Posts Tagged ‘Zlot Prawych’

ZŁO MA WIELE OBLICZY

Pogratulować

Zdegradowane państwo PiS.

Stanisław Brejdygant, ur. w 1936 r., aktor, reżyser, scenarzysta, pisarz i dramaturg – w liście otwartym do Dudy.

Szanowny Panie Prezydencie,

postanowiłem przedstawić Panu kilka myśli nurtujących, jak sądzę, nie tylko mnie, ale także z pewnością co najmniej kilka milionów Polek i Polaków.

Zacznę od pytania, na które pewnie nie dostanę odpowiedzi. Dlaczego oto zły los sprawił, że zostaliśmy najboleśniej upokorzeni faktem, iż Pierwszy Obywatel, Głowa Państwa Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, tak bardzo nie dorósł do stanowiska, jakim historia go obdarzyła? Dlaczego okazał się tym, kim się okazał, zaprzeczeniem tego, kim być powinien?

A kim być powinien, to przecież wie chyba nawet obywatel z podstawowym wykształceniem. Otóż winien być autorytetem moralnym, spoiwem wszystkich obywateli, także tych posiadających skrajnie odmienne poglądy. No i przede wszystkim, nade wszystko, winien być strażnikiem Konstytucji, winien za żadne skarby i pod żadnym pozorem nie dopuścić do jej zignorowania czy złamania, winien jej strzec jak źrenicy oka.

Tymczasem Pan, choć przysięgę składał Pan na Konstytucję, w ciągu kilkudziesięciu miesięcy swego urzędowania sprzeniewierzył się tej Konstytucji wielokrotnie. A jak Pan spełnia się w roli autorytetu moralnego? Co Pan czyni, by łagodzić konflikty i budować harmonię? Jak Pan te konflikty łagodzi i jak dba Pan o zgodę w narodzie? Owszem, raz zdobył się Pan na jedno zdanie brzmiące koncyliacyjnie. Powtórzę: jedyny raz. Ale wystarczyło „niechętnie” spojrzenie Prezesa, by to się już nigdy nie powtórzyło.

Czy Pan sobie wyobraża, jak boleśnie upokarzająca dla obywateli jest świadomość, że na czele narodu stoi człowiek nieposiadający nawet cienia charakteru, człowiek w ramach „wykonywania zadania” gotów w najobrzydliwszy sposób obrażać swoich rodaków.

Służę cytatami: „Ojczyznę dojną racz nam wrócić, Panie” – zaiste ani ja, ani miliony mnie podobnych z tej ojczyzny nic nie wydoiliśmy – „żaden jazgot N A S nie powstrzyma”. Nas, zatem kogo? Stoi Pan na czele narodu czy jakiejś jego części, której „jazgot” tej drugiej części nie powstrzyma przed żadną destrukcją państwa?

Niestety, nie pozwala Pan choćby na cień nadziei, że stoi Pan po stronie narodu, którego, c a ł e g o, został Pan wybrany Prezydentem. Zachowuje się Pan jak zdyscyplinowany funkcjonariusz określonej grupy, nazwijmy ją „narodem pisowskim”. Czy mam dalej cytować pańskie zawstydzające wypowiedzi?

Zaraz po objęciu swego urzędu, a i potem kilkakrotnie, w swoich wystąpieniach nazwał Pan siebie „człowiekiem niezłomnym”. Już pominę fakt, że nie wyobrażam sobie, by człowiekowi naprawdę niezłomnemu przyszło do głowy publicznie takim siebie ogłaszać, ale dlaczego sam Pan dał taki asumpt do szyderstw?

No bo jak człowiek, powtórzę, bez cienia choćby charakteru może być niezłomnym? Okazuje się, że może. W niezachwianej gotowości i skwapliwości do podpisywania wszystkiego, co WŁADZA (ta prawdziwa, która – i Pan to akceptuje – jest n a d Panem) Panu poleci.

A kto to jest tą władzą?

Cóż, wszyscy w kraju wiedzą, że to tak zwany suweren, czyli Prezes, ale Pan, widać, na wszelki wypadek, nie ośmiela się przeciwstawić nie tylko jemu, ale też innemu człowiekowi o cechach szaleńca, który jest takim jakby podsuwerenem, ministrowi obrony narodowej, demolującemu armię polską, zupełnie wymazując ze świadomości, że, zgodnie z Konstytucją, to Pan jest Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych.

No, a o tym, jak się zachowuje dobrze wykształcony prawnik, Andrzej Duda w roli prezydenta, gdy bez żadnych skrupułów rujnowana jest niezależna (zgodnie z Konstytucją) władza sądownicza, gdy deptany jest na oczach całego świata demokratyczny ład ustrojowy i likwidowany jest jeden z fundamentów ustroju państwa prawa, Trybunał Konstytucyjny, lepiej nie mówić, To wszyscy widzieliśmy.

