczy poprzestać na tym, co jest. Odwołać postanowienie o mediach w Sejmie, nie chcą komfortu, to nie będą go mieli. Ale wówczas opozycja i dziennikarze nie mogliby protestować, więc po co taka opozycja i dziennikarze? Wystarczy, że są rządzący, którzy „rozumieją”. I chyba w tym kierunku zdąża prezes Kaczyński, dziennikarze są niepotrzebni, a tym bardziej opozycja.

POLSKA JUŻ RAZ TO PRZERABIAŁA .

cz43klixuaewthd

Kleofas Wieniawa „pochyla” się nad orędziem Beaty Szydło.

oredzie-2

Nie wiedzieć czemu Jarosław Kaczyński wypchnął Beatę Szydło do wygłoszenia orędzia.

Spicz był iście pisowski, piszący go nie zmienili swojego stylu, to ta sama ekipa ludzi, którzy mają problemy z językiem polskim, budowaniem narracji myśli, czasami nazywaną retoryką.

Usłyszeliśmy standard. Ochrzanienie opozycji, obarczenie jej winą, pochwalenie się rokiem dobrych rządów (a są one fatalne, podłe – świadczy o tym wypadnięcie Polski z pierwszego szeregu krajów unijnych, ciągłe pouczenia instytucji międzynarodowych i zamahamowanie, a w zasadzie cofnięcie dynamiki wzrostu gospodarczego).

Żadnych propozycji nie usłyszeliśmy z ust Szydło. Szkoda czasu.

(BARDZO MOCNE WEZWANIE DO BOJKOTU. CZY NIE ZA MOCNE? CZY ZASŁUŻYŁA? )

cz5i1ouxuaemi2v

Acz słychać było strach. KOD jest formułą demokratyczną, które takie zacofane myślenie o polityce reprezentowane przez Kaczyńskiego via usta Szydło, nie dochodzi do szarych komórek prezesa.

To, co stało się w Sejmie z posłem Michałem Szczerbą to był ten kamyk, który ruszył lawinę. Będzie więcej kamyków, a wręcz kamieni, czy może pocisków.

cz4wjfwwgaa51pt

Społeczeństwo obywatelskie nie chce Majdanu, ale PiS niczego nie robi, aby do niego nie doszło.

ODEZWA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO. CZYTA BEATA SZYDŁO.

cz5n07xxgaakexc

PO PROSTU .

cz5japdw8aa_ric

cwe94dqxgaattql

Deutsche Welle omawia artykuł z berlińskiego dziennika  „Tagesspiegel”, w którym opisane są perypetie polskiej ambasady bezskutecznie próbującej znaleźć kino na galowy pokaz „Smoleńska” w Berlinie.

tagesspiegel

„’Smoleńsk’ uważa się za pierwszy film propagandowy konserwatywnego rządu PiS” – pisze „Tagesspiegel”. „Prawdopodobnie nowy polski ambasador Andrzej Przyłębski wyobrażał sobie wieczór galowy w Berlinie jak imprezę w warszawskim Teatrze Wielkim we wrześniu – z przyjaznymi rządowi honorowymi goścmi ze świata polityki i kultury i falangą gorliwych i ideologicznie niezawodnych dziennikarzy”.

„Dziwaczna racja stanu”

„Ale z tego wszystkiego będą nici” – pisze berliński dziennik, wyjaśniając, że najpierw przed tygodniem kino Delphi wycofało się ze zgody na pokazanie filmu, a po kilku dniach odmówiło także kino Cubix, ogłoszone już alternatywną lokacją. „Jakoś wygląda na to, że film ten nie może znaleźć żadnego innego kina, pomimo, że w mieście przecież kin nie brakuje”.

(MACIEREWICZ ZASKOCZONY ALE SILNY, ZWARTY I GOTOWY DO ODPOWIEDZI )

cwnietcxeaas9f7

Dalej „Tagesspiegel” donosi, że faktycznie wszyscy wiedzą, że nie chodzi o bezpieczeństwo pokazu, tylko o kontrowersyjny film, który „wbrew wszelkim faktom, bez jakichkolwiek osłonek obrazuje tezę polskiego rządu, że samolot prezydencki stał się celem zamachu sterowanego przez Władimira Putina”. Wyjaśniając niemieckiemu czytelnikowi tło powstania „Smoleńska”, gazeta pisze: „Żałoba obecnego szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego z powodu śmierci jego brata stała się tymczasem jakąś przedziwną racją stanu”. I wyjaśnia, że mass media, a teraz także i kino, wbijają Polakom do głowy, że katastrofy nie spowodowała – jak udowodniono – lekkomyślność władczych pasażerów prezydenckiego samolotu.

„To, że niemieccy operatorzy kin jako gospodarze odmawiają organizacji takich koszmarnych, galowych przedstawień jest zrozumiałe” – czytamy na łamach „Tagesspiegel”. Gazeta w rozmowie z dyrekcją sieci kin Cinemaxx i CineStar dowiedziała się, że żadne z ich kin w Niemczech nie pokaże tego filmu. Także reprezentacyjne stołeczne kina, takie jak Urania, absolutnie wykluczyły „kiedykolwiek” projekcję „Smoleńska”.

(TAK MOCNEJ REAKCJI JESZCZE W SIECI NIE BYŁO. WCALE SIĘ NIE DZIWIMY. Ani słowa o szacunku…)

cwncs47xaaa3n00

Pod ochroną policji?

Ale polska ambasada nie popuszcza. Zapowiada nową próbę za kilka tygodni i, biorąc pod uwagę wysuwane zastrzeżenia kin w kwestiach bezpieczeństwa, chce – wobec powagi otrzymanych sygnałów – „wdrożyć odpowiednie kroki” – jak napisano w zagadkowym, piątkowym oświadczeniu.

Może to oznaczać przede wszystkim żądanie zmasowanej obecności policji, jeżeli na premierze miałoby się pojawić nie tylko kilkuset zaproszonych gości, ale i demonstranci, uważa dziennik. „Taka marsowa strategia obrony pasowałaby do wizerunku, na jaki już sobie zapracował nowy ambasador, który jako profesor filozofii jest nowicjuszem w tej branży” – ocenia dziennik.

cwm0gynweaitfgy

I wyjaśnia, że niedawno Przyłębski starł się z przewodniczącym Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Andreasem Vosskuhlem, który krytykowane w całej Europie, faktyczne pozbawienie władzy polskiego Trybunału Konstytucyjnego przez rząd PiS, dyplomatycznie określił jako „błędną drogę dla Europy, a tym samym także dla Polski”. Z kolei przy okazji odmowy pokazu „Smoleńska” ambasador stwierdził mało dyplomatycznie, że „przecież w taki wieczór nikt nie będzie od razu wysadzał się w powietrze”.

cwmya5hxgaacpqk

Jazda „ideologicznym rydwanem”?

I w taki to sposób cała awantura o „Smoleńsk” w Berlinie, uważnie obserwowana przez polskie mass media, stała się prawdziwą kompromitacją dla polskiego ambasadora, a wobec programatyczno-propagandowego tematu także dla obecnej polskiej władzy, podsumowuje autor artykułu Jan Schulz-Ojala.

Artykuł kończy konkluzją: „Za prorocze i mądre należy uznać stwierdzenie Pawła Potoroczyna, który niedawno bez uzasadnienia został zwolniony ze stanowiska dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza. Napisał on w pożegnalnej notce na Facebooku: „Obawiam się, że każdy kto wjedzie na międzynarodową scenę rydwanem ideologicznego odwetu zastanie zamknięte drzwi””.