Bo czyż nie jest dowodem pańskiego moralnego upadku, że dla Pana, wychowanka wspaniałej jagiellońskiej Alma Mater, autorytetami nie są Jej wybitni profesorowie, nie są postaci o nazwiskach takich jak Strzembosz, Zoll, Safian i nie są najwyższe autorytety prawnicze w Europie, sędziowie zasiadający w Komisji Weneckiej, lecz oto autorytetem stał się „ktoś taki” (osobnik „do wynajęcia” w każdym reżimie, przez każdą władzę) jak prokurator Piotrowicz…

Panie Prezydencie! Gdzie jest granica pańskiego upadku?…

Niestety, ma Pan już zapewnione miejsce w historii. Chyba zdaje Pan sobie sprawę, jak bardzo ponure to miejsce. Jest Pan piątym prezydentem RP.

Pierwszy, Wałęsa, nie był „moim” prezydentem. Choć oczywiście był i pozostał moim bohaterem, wielką postacią, i jego zasługom dla kraju i świata mogą zaprzeczać tylko ludzie mali, skarlali. Kwaśniewski też nie był „moim”. Nie głosowałem na niego. Ale, jak się miało okazać, swój urząd pełnił godnie, nawet bardzo godnie.

Lecha Kaczyńskiego zawsze uważałem za człowieka prawego (miał też wielkie szczęście, że los go obdarzył tak wspaniałą osobą jak jego małżonka, nazwana przez sprytnego biznesmena z Torunia, kamuflującego się jako duchowny i chytrze grającego tym kamuflażem, czarownicą). Niestety, w moim przekonaniu, urząd prezydenta go przerastał. Ale pełnił go z godnością i na pewno zasłużył na szacunek.

Bronisław Komorowski miał swoje niewielkie wady i słabości, nie był materiałem na wielkiego prezydenta, ale jako człowiek prawy i szlachetny z prawością i szlachetnością swój urząd pełnił. No i On na pewno był, zgodnie z Konstytucją, Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych.

A kim Pan jest? I jak Pan się zapisze w historii? Cóż, nie zazdroszczę Panu bezsennych nocy. Choć, jak się nie ma charakteru, to bodaj „on nie boli”, i być może sypia Pan dobrze. No bo przecież nie ma wątpliwości co do tego jak Historia Pana oceni.

Oczywiście nie ta, dziś pisana naprędce, która, przykryta nazwą „polityki historycznej”, jest tandetną propagandą, będącą karykaturą tego, co wyczyniał pewien minister z tytułem doktora w Niemczech w latach 30. Nie zazdroszczę Panu hasła „Andrzej Duda, prezydent RP” w przyszłych podręcznikach.

O bliskich nie pytam, jak Pana odbierają. Wiem, byłoby nie fair. Zatem kończę. Nie życzę Panu nagłej iluminacji, „moralnego odrodzenia” czy czegoś takiego. Bo chyba już wszyscy wiemy, że na to, niestety, nie ma szans.

LIS SKOMENTOWAŁ NAJLEPIEJ

Joanna Szczepkowska na imprezie mediów publicznych powiedziała kilka słów o PiS. Pisze o tym Agnieszka Kublik z „Wyborczej”. „Żadne nagrody nie naprawią szkody, jakie nam funduje rząd, co państwo psuje” – taki własny wierszyk wyrecytowała Joanna Szczepkowska, odbierając nagrodę dla najlepszej aktorki na 17. festiwalu „Dwa Teatry – Sopot 2017” organizowanym przez media publiczne – TVP i Polskie Radio.

Joannę Szczepkowską nagrodzono za role Kobiety z Parasolką i Gołej Baby w jej autorskim spektaklu „Goła Baba”. Galę wręczania nagród pokazała w środę przed północą TVP 1. Uroczystość prowadziła Danuta Stenka i Artur Żmijewski.

Szczepkowskiej nagrodę wręczał wiceprezes TVP Maciej Stanecki oraz Adam Kasprzyk, rzecznik spółki Energa, sponsora tej nagrody. To giełdowa spółka energetyczna kontrolowana przez skarb państwa i zarządzana przez członków partii rządzącej.

Rzecznik zagaił tak: „Choć ten komunizm może nie skończył się po ’89 roku tak jak wszyscy byśmy chcieli, to jest coraz jaśniej, z coraz większą energią”.

Szczepkowska słuchała tego z narastającym zdziwieniem. A była to aluzja do jej słynnych słów „Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”, które wygłosiła 28 października 1989 r. w „Dzienniku Telewizyjnym”.

Stanecki witał Szczepkowską tak: – Ja ogromnie się cieszę, że jest pani z nami i wierzę, że takich spektakli realizowanych na żywo będzie w najbliższym sezonie więcej i że wystąpi w nich właśnie pani, oddaje głos, bo to najważniejsze, co ma do powiedzenia nasza laureatka.

Żmijewski rzucił: – Z przyjemnością posłuchamy.