LEPSZY SORT WIERNYCH NIE MUSI PRZESTRZEGAĆ PRAW KOŚCIOŁA

cwny4zkwqaaf-23

JAK MOŻNA TAK KŁAMAĆ???? A POTEM ZAPEWNE DO SPOWIEDZI…

cwnwxjtwiaayazp

Lech Wałęsa wezwał Unię Europejską do podjęcia „efektywnych działań” w celu ratowania demokracji w Polsce.

walesa-wzywa

„Domagam się efektywnych działań, łącznie z groźbą wykluczenia z Unii Europejskiej” – powiedział Lech Wałęsa w wywiadzie dla weekendowego dodatku dziennika „Sueddeutsche Zeitung” poświęconego Polsce. Zdaniem byłego prezydenta,jeśli któreś państwo członkowskie UE nie stosuje się do wspólnych reguł, powinna istnieć możliwość wykluczenia go ze wspólnoty.

Wałęsa zaatakował w wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego i jego zmarłego brata Lecha. Jak się wyraził, w latach dziewięćdziesiątych nie bez powodu zwolnił braci Kaczyńskich z zajmowanych stanowisk w kancelarii prezydenta. „Uważałem ich za niebezpiecznych i doszedłem do wniosku, że trzeba ich pozbawić tych stanowisk, na których mogą podejmować ważne polityczne decyzje. Są oni niepewni, zakompleksieni i dlatego patrzą wstecz, a nie do przodu” – dodał Wałęsa w rozmowie z SZ.

cwm0isjxeaakrkj

Nawiązując do zwycięstwa wyborczego „Prawa i Sprawiedliwości” były prezydent powiedział, że „ludzie Kaczyńskiego sięgając po populizm i demagogię wprowadzili wiele zła i będą to kontynuować, aż nie zostaną zatrzymani. Polska znajduje się w ślepej uliczce i dlatego potrzebuje pomocy z całego świata” – stwierdził polski noblista. Jednocześnie zapowiedział, że będzie się starał doprowadzić do referendum w sprawie przyśpieszenia wyborów powszechnych.

cwnecp_xeaaynvs

PROKURATURA JUŻ NA ROZKAZ PREZESA… TERAZ CZAS NA TRYBUNAŁ I SĄDY. Stajemy się prywatnym państwem Kaczyńskiego.

cwnspocxuaavi8c

Waldemar Mystkowski pisze o płk. Adamie Mazgule, który apeluje do mundurowych w związku ze zbliżającym się 11 listopada.

bronmy

Pułkownik Adam Mazguła, choć emerytowany wojskowy, ma duży autorytet wśród czynnych wojskowych i przyjaciół, którzy chodzą z nim na marsze KOD! Pułkownik nie wątpi, iż Antoni Macierewicz wywęszył, kto z nim chodzi, nie są to jednak tchórze, którzy baliby się czystek, bo tak nazywa pokrętny język ministra obrony Antoniego Macierewicza: „Zmiany? Czytaj czystki”.

Mazguła cześniej apelował do żołnierzy, aby nie robili z siebie błaznów i nie oddawali honorów Bartłomiejowi Misiewiczowiczowi, które należą się wyższym oficerom i szefowi MON. Najsłynniejsze pozostaje pułkownikowskie pytanie po przynaniu przez przybudówkę pisowską Macierewiczowi Patrioty Roku: „a jakiego państwa?”

(NIKOMU NIE WOLNO PROTESTOWAĆ W TYM SAMYM MIEŚCIE CO PiS. KAŻDA PRÓBA PROTESTU BĘDZIE TRAKTOWANA JAKO PROWOKACJA.)

cwnm2bmxaamh9px

Pułkownik Mazguła jest czuły na larum patriotyczne, na standardy demokratyczne, które pod obecną władzą zanikają. Chwali się, że świat upomina się o te standardy – Komisja Wenecka, Komisja Europejska, a ostatnio nawet ONZ – lecz najważniejsze jest larum o standardy w ojczyźnie, to my mamy zadbać o to, aby powróciła pełna demokracja i prawo.

Pułkownik Mazguła dmie w surmy KOD-owskie, aby być słyszany wśród mundurowych. Zacytuję cały wpis facebookowy pułkownika, bo jest wezwaniem do rodaków w mundurach, aby stanęli w obronie wartości dla obywateli największych:

adam-mazgula-2

„Święto Niepodległości! – bronimy demokracji w mundurach!
11. listopada prezentujemy swoje mundury jako akt patriotyzmu i zaangażowania w historyczną sztafetę walki o wolność Polski!

Niech społeczeństwo demokratycznego państwa prawa jest pewne, że jesteśmy tu, gdzie potrzeba!

Proszę wszystkich żołnierzy (także rezerwistów i przebywających w stanie spoczynku), policjantów, strażaków, funkcjonariuszy Służby Więziennej i Straży Granicznej, harcerzy i członków umundurowanych organizacji patriotycznych, aby w mundurach zaprezentowali swoje przywiązanie do wartości demokratycznego państwa prawa!

Szczególnie chodzi o tą prezentację na niezależnych marszach i wiecach Komitetu Obrony Demokracji. Z dala od faszystowskich bojówek, które zawłaszczają prawo do prezentacji symboli narodowych, a siebie przedstawiają jako jedynych patriotów naszej ojczyzny.

Zwracam się do tych, którzy z jakiś powodów nie mogą włożyć swojego munduru. Załóżcie wzorem organizacji weteranów i kombatantów berety (nawet bez stopnia), czapki i furażerki do cywilnego ubrania. Załóżmy odznaczenia i medale! Pokażmy, w tym czasie pogardy dla prawdy i prawa gdzie jest Polska!

KOD nie jest partią polityczną.”

Pułkowniku Wołodyjowski!… przepraszam… pułkowniku Mazguła, dziękuję za larum patriotyczne.

cwnogh-w8aqefci

cwdlp6wweaexg-k

CAŁY ŚWIAT TO WIDZI… POLACY, OBUDŹCIE SIĘ .

cwcpjc0xuaedshi

• Większość posłów zagłosowała za rządowym programem „Za życiem”

sejm

Za ustawą opowiedziało się 267 posłów, 140 parlamentarzystów zagłosowało przeciwko, a 21 posłów się wstrzymało. Za projektem opowiedziały się niemal całe kluby PiS i PSL, część klubu Kukiz’15, a także jeden poseł PO Stanisław Lamczyk. Przeciwko była niemal cała Platforma Obywatelska i Nowoczesna, a także jeden poseł PiS Michał Cieślak.

cwdqjuhwiaazzzt

CAŁA PRAWDA O RÓŻNICY POMIĘDZY WOŚP A PiSem.

cwdpc6_wgaeero9

BEZDZIETNY, SAMOTNY – DECYDUJE O DZIECIACH I ICH MATKACH…

cwdhnonw8aadeb5

Niezależny i niezłomny, dziś czynny całą dobę.

cwcyqdhxuaenmp0

SĄ POWODY DO UŚMIECHU.

cwbqth7w8ae5omz

Macierewicz owraca kota ogonem, gdy mówi o bezużytecznej militarnie armii WOT (Wojskowej Obronie Terytorialnej), to V kolumna przeciw Polakom protestującym, przeciw KOD i Czarnemu Protestowi.

PiS przygotowuje się, aby nie oddać władzy.

macierewicztrwa

– Obecnie formowane są dowództwa 3 brygad i 4 batalionów. Do końca br. stan liczbowy WOT osiągnie co najmniej 3 tysiące żołnierzy. W roku 2017 zostaną sformowane 3 kolejne brygady z ok 18 tysiącami żołnierzy. Do roku 2019 stan osiągnie blisko 53 tysięcy żołnierzy w 17 brygadach – mówił w Sejmie Macierewicz.

– Tłumaczę to ze względu na zmasowaną, haniebną, kłamliwą akcję propagandową kierowana przeciwko bezpieczenstwu RP, a w szczególności przeciwko wprowadzeniu trzeciego rodzaju sil zbrojnych, pod hasłem kłamliwym, jakoby te wojska miałyby być rodzajem pospolitego ruszenia, jakoby miałyby być folwarkiem ministra obrony. Gdy ta propaganda jest popełniana przez dziennikarzy, którzy się na tym nie znają…. Ale to są wygłaszane z kamienną twarzą kłamstwa wygłaszane przez osoby pełniące najwyższe funkcje w aparacie zwierzchnictwa nad armia. Nie sposób ich nazwać inaczej, jak tylko świadomym działaniem na szkodę bezpieczeństwa państw.

– To ma taki sam sens, jakby powiedzieć, ze oddział w Lublińcu jest armią PiS, albo że GROM jest armią PiS. To jest jakiś absurd. Prawdziwy problem polega na czymś innym: to będzie rzeczywista emanacja patriotycznego poruszenia, z którym mamy do czynienia od dwóch lat. To będzie formacja bardzo związana ze społecznościami lokalnymi. Ludzie sami wzięli sprawy w swoje ręce, gdy PO nie reagowała, gdy nie dbała o bezpieczenstwa państwa – mówił w TVP Info Macierewicz.

JAKICH FACHOWCÓW MOŻNA MIEĆ ZA 500 ZŁ m-c? DLACZEGO MACIEREWICZ ROZBRAJA POLSKIE WOJSKO TWORZĄC NOWE POLSKIE „ORMO”?

cwbkmekwiauaxqk

piszemy

Episkopat Polski dokona symbolicznego zamachu stanu, przekształcając nasz kraj w monarchię niewolniczo-religijną…

cwcxlotwgaagix1

„Piotrowicz powinien skończyć w więzieniu” – Zbigniew Hołdys. Też tak uważamy. ——————

cwc1klixgai3mvk

Monika Olejnik pisze o kabareciarzach. Jeżeli suweren nie jest w stanie zrozumieć tego, co się dzieje, zawsze może liczyć na telewizję publiczną, która mu łopatologicznie wszystko objaśni. Nigdy kabareciarzom nie żyło się tak dobrze jak dziś.

koledzy

„Dobra zmiana” jest dobra. Dba o nasze dzieci, żeby miały 500+, dba o seniorów, żeby mieli darmowe leki (choć to blef). Ale propaganda jest najważniejsza. Jeżeli suweren nie jest w stanie zrozumieć tego, co się dzieje, zawsze może liczyć na telewizję publiczną, która mu łopatologicznie wszystko objaśni.

„Dobra zmiana” chce zreformować szkoły, zlikwidować gimnazja, po to żeby nasze dzieci były jeszcze mądrzejsze. Chce odpowiednio edukować seksualnie, dzięki ekspertce, która twierdzi, że antykoncepcja zwiększa rozwiązłość, hedonizm.

„Dobra zmiana” chce, żeby sędziowie byli zdrowi. Mogą pracować do 70. roku życia, a jeżeli będą chcieli dłużej, to muszą przedstawić zaświadczenie od lekarza, tylko nie wiadomo, która z chorób wykluczy ich z prowadzenia spraw.

„Dobra zmiana” stara się. Chciałaby podwyższyć kwotę wolną od podatku, ale projekt prezydenta poszedł do kosza, bo jak coś jest prezydenckie, to łatwiej z tym się rozstać.

Pan prezydent obiecywał, że kredytobiorcy będą spłacać franki po kursie z dnia, w którym go brali, ale nic z tego nie wyszło. Prezes „dobrej zmiany” powiedział, że ważna jest kondycja banków, pan prezydent winę zwalił na Brexit.

„Dobra zmiana” chce, żeby kobiety rodziły upośledzone dzieci, w zamian proponuje im jednorazowo 4 tys. zł. A jeszcze nowszy pomysł to 4 tys. za „dziecko z gwałtu”.

cwdkkv4wgaarhfe

„Dobra zmiana” dba o to, żebyśmy byli bezpieczni, choć na razie nawet na papierze nie ma helikopterów, ale szef obrony na pewno coś wymyśli.

Należy się przekonać do „dobrej zmiany”, bo jak wieści na łamach „Do Rzeczy” Marcin Wolski: „Koledzy, kiepsko obstawiacie. Obecna władza szybko się nie zmieni, może nawet nie za waszego życia. Dyrektor telewizji publicznej informuje, że skończył się czas agentów i lokajów ościennych mocarstw. Ci już nie wrócą. Znajdą się w obiektach karnych. Wyjdzie też na jaw pełny charakter wojny hybrydowej przeciwko Polsce, w której posłużono się wami. Tradycja użytecznych idiotów ma już trzysta lat”.

Może warto zamknąć oczy i uwierzyć w „dobrą zmianę”? Zwłaszcza że były kabareciarz obiecuje: nikt was nie będzie represjonował, co najwyżej telefony z propozycjami będą rzadziej dzwonić.

Janusz Anderman o Ogórek i Pawłowicz.

pawlowicz

Za galopadą wydarzeń w świecie olbrzymiej polityki nie sposób nadążyć. Zabrała choćby głos Magdalena Ogórek, która niedawno, niczym Jolasia Kiepska, miała takie pragnienie i zamarzenie, by z rekomendacji SLD zostać prezydentem kraju. Była o krok od sukcesu, nakosiła 2,38 proc. głosów, ale okazało się to za mało. Wobec tego zatoczyła się od płotu SLD aż pod bandę otaczającą PiS i po gruntownym przemyśleniu sprawy wydała oświadczenie: „Michnik musi odejść!”. To nowe pragnienie i zamarzenie uzasadniła: „Moim obowiązkiem jest mówienie, kto szkodzi Polsce. Adam Michnik szkodził Polsce!”. Niestety, Ogórek nie wskazała kierunku, w jakim Michnik powinien się udać, a bez tej wskazówki będzie mu trudno.

Panikarskie pytanie zadała posłanka PiS Pawłowicz: „Czy w Gdańsku w ogóle mieszkają jeszcze Polacy?”. Wyszło jej, że raczej nie, bo gdyby się uchowali, nigdy by się nie zgodzili „na antypolskie, nielojalne wobec swojej Ojczyzny demonstracyjne przedstawienie”. Posłanka miała na myśli (?) zorganizowanie, jak to zgrabnie ujęła, w „Niemieckiej Republice Gdańskiej” obchodów 30. rocznicy powstania Trybunału Konstytucyjnego. Jednym ze sponsorów jubileuszu była Fundacja Konrada Adenauera. W PRL-u Adenauer był pokazywany na plakatach jako podły Krzyżak, więc skojarzenia posłanki są w pełni zasadne.

(WSZYSCY WSTRZYMUJEMY SIĘ Z KOMENTARZAMI, PRAWDA? 🙂

cwbok-uwiaamzz_

Ponadto za pomocą wybornej polszczyzny Pawłowicz ujawniła swoje ostatnie pragnienie i zamarzenie: „Kto wreszcie zweryfikuje i odważnie ODBIERZE KONCESJĘ na nadawanie w Polsce programów TVN-owi za wykorzystanie koncesji sprzecznie z prawem PRZECIWKO państwu polskiemu, nadającemu jaskrawie kłamliwe przekazy”. Posłanka nie uściśliła, jakie kłamliwe przekazy nadaje państwo polskie, ale doprecyzowała, za co tę koncesję odebrać trzeba: „Za FASZYSTOWSKIE metody walki z Polską”.

Z kolei senator PiS Bielan, były rzecznik partii, wypowiedział się o sensie: „W sensie PR-u i komunikacji społecznej funkcja rzecznika PiS to chyba najgorsza praca w Polsce, bo jest się codziennie pod obstrzałem medialnym”. Wspomniał też, kogo podziwia i wcale nie jest to prezes, ale obecna rzeczniczka PiS. „Podziwiam panią poseł Mazurek za jej spokój, bardzo często udaje się jej utrzymać taki spokój”. Na marginesie: formy „obstrzał” i „ostrzał” są poprawne, ale bardziej na miejscu byłaby ta druga, „pod ostrzałem medialnym”. Gdyby poseł słowo „obstrzał” wymówił z niedbałą dykcją, rzeczniczka Mazurek zapomniałaby raz na zawsze, co to jest ten jej tak wychwalany olimpijski spokój.

Za to minister rozwoju i finansów Morawiecki, mówiąc o przyszłorocznym budżecie, wypowiedział niepokojące słowa: „Jestem w nim zakochany i jest to miłość odwzajemniona”.