– Na pewno? – uśmiechnęła się figlarnie Szczepkowska, bo przecież już wiedziała, co powie, i że to stojącym obok niej na scenie się może nie spodobać. – Usłyszałam przed chwilą, że jest coraz jaśniej, bardzo różnie widzimy kolory (tu wymownie spojrzała na rzecznika, co sala nagrodziła najpierw śmiechem, a potem brawami). Jako kobieta z parasolką chciałabym naprawdę, naprawdę bardzo serdecznie podziękować całej ekipie, całej od realizatorów po księgową, którzy z wielką miłością podeszli do spektaklu na żywo. (…) Chciałam powiedzieć, że tłum czarnych parasoli wymyśliłam 20 lat temu (brawa).

Ta aluzja do marszu „czarnych parasolek” (protest przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji i ograniczaniu innych praw kobiet z października zeszłego roku, kiedy ponad 100 tys. Polaków wyszło na ulice) została nagrodzona przez salę brawami.

Potem Szczepkowska wyrecytowała swój wierszyk. Dwa razy się zacięła, pewnie z wielkich emocji: „Jako Goła Baba chciałabym powiedzieć zaskakujący wierszyk: Żadne nagrody nie naprawią szkody, jakie nam funduje rząd, co państwo psuje. Dziękuję”.

Ulubieniec prezesa.

I znów rozległy się brawa.

WAŻNE SĄ TYLKO TE DNI, KTÓRYCH JESZCZE NIE ZNAMY. Czy Marek Kozioł zostanie prorokiem?

Waldemar Mystkowski pisze, jak Kaczyński degraduje Polaka.

Emmanuel Macron nieprzypadkowo użył sklepikarskiej metafory do polityków z naszego regionu Europy, ze szczególnym uwzględnieniem pisowskich. I nie miał bynajmniej na myśli Beaty Szydło, bo ta nawet tańcząc kankana, nie jest w stanie wzbudzić zainteresowania.

Traktowanie Unii Europejskiej jako supermarketu obciąża Jarosława Kaczyńskiego. Macron nieprzypadkowo użył tej metafory. I nie tylko z powodu tego, że kiedyś prezes PiS wybrał się do sklepiku osiedlowego, aby zrobić zakupy na użytek kampanii wyborczej i w swoim stylu zaplątał się w swoje kończyny dolne tudzież górne, bo nie wiedział, co się robi z koszykiem z zakupami. Macron tego nie musiał znać. Nie raz widział sylwetkę Kaczyńskiego, a także słyszał jego słowa, więc sklepikarstwo polityczne aż nadto jest oczywiste.

Niestety taka jest waga słów Kaczyńskiego. I to dzięki postaci prezesa PiS wracają najgorsze skojarzenia z tym, jak traktowani byli Polacy. Wybiliśmy się jednak na wielkość Polaka, a Kaczyński cofa nas do Polaczka.
Supermarket to także przypomnienia rajdów rodaków na Zachodzie po 1989 roku, którzy trudnili się jumą (jumanie – złodziejstwo mające swój kulturowy koloryt). I wydawało się, że mamy ten okres za sobą. Za sprawą rządzącego PiS – wraca najgorsze. Wraca Polaczek, wraca krętacz, niesolidny partner, któremu patrzy się na ręce.

PiS nie tylko niszczy dorobek cywilizacyjny w kraju, ale nie gorsze ma „osiągnięcia” na zewnątrz. Oczywiście, rządzący zaprzeczają temu, że Unia Europejska jest supermarketem. Świetnie to ujął korespondent brukselski niemieckiego „Sueddeutsche Zeitung” Daniel Broessler: „Silny człowiek Polski – Jarosław Kaczyński – rzeczywiście nie traktuje UE jak supermarketu. W supermarkecie należałoby zapłacić”.

Niepłacenie idzie nie tylko na konto Kaczyńskiego. To jest pisowskie jumanie. Niewywiązywanie się z solidarności, obciążanie winą innych. To jest ta najgorsza małość, która plącze się we własnych kończynach.

To, że dopuściliśmy do władzy takich ludzi, to jest nasza wina, to obciąża nas wszystkich. Za to niepłacenie w supermarkecie partia Kaczyńskiego obciąża innych. I na kogo pada? Wiadomo, na Tuska, taki jest pisowski idiom polityczny: „wina Tuska”.

Adam Bielan – którego wartość intelektualna jest równa kankanowi Szydło – już wyrokuje, kto ponosi odpowiedzialność za naszą izolację w Unii Europejskiej: „Jeśli Tusk zamierza na stanowisku szefa RE prowadzić kampanię prezydencką, to czeka nas wiele napięć na linii Bruksela-Warszawa”.

Tak nas Kaczyński sprowadza do swojej wielkości – Polaczka.

Lewactwo nigdy nie zabroni mam pluć jadem !

„Z kąd jesteś”

>>>