Mamy do czynienia z mrocznym, ale i gorącym wyznaniem, lecz chucie ministra powinno się ostudzić. Może to i piękne uczucie, lecz nie rokuje na przyszłość – ten rozmiłowany w ministrze budżet jest rodzaju męskiego. Na 500 w żadnym razie nie można w efekcie liczyć.

cwaygqzweaau9w

Kaczyński tak spieprzał z sali sejmowej, gdy czczono pamięć Andrzeja Wajdy, że wykopyrtnął. Nie wiem, co z jego zębami.

o-wajdzie

Komentarz.

cwc3wkuwgaecids

Aż się prosi o komentarz…

cwdgin-xgaadwkw

OTO KOMENTARZ ROKU !!! LEPIEJ ZACHOWANIA NADPREZESA OPISAĆ SIĘ NIE DA. źródło:

cwb8-ifxuay3cvv

Waldemar Mystkowski o tym, jak ONZ zajmuje się władzą PiS.

onz

Najbardziej globalna instytucja wypowiedziała się o braku praworządności w Polsce – Komitet Praw Człowieka działający przy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wyżej już niczego nie ma, chyba że uwzględnimy alternatywny świat Jarosława Kaczyńskiego – wówczas prezes może liczyć na ciemną stronę mocy i Dartha Vadera.

sdm

A tak wszyscy postponują władze PiS. Komitet przy ONZ obradował w październiku i wówczas wyraził zalecenia dla rządzącej władzy PiS, lecz Beata Szydło, ani nikt z jej otoczenia nie otworzył dzioba w tym temacie. Dopiero po publikacji na stronach internetowych ONZ odezwał się rzecznik rządu Rafał Bochenek, lecz ten nie mówił o istocie, ale o fobiach PiS, mianowicie o prezesie Trybunału Konstytucyjnego Andrzeju Rzeplińskim.

Komitet przy ONZ wystosował apel do rządu, aby publikował wszystkie wyroki Trybunału Konstytucyjnego, aby zostały zainicjowane reformy, które uzdrowią sytuację, te podjęte jednak do tego nie prowadzą. Jakoś zgodny jest ten apel z zaleceniami Komisji Weneckiej, a przede wszystkim z wdrożoną procedurą praworządności Komisji Europejskiej. Świat widzi, jak niszczona jest w Polsce praworządność i łamana Konstytucja.

TAK ŹLE JESZCZE NIGDY W HISTORII POLSKI NIE BYŁO…

cwbhbfrwgae0ute

ONZ pisze też o braku dostępu do legalnej aborcji. Są takie regiony w Polsce, w których nie można jej dokonać, rośnie zatem podziemie aborcyjne. Kobiety nie mogą liczyć w tej kwestii na publiczną służbę zdrowia. Jakby na poparcie tej tezy, rząd przyjął ustawę 4 tys. zł za uszkodzone dziecka, czyli rząd PiS będzie płacił kobietom za narażanie swojego życia, a jak już uda się wyjść z takiej ciąży z życiem, to kobieta ma cierpieć wraz z dzieckiem za 4 tys. Równowartość trumny.

Komisja ONZ pisze ponadto, że prawo równego traktowania w Polsce nie zapewnia ochrony antydyskryminacyjnej. W Polsce wzrasta liczba incydentów na tle mowy nienawiści, dyskryminacji ze względu na rasę, orientację seksualną.

I co z tym kolejnym fantem zrobi PiS? Nic. Już jesteśmy chorym człowiekiem Unii Europejskiej. Przy jakimś kryzysie po prostu nas abortują z tego organizmu politycznego, jeżeli my, Polacy, nie poradzimy sobie z uszkodzoną władzą, wybraną demokratycznie, ale nie przestrzegającą demokracji.

Brejza w obronie Trybunału Konstytucyjnego.

cwc_tjjxuaa68vi

zbigniew-holdys

PiS zaznało pierwszej tak ogromnej porażki. Wycofało się z projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji. Czarny Protest kobiet popędził miotłami Kaczyńskiego.

Luju, a masz, a masz!

„Kobiety demonstracyjnie potraktowane jako bezmyślny pozbawiony uczuć i sumienia „worek na płód”, tym razem wykrzyczały swoje ‚nie’” – komentuje Jerzy Baczyński. Wg szefa „Polityki”, skala buntu „musi się jawić kierownictwu PiS jak czarny sen”.

naczelny

Redaktor naczelny „Polityki” przypomina, że choć PiS może być buntem zaskoczony, to przecież politycy tej partii wywołali kryzys. Głosując za odrzuceniem drugiego obywatelskiego projektu ustawy dotyczącego aborcji – przygotowanego przez komitet „Ratujmy kobiety”.

Jak ocenia Jerzy Baczyński, w najnowszym wydaniu tygodnika, „jeśli wydarzenia wymknęły się prezesowi spod kontroli, to jest, również dla niego przestroga, do czego może prowadzić polityczny flirt z grupami fundamentalistów”.

A organizacje domagające się całkowitego zakazu aborcji to nie jedyni radykałowie, z którymi PiS od dawna flirtuje. Drugą grupą są nacjonaliści.

„ONR dotychczas miał status politycznej grupy rekonstrukcyjnej, oferującej rozproszonym drużynom kibicowskimi pewną formę dekoracji historycznej. Ale od kilku miesięcy postawa władz (Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, prokuratur, nawet prezydenta) da się odczytać jako otwarta aprobata dla prawdziwie patriotycznych, antyimigranckich, antygejowskich, antyliberalnych formacji nowych „żołnierzy wyklętych”. To dla nich PiS już zarezerwował już Dzień Niepodległości” – pisze Jerzy Baczyński.

I przypomina słowa papieża Jana Pawła II, dotyczące radykalizmu i fundamentalizmu: „Roszczenie sobie prawa do narzucania innym przemocą tego, co uważa się za prawdę, oznacza pogwałcenie godności człowieka i ostatecznie zniewagę Boga”.

Jak podkreśla Baczyński, Jan Paweł II „dodawał też, że fanatyzm rodzi się tam, gdzie zostało została zasiana nienawiść”.

polska-the-times

A Ka nie poprze i już.

cuaaod8waaanu32

Jak mówiła w Sejmie Joanna Mucha:

mucha

„Nie uszanowaliście kompromisu, który obowiązywał przez ostatnie 23 lata. Kompromisu, który ma coraz mniej zwolenników i to jest wasza wina. Dzisiaj z wielkim mozołem próbujecie walczyć z problemami, które sami stworzyliście, ale macie wielki sukces: obudziliście ludzi, którzy do tej pory nigdy nie zajmowali się polityką. Obudziliście kobiety w każdym wieku, z różnych środowisk, które nigdy nie zajmowały się kwestiami politycznymi. Obudziliście partnerów, ich mężów, synów i ojców. I zrobiliście to przez wasze ideologiczne zapędy. Polityka zajęła się nimi, bo próbowaliście w brudnych buciorach wejść do ich sypialni. Oni nie pozwolą na to, żebyście prowadzili ich jak stado baranów na rzeź. To stado baranów was stratuje”.

mucha1

„Kto od miecza walki ideologicznej wojuje, ten od miecza walki ideologicznej ginie. Próbowaliście państwo rozpętać wojnę ideologiczną już w poprzednich kadencjach. Wtedy, kiedy głosowaliście za całkowitym zakazem aborcji. Sami wprowadziliście się w tę koleinę. Koleinę, z której bardzo trudno będzie wam wyjść. Pozostaniecie zamknięci jak w imadle między fanatykami religijnymi a polskimi kobietami. Bo polskie kobiety wam tego nie odpuszczą”.

marcin-celinski

Kler za PiS-em stoi.

cuetd-qwaae1nsr

Osiągnięcia moralne Kk.

dwie

To pierwszy raz, kiedy Komitet Noblowski zdecydował się przyznać nagrodę w kategorii chamstwo i od razu laur w postaci pęta kiełbasy zwyczajnej wędruje do Polski!

nobel

Otrzymało go zwołane ad hoc konsylium wybitnych arbitrów elegancji i czempionów smukłej sylwetki: Rafała Ziemkiewicza, Pawła Kukiza, Jana Pospieszalskiego, oraz ich pomniejszych klakierów. Ci wybitni znawcy przeprowadzili w dniu strajku kobiet dociekliwe badania terenowe. W ich wyniku zostało ostatecznie potwierdzone: kobiety są słabe, brzydkie oraz puszczają się na prawo i lewo z byle kim.

Oto wyimki z nagrodzonych badań. „Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało…” – poradził kobietom znany asceta Kukiz w RMF FM. „Absolutnie nie chcę decydować o waszych ciałach. Choć gdybym to robił, na pewno byłyby ładniejsze” – łaskawie zapewnił Ziemkiewicz (Mister Polski 2016). „W przypadku pani Doroty Wellman radziłbym jednak bardziej oszczędne sformułowanie porównań do trzody hodowlanej” – zatroskał się w TVP znany z powściągliwych sądów Pospieszalski.

Zapytacie, co w tym odkrywczego? Skąd ta nagroda? Przecież to, że kobieta to gruba dziwka i diabelskie nasienie, słyszy się od każdego zasmarkanego damskiego boksera od Odry po Bug. Przyznacie jednak, że nikt tego jeszcze tak sprawnie nie usystematyzował jak nasi trzej herosi. Dlatego nagroda jest jak najbardziej zasłużona.

ct_lbopwiaav6xf

Zaprawdę, żyjemy w ciekawym kraju. Kobiety o swoje podstawowe prawa dobijają się tutaj od lat i od lat guzik z tego wynika – to inni wiedzą, jak mają się prowadzić (cnotliwie), ile zarabiać (mało), jak protestować (cicho). Za to faceci prawo do chamstwa i paternalizmu wywalczyli sobie pstryknięciem palców i nie krępują się go używać. Co ciekawe, zazwyczaj przodują w tym mężczyźni, których moralność jest nieskazitelnie katolicka tylko wówczas, gdy katolicyzm zdefiniujemy przez pryzmat historii rodziny Borgiów.

Prawicowy pisarz i publicysta Andrzej Horubała w powieści „Umoczeni” ukazał kiedyś życie swojego środowiska jako jeden wielki festiwal hipokryzji, fałszu i zdrad. I może to jest klucz do zrozumienia, skąd w polskiej debacie publicznej tak tłumna parada buców i chamów – wyrzuty sumienia, jak wiadomo, najdoskonalej leczą wódka i agresja. Czytając i słuchając złotych chłopców polskiej prawicy, mam wrażenie, że często stosują oba te medykamenty naraz. Dlatego apeluję: przestańcie. Z takiego połączenia może wyjść tylko jedno: paw.

cst0m22umaau5cl

Bartłomiej Misiewicz się zawiesił. A jego sponsor Antoni Macierewicz o swym Misiu, Misiaczku, mówi:

misiewicz

– Przychylam się do stanowiska pana Misiewicza i zawieszam go w czynnościach – oświadczył szef MON.

– Pan Misiewicz zwrócił się z prośbą w związku z kampanią wymierzoną w jego dobre imię i w niego osobiście, obawiając się, że to może także utrudnić funkcjonowanie ministerstwa obrony z prośbą o zawieszenie w czynnościach. Uważam, że to jest z punktu widzenia funkcjonowania słuszne stanowisko do czasu, gdy zostaną przedstawione dowody i oczekuję teraz od tych, którzy prowadzą tę kampanię, że poza pomówieniami przedstawią także dowody. A do tego czasu przychylam się do stanowiska pana Misiewicza i zawieszam go w czynnościach – powiedział Macierewicz.

„Informuję, że zwróciłem się do Ministra Obrony Narodowej pana Antoniego Macierewicza z prośbą o zawieszenie mnie w funkcjach, które pełnię w MON. Ponadto informuję, że wytaczam proces tygodnikowi „Newsweek” za nieprawdziwy i szkalujący mnie artykuł oraz tym ośrodkom medialnym, które powtarzają te insynuacje na mój temat” – napisał Misiewicz.

Szef gabinetu politycznego MON i rzecznik ministra obrony Bartłomiej Misiewicz poprosił ministra Macierewicza o zawieszenie w funkcjach w MON; w przesłanym dziś PAP komunikacie zapowiedział też kroki prawne przeciw „Newsweekowi”.

csvhqplviaaq0zr

„Informuję, że zwróciłem się do Ministra Obrony Narodowej pana Antoniego Macierewicza z prośbą o zawieszenie mnie w funkcjach, które pełnię w MON. Ponadto informuję, że wytaczam proces tygodnikowi

»Newsweek» za nieprawdziwy i szkalujący mnie artykuł oraz tym ośrodkommedialnym, które powtarzają te insynuacje na mój temat” – napisał Misiewicz.

cst6sy2usailcrs

JAKIE TAM ZAWIESZENIE? KARNY ZJAZD I TO BEZ MEDALU! Kto jest za?

Władza niedługo znajdzie się na ulicy, bo PiS zaczęło buksować, a tego nie można odkręcić, bo ludzie tej partii nie są kompetentni.

ROK PiS ZMIENIŁ OPOZYCJĘ NA LEPSZĄ. DZIŚ NA PEWNO JUŻ WIEDZĄ JAKIEJ POLSKI POLACY NIE CHCĄ.

csvbi5nviaacjjn

O opozycji pisze Adam Szostkiewicz.

opozycja

Opozycja zrobi źle, jeśli zlekceważy głos Zbigniewa Hołdysa („Mój ruch oporu”, „Magazyn Świąteczny”, 10-11 września). Autor ma słuch obywatelski. Czuje nastrój w niepisowskiej części opinii publicznej.

Niejeden obecny opozycyjny parlamentarzysta czy polityk mógłby się na nim retorycznie dokształcić. Hołdys trafnie wytyka dzisiejszej opozycji, że reaguje opieszale albo nie reaguje wcale, kiedy powinna. Tak marnuje okazje do politycznej kontrakcji.

Podaje przykłady. Dlaczego tylko jemu przyszło do głowy, by na kampanię nienawiści rozpętaną przeciwko Lechowi Wałęsie odpowiedzieć publicznymi pokazami dokumentalnego filmu Andrzeja Wajdy „Robotnicy ’80”? A na kampanię smoleńską – pokazami dokumentu National Geographic o katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. To prosta rada, ale inspirująca.

Jej sens odczytuję tak: opozycja ma pod ręką o wiele więcej środków oddziaływania, niżby się wydawało. Co z tego, że byłyby czasem niekonwencjonalne? Właśnie takie środki mogą być niekiedy skuteczniejsze. Jak choćby – to kolejny ciekawy pomysł Hołdysa – stworzenie „parateatralnego” widowiska, z którym objeżdżałoby się kraj. Ma prawica swych bardów, czemu ma ich nie mieć nieprawica?

Muzyk rockowy z wieloletnim doświadczeniem koncertowym (czyli z umiejętnością komunikowania się z ludźmi) rozumie, że sztuka bywa systemem wczesnego ostrzegania rządzących przed złymi skutkami ich działania i że dodaje skrzydeł zwłaszcza młodym zbuntowanym w słusznej sprawie obrony praw człowieka i obywatela. Hołdys apeluje, by opozycja wyszła ze studiów telewizyjnych i – na wzór opozycji demokratycznej z lat 70. – zabrała się do „pracy u podstaw”.

Korzystając ze zbójeckiego prawa publicysty do skrótów i uproszczeń, Hołdys tu czy tam wyostrza i przesadza. Na przykład, kiedy przesądza, że udział w programie Lisa czy Olejnik to nie jest „aktywność polityczna i działalność społeczna”. Albo kiedy podcina skrzydła KOD-owcom. KOD, jakie ma kłopoty, każdy widzi, ale bez KOD-u niszczenie naszego demokratycznego państwa prawa szłoby jeszcze szybciej. Oczywiście, że sam KOD nie wystarczy, by wyhamować te niszczycielskie zapędy obecnej władzy.

(Do kierowców, sprzątaczek i sąsiadów, dołączył niedoszły teść. DOJENIE TRWA. )

cstrb_quaaaczw3

Tak jak – tu też się zgadzam z Hołdysem – samo „klepanie treści w internecie”, bo jednak „papier to papier”. Słowo drukowane wciąż się liczy. Kupowanie prasy niezależnej od obecnego obozu władzy jest jedną z form „szybkiego reagowania” na jego nadużycia. Ale Hołdys powinien też dostrzec takie internetowe działania obywatelskie jak dziennikarsko-śledczy portal OKO.Press. Jeśli apeluje o „pracę u podstaw”, to powinien je poprzeć i wezwać innych do poparcia choćby w formie dobrowolnych datków. Skąd mają się wziąć Hołdysowe „oddziały szybkiego reagowania”, jeśli nie także z KOD-u czy internetu? Kto obecną sytuację polityczną uważa za złą dla Polski, zdaje sobie sprawę, że wymaga ona konsolidacji, a nie fragmentacji. Wszystkie ręce na pokład.

Ale jest jeden kłopot, o którym Hołdys nie wspomina. Ten, że „praca u podstaw” potrzebuje lat, by przynieść owoce, tymczasem opozycja, w jej różnych wcieleniach, musi już teraz przeciwdziałać demontażowi naszej demokracji w jej obowiązującym (jeszcze) kształcie konstytucyjnym. Byłoby nie fair powiedzieć, że opozycja nic nie robi w tej zasadniczej sprawie. Robi, ale na razie odnosi sukcesy przede wszystkim na arenie międzynarodowej. W pierwszej lidze polityki europejskiej obecna polska opozycja jest lepiej rozumiana niż rząd premier Szydło. Ale w polityce krajowej opozycja większych sukcesów nie odnosi, demontaż obecnego modelu państwa postępuje, a jego skutki będziemy odczuwać jeszcze długo po utracie przez PiS władzy.

(Akcja objęta honorowym patronatem Prezydenta RP)

cstndoouiaagpxb

Czy może coś tu pomóc mechaniczna reaktywacja wzorów KOR–owskich? Mechaniczna na pewno nie, bo kontekst jest zupełnie inny. Ale jedno zachowuje aktualność: warunkiem skutecznej działalności politycznej i społecznej jest wiarygodność. KOR był wiarygodny, bo nie uczestniczył w sprawowaniu władzy, a jego cel był zrozumiały i dość powszechnie akceptowany w społeczeństwie: obrona niesłusznie i bezprawnie prześladowanych przez władze, respektowanie ich praw i godności ludzkiej.

KOR nie proponował całościowej wizji nowej Polski, a jednak zdobył zaufanie, bo odpowiadał na społeczną potrzebę. Skupił się na działaniu w dobrej sprawie. Dyskusja o dzisiejszej opozycji, jej kształcie i sposobach działania, musi brać pod uwagę, że w odbiorze społecznym nie jest ona do końca wiarygodna. Bo albo uczestniczyła we władzy i ją utraciła poniekąd na własne życzenie, albo nie ma politycznego doświadczenia. Bez przepracowania tematu wiarygodności nie ma co marzyć o rychłym powstrzymaniu prawicowej „kontrrewolucji kulturalnej”.

CZAS ZMIENIĆ UBEZPIECZYCIELA…

cstircbusaavqs0

Waldemar Mystkowski podsumowuje Misiewicza i wykrwawianie się PiS, które właśnie się ropoczęło.

misiewicze

Bierzemy do rąk listę Nowoczesnej „40 Misiewiczów” i wykreślamy nazwisko z góry, które dało nazwę temu spisowi nepotyzmu. Pozostało 39 Misiewiczów, acz ta lista to ledwie kropla w oceanie korupcji politycznej PiS. Bartłomiej Misiewicz sam się zawiesił, a jego sponsor Antoni Macierewicz orzekł w swym górnolotnym języku, iż „przychyla się do stanowiska pana Misiewicza”. Misiewicz zapowiada proces, który chce wytoczyć „Newsweekowi”.

(NEWS DNIA. BĘDZIE HIT KINOWY!)

cstfbo-ukaetods

Misiewicz został oddany na pożarcie, bo PiS-owi ziemia usuwa się spod nóg. Rozpoczął się proces wykrwawiania tego rządu, tej formacji politycznej. Bo tego samego dnia Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec wprowadzenia przez Polskę podatku handlowego. Ten haracz handlowy jest niezgodny z prawem unijnym. To kolejna procedura uderzająca w PiS. Minister finansów Paweł Szałamacha powiedział zdanie, które powinno wstrząsnąć fundamentami logiki: -„Byliśmy przygotowani na negatywną decyzję Komisji Europejskiej”. Czyli rząd PiS był przygotowany, że ich bezprawie zostanie zakwestionowane.

(Poważne kłopoty dla budżetu. Bruksela nakazuje zawieszenie podatku od handlu. REAKCJA „DOJNEJ ZMIANY” – BEZCENNA)

cstdjicvuaatcaa

Czy można przyzwyczaić się do bezprawia, do niszczenia standardów demokratycznych, do publicznej niemoralności, jaką jest nepotyzm, uwłaszczanie swoich niedouczonych misiów, jak to robi Macierewicz z Misiewiczem? Czy można? Pewnie tak! Ile można? – oto właściwe pytanie.

(KTO STOI ZA NAJWIĘKSZĄ AFERĄ FINANSOWĄ W POLSCE? DLACZEGO PIS NIE CHCE JEJ WYJAŚNIĆ? KOLEJNY SKOK NIEWYPŁACALNY…)

cstwwajvmaedgof

Czy działanie goebbelsowskie PiS zniszczą w nas Polakach gen przyzwoitości, wolności, normalności? W tym podobnym tonie nieprzyzwoitości wypowiedział się europoseł PiS Ryszard Czarnecki o swoim synku, który zatrudniony jest jako doradca w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Otóż 26-letni syn Czarneckiego (kolejny Misiewicz) nie dostał posady za protekcją, tylko za… i tutaj mam kłopot. Bo ponoć młody Czarnecki pracował we francuskim Thalesie, firmie zbrojeniowej, a do PGZ przeszedł z powodu swego „patriotyzmu”. Chyba młody Czarnecki był sprzątającym firmę, a jakież to ma kompetencje? Jak ojciec, który nie nadaje się na polityka, a sadzi się na intelektualistę? Nabijam się z tego Czarneckiego od wielu lat, bo to upostaciowienie kiczu i pokręconego języka polskiego (cytat: „o wpół do pierwszą”, chodzi o godzinę 12.30 – tak mniej więcej się wyraża nie po „polskiemu”).

(HA HA HA HA HA…. DOBRE :)))) )

cstopm9viaaidyr

PiS krwawi i ten symptom jest nie do powstrzymania. Ta partia nie posiada genu krzepliwości, tj. kompetencji. Ta partia nie ma kadr. PiS odejdzie szybciej niż nam się wydaje. Martwi mnie inna sprawa, zdecydowanie ważniejsza – kto przejmie władzę, bo mam wrażenie, że opozycja jest nieprzygotowana. Trzeba sprzątać po dewastacji i Polakom proponować ambitną realność, a nie zgniłe gruszki na powalonej wierzbie.

Zbigniew Hołdys opublikował kapitalny tekst na pokazywarce, bo nie chciał mu go opublikować „Newsweek”. Tekst znakomicie opisuje naszą sytuację. Podaję go w całości.

rzadko

Mój ruch oporu

Szóstego września prezydent Gdańska Paweł Adamowicz umieścił na twitterze dość bezradny wpis: „Stało się #MKIDN łączy od 1grudnia muzeum IIWś i Muzeum Westerplatte, to nie jest #dobrazmiana :(”. Odpowiedziało mu kilka kwęknięć w rodzaju „To niech zapłacą za działkę w takim razie” i to wszystko. Protest. Nikt nie napisał (sorki, ja w końcu napisałem) „Nie ma co biadolić tylko zapowiedzieć ponowne rozdzielenie, gdy stracą władzę. Połączenie nazwać chwilowym.” Kropka.

PIS okłada Polskę bejzbolem propagandy, Kukiz tańczy mu w rytm jak pajacyk na sznurkach, a opozycja bezradnie rozkłada ręce. Za chwilę Macierewicz każe odczytać apel „poległych w Smoleńsku” u wrót krematorium w Auschwitz – i nie będzie żadnej mocnej reakcji, poza wyrażonym niesmakiem na ekranach telewizji. Wkurza mnie to od wielu tygodni. Chyba od chwili nocnego gwałtu na sejmie w wykonaniu komunisty Piotrowicza, który nie obcyndalając się zbytnio rechotał, olewał głosy opozycji, rozdawał klapsy, manipulował pracami, odmawiał prawa wygłaszania zastrzeżeń, a gdy padały pytania o wyjaśnienie, mówił „Koniec dyskusji, przechodzimy do głosowania”. Tyle. Gdy raz głosowanie wyśliznęło mu się z rąk, uznał je za sfałszowane i wbrew prawu je powtórzył, a posłowie opozycji karnie wzięli w nim udział. Jak te biedne owce w „Milczeniu owiec”, które nie kwękając szły na rzeź. Nikt nie powiedział: „To, co robicie, jest nielegalne” i nie odmówił wzięcia udziału w farsie. Odwrotnie – wszyscy obecni ją przyklepali.

Opozycja kwili. Nie walczy. Nie ma programu. Nie szturmuje. Ba, nawet nie ma odpowiedzi, ani utalentowanych mówców-specjalistów od ripost, ani wspaniałych nośnych argumentów, które popłynęłyby samodzielnie w stronę społeczeństwa i stanowiły zasiew pod ruch oporu. Opozycja jest obijanym workiem bokserskim, w który wali byle kto, w rękawicach lub bez, a ona tylko dynda na sznurze i czasem się bujnie z wgniecionym nosem. Obita wydusza z siebie niczym wągra żałosne hasło „Zasługujecie na więcej”, po czym wyśmiana chowa je pod fartuszkiem (i słusznie, bo denne).

Walka to jest walka, a nie pokorne przyjmowanie wszystkich ciosów i akceptowanie fauli. To, że pisiści chcą strącić sędziów z boiska i zmienić przepisy gry, wymaga twardego odporu, a tu okazuje się, że tylko Nadzwyczajny Kongres Sędziów i niezmordowani prezesi – Pani Gersdorf, Panowie Stępień, Zoll, Safjan i Rzepliński – go okazali. Bezwzględny, mądry, taktowny, nie do obalenia. A teraz, gdy zaczyna się ich kompromitowanie – opozycja milczy. Żadna partia nie podjęła uchwały stającej naprzeciw szkalowaniu sędziów. Tak, jakby losy Trybunału były zadaniem tych paru sędziów, a nie członków opozycji i jakby nie chodziło o obronę demokracji w Polsce. Nikt nie wydał komunikatu: „Gdy dojdziemy do władzy, odwrócimy wszystkie nielegalnie podjęte przez PIS uchwały i ustawy, przywrócimy godność sponiewieranym ludziom. Unieważnimy podejmowane dziś decyzje, ich autorów postawimy przed sądem, przywrócimy prawdę i szacunek.”

W uroczystościach rocznicy Sierpnia Szydło nie wspomina ani słowem nazwiska Lecha Wałęsy. Dlaczego opozycja nie zorganizowała masowych pokazów filmu „Robotnicy ‘80”, gdzie z ekranu bije prawda o przebiegu strajku w 1980? Tam widać rolę Wałęsy, znakomite wystąpienia Andrzeja Gwiazdy i Anny Walentynowicz, Bogdana Lisa – i nie widać Kaczyńskich, bo ich tam nie było. Nie macie sal w miastach? Gdy zalinkowałem ten film w internecie, obejrzało go półtora tysiąca ludzi w dwa dni, z czego większość była zszokowana – są tak młodzi, że o jego istnieniu nie wiedzieli. A przecież to dokument historyczny! Dlaczego opozycja nie zawalczyła o prawdę przy pomocy tak bezdyskusyjnego i ośmieszającego pisowskich propagandystów dowodu?

Po premierze filmu „Smoleńsk” ministerka, która nie wie gdzie leży Jedwabne, zapowiada, że film powinna obejrzeć młodzież szkolna. Czytaj „należy jej wbić do głów, że był zamach i że Tusk maczał w tym palce”. Dlaczego opozycja nie zorganizuje w całej Polsce otwartych pokazów filmu „National Geographic” o katastrofie smoleńskiej, gdzie są pokazane dowody na jej przebieg? Dlaczego nie ustanowi Dnia Filmów Prawdy? Dyskusji nad nimi?

Przygotowywany jest program reformy edukacji, który nie ma nóg i rąk, chwilami zahacza o szaleństwo indoktrynacyjne, jego zapowiedzi demolują intelektualną siłę nowego pokolenia, wszczepia się jakieś nieokreślone idee patriotyczne, za którymi kryje się kłamstwo; tysiące nauczycieli wylecą na bruk, ci co zostaną, nie wiedzą czego będą uczyć i pod jaką polityczną presją. Co będzie teraz lekturą obowiązkową w szkołach? Książki Wildsteina? Czym będzie Okrągły Stół? Stołem zdrady? Dlaczego opozycja miauczy i biernie się przygląda skutkom tej mentalnej dintojry? Dlaczego jedynie odwarkuje, że „to jest nieprzygotowane”? Dlaczego nie podejmuje uchwały i deklaracji w brzmieniu: „Gdy dojdziemy do władzy przywrócimy z powrotem właściwy system edukacyjny, a ten narzucany dziś siłą chory eksperyment zlikwidujemy na pewno. Damy szansę młodzieży, by dołączyła szybko do reszty świata”

KOD był nadzieją wielu ludzi. Wędruje ulicami coraz mniejszymi grupami, niekiedy w niejasnym celu, dla samego protestu bez tytułu, ktoś przemawia na placach o konieczności obrony demokracji, chwilami wydaje się, że ruch KOD jest coraz bardziej wątły, a na pewno nie ma żadnej projekcji na przyszłość. Obrona demokracji to dość ogólne hasło. Dla niektórych aktywność w tym względzie sprowadza się do klikania lajków w internecie, dla innych zaledwie do czytania tam treści, śmielsi coś wystukają na twitterze. Tyle. Kiedy ma miejsce protest w Teatrze Polskim we Wrocławiu, gdzie zachodzi podejrzenie poważnego naruszenia zasad demokracji – nie słychać, żeby zjawił się tam obserwator KOD, który by przyjrzał się protestowi, zbadał atmosferę, przekazywał obiektywne raporty reszcie społeczeństwa i ewentualnie zaapelował do centrali KOD o wsparcie. Żeby aktorzy wiedzieli, że mają to wsparcie, żeby społeczeństwo wiedziało, że KOD wykonuje pracę na jego rzecz. Że w ramach obrony demokracji broni praw pracowniczych i twórczych innych ludzi, a nie jedynie zaprasza ich na kolejne manifestacje. Kiedy powstał praojciec KOD-u, KOR (Komitet Obrony Robotników), jego wysłannicy jeździli na procesy protestujących robotników Radomia i Ursusa, obserwowali je, zdawali stamtąd relacje (ryzykując aresztowania), na tej podstawie wysyłano znakomitych adwokatów-społeczników, zbierano fundusze na zapomogi dla rodzin ludzi osadzonych w więzieniach. Tak zaczynał Ludwik Dorn, świeżo upieczony długowłosy maturzysta czy 25-letni instruktor harcerstwa Andrzej Celiński. Wydawano biuletyny o prześladowaniach, ludzie je sobie przekazywali z rąk do rąk. Nawet dziś chętnie bym dostał zadrukowaną kartkę papieru z opisami tego, co się w Polsce złego dzieje i co KOD dobrego robi, internet jest zbyt rozproszony, a na dodatek natychmiast jest kontrowany zniewagami, zarzutami o kłamstwo. Papier to papier. Dziś jedynie frunie komunikat „Spotykamy się pod siedzibą Trybunału w niedzielę” – to wszystko. To nie jest praca u podstaw. Nie tak ją sobie wyobrażałem. Nie chodzę na marsze KOD.

Podczas spotkania z młodymi ludźmi KOD zachęcałem ich do stworzenia występu parateatralnego, który by całą Polskę rzucił na kolana. Jak kiedyś Kaczmarski czy Kleyff i jak dziś ruch „Black Live Matters” (Czarne Życie Ma Znaczenie). Jęknęli z podziwu (pokazałem im jak protestuje młodzież w USA) i… wymiękli. Nie oddzwonili, woleli stanąć obok Mateusza na manifestacji i pomachać chorągiewką. Tak wygląda ich praca od postaw. Włożyć nieco trudu, stworzyć wiersz, pieśń, pantomimę, zgrabne hasło, wybębnić je i zaśpiewać je tak, by wzbudzić podziw milionów innych młodych Polaków – to wszystsko okazało się za trudne. Instruktorów w ich otoczeniu zabrakło. A to jest właśnie praca u podstaw. A wyzwanie dla młodych – postawienie nowej sceny na manifie i pokazanie jak walczy Generacja Y.

KOR i jego otoczenie stworzyło tzw. Latający Uniwersytet, a potem Towarzystwo Kursów Naukowych, przenoszone z mieszkania do mieszkania wykłady z rożnych dziedzin, spotkania z autorytetami na tematy merytoryczne; coś, co w jakimś sensie i ogromnej skali powtórzyłem jako Akademia Sztuk Przepięknych na Przystanku Woodstock. Na wykłady ASP przybywają tysiące – tak są spragnieni prawdy i wymiany myśli. Swoje niby „ASP” miał PIS w postaci Klubu Ronina, gdzie brednie i jad gromadziły tysiące ludzi – i tak tworzyły się kręgi aktywistów tej partii. Gdzie mają się spotkać dzisiejsi zagubieni? Nikt się nimi nie interesuje. Kto ich poprowadzi? Tych, co się nie godzą na PISowską ideologię kłamstwa, poszukiwaczy prawdy i sprzeczności? Przywódców stada nie ma. Ani wykładowców, ani miejsca, choć tyle kawiarni powstało… Mógłbym tak klepać bez końca, ale nie chodzi o to, bym tu wrzucił katalog bezczynności – chodzi o to, by partie polityczne i ruchy protestu skumały, że klepanie treści w internecie to nie jest ruch oporu. Polityka i służba narodowi to nie jest udzielanie wywiadów. Udział w programie Olejnik czy Lisa to nie jest aktywność polityczna i działalność społeczna. Aktywność polityczna Kuronia zgodna była z jego hasłem „stawiajmy własne komitety”, wraz z przyjaciółmi tworzył świetnie zorganizowaną siatkę pomocy wszelkiej (był harcerzem, może tu tkwi przyczyna?), prawnej, informacyjnej, finansowej, organizacyjnej. Z tą wiedzą wspierali ludzi doraźnie, edukowali młodych robotników, którzy potem stanęli na czele strajków, a kiedy trzeba było zjechali do Stoczni Gdańskiej doradcy z kręgu KOR i świata nauki, tytani wiedzy – to oni uczynili protest robotników jednym najbardziej efektownych i efektywnych wydarzeń w historii ruchów oporu XX wieku.

Dziś w Polsce indoktrynacja ruszyła pełną parą. Żadna z grup opozycyjnych nie ma swoich oddziałów szybkiego reagowania. Od kilku miesięcy jesteśmy pojeni nową historią Polski. To takie zjawisko, jak przy oraniu ciężkimi pługami płytkiej gleby, gdzie pozostałości upraw, korzenie, resztki łodyg i rżyska po wywróceniu znajdują się pół metra pod ziemią, zmieszane z gliną i przestają być naturalnym nawozem. Tak powstaje ugór. Jeśli się go nie obsieje choćby łubinem, nic z tej ziemi nie zostanie i nic na niej nie urośnie. A chętnych do orki i siania nie ma. Kreacji – zero. Trwa ślizganie się od studia do studia. Opozycja jest chętna do zebrania plonów, ale nie do pracy od podstaw.

kodpolonia

jacek-protasiewicz

manifest

Antoni Macierewicz nie reprezentuje naszych interesów. Kogo? Chciałoby się zapytać Antoniego Zdzisławowicza Macierewicza.

cr3f2nqwgaailhv

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze o Pierwszej Damie.

dekonstrukcja

Opisany przez Juliana Kornhausera i Adama Zagajewskiego „Świat nie przedstawiony” wraca w sferze politycznej, acz nie literackiej. Póki nie ma nad nami czegoś w rodzaju knuta sowieckiego, w literaturze na pewno nie wróci, ale w polityce niestety już jest.

Świat nie przedstawiony jest w mediach narodowych i w polityce władz. Wracam do tej wybitnej książki eseistycznej, która ukształtowała moją osobowość, bo jej współautor wybitny poeta Kornhauser jest ojcem żony prezydenta Andrzeja Dudy, Agaty.
Agata Kornhauser- Duda zachowuje się tak, jak najlepsi pisarze czasów PRL. Aby być drukowanym i pisać o tym, co jest, a nie jak życzy sobie władza, opanowane zostały do perfekcji aluzje, przenośnie, porównania, alegorie. Polska poezja przez to stała się jedną z najlepszych na świecie. A przecież dzisiejsza prezydentowa została bohaterką wierszy ojca zawartych w tomie „Tyle rzeczy niezwykłych. Wiersze dla Agatki.” z roku 1981.

Pierwsza Dama niekoniecznie zachowuje się tak, jakbyśmy sobie życzyli, nie wypowiada się na tematy ważkie społecznie czy też politycznie. Unika mediów, ale… i unika męża. Pierwsza Dama żyje w separacji politycznej z mężem. Prezydentowej nie po drodze z PiS. Jest z partią Kaczyńskiego w rozwodzie, ale nie z mężem. Małżeństwo zostało jakby zawieszone, dlatego dochodzi do takich incydentów, jak korespondencja Dudy na Twitterze z „ruchadełkami leśnymi”. Potrzeby witalne są silniejsze od politycznych i rozumu.

Dziwne zaś na pozór może wydawać się rozdwojenie Agaty Kornhauser-Dudy, bo w sposób aluzyjny, jak opisany przez jej ojca w „Świecie nie przedstawionym”, wypowiada się. Dla Pierwszej Damy rządy PiS to PRL-bis. Najlepszy sygnał, że Pierwsza Dama jest na cenzurowanym dała przy okazji premiery filmu „Smoleńsk”. Wybrała się z córką Kingą na „Śmietankę towarzyską” Woody’ego Allena. Czyż mogła się bardziej aluzyjnie wypowiedzieć? Toż to córka własnego ojca, który tak samo się wypowiadał. To wypisz-wymaluj niemal cytat z lat 70. ubiegłego stulecia przeniesiony do dzisiaj.

Pierwsza Dama wypowiedziała się poprzez genialnego Woody’ego Allena. Nie siedziała w domu przed telewizorem czy też z książką w rękach, poszła do kina, poszła na film wybitnego twórcy. Zdekonstruowała się, jak Woody Allen w „Dekonstrukcji Harry’ego”, choć u nas wyświetlany pod innym tytułem. Prezydentowa swoją obecnością nie potwierdziła prawdziwości świata przedstawionego „Smoleńska”, bo ten film jest z gatunku fantasy, co potwierdza jeden z największych portali filmowych na świecie Internet Movie Database. Klasyfikuje „Smoleńsk” w gatunku fantasy, nawet nie w political fiction. Bajdy dla młodzieży.

W Polsce nie zawodzą kobiety. Zresztą jak zwykle. I to cieszy. Taki naród zawsze się podniesie.

cr3kesfxgaacyyt