Porno, 22.11.2015

 

Gliński: w najbliższym czasie konkurs na „bardzo dużą” produkcję filmową. Ma promować polską historię

dżek, PAP, 21.11.2015
Minister Gliński

Minister Gliński (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Rząd planuje w najbliższym czasie ogłosić konkurs na produkcję filmową promującą polską historię – zapowiedział w sobotę w Bydgoszczy minister kultury Piotr Gliński podczas zakończenia 23. Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Camerimage.

 

– Planujemy w najbliższym czasie rozpocząć wielki projekt filmowy. Korzystając z okazji, że mamy tutaj zgromadzone środowisko filmowe polskie, ale także bardzo wielu gości zagranicznych, chcę ogłosić, że polski rząd będzie w najbliższym czasie dążył do stworzenia bardzo dużej produkcji filmowej, promującej polską historię. Ogłoszony będzie konkurs – powiedział Gliński.

Minister kultury i wicepremier zaznaczył, że rząd planuje zapewnić także niezależne finansowanie dla tego projektu. – Istotną kwestią jest to, że naprawdę będziemy się starali, żeby to finansowanie nie dotyczyło obecnego budżetu kultury – dodał.

Gliński nazwał festiwal Camerimage świętem operatorów filmowych, wizjonerów, dzięki którym kino uzyskuje swój podstawowy wyraz.

– Jesteśmy dumni z tego, że to właśnie w Polsce mamy najbardziej znany festiwal filmowy, poświęcony tej bardzo trudnej sztuce, która w Polsce rozwija się doskonale od wielu lat. (…) Niezależność chyba głównie definiuje ten festiwal. On jest tak wielki, tak świetnie się rozwija, jest tak mocny (…), ale dlatego taki jest, bo jest niezależny, obywatelski – mówił wicepremier.

– Zyskał rangę światową i w tym sensie z jednej strony promuje sztukę operatorską, a z drugiej, z czego bardzo się cieszymy i będziemy bardzo popierać, promuje Polskę na świecie – dodał.

Gliński zaznaczył, że „po raz pierwszy, nie licząc zamierzchłych czasów komunistycznych i wicepremiera Józefa Tejchmy, polski minister kultury jest pierwszym wicepremierem polskiego rządu”.

Józef Tejchma był jednocześnie wicepremierem i ministrem kultury, w rządzie Piotra Jaroszewicza w latach 70.

Zobacz także

glińskiWnajbliższymCzasie

filmowePlanyPrezesa

toWódka

TOK FM

 

Powstał Komitet Obrony Demokracji – to reakcja na pierwszy tydzień rządów PiS
Demokracja w Polsce jest zagrożona – uważają założyciele grupy. Inicjatywę na Facebooku w ciągu dwóch zaledwie dni poparło prawie 7 tys. osób.
21 listopada 2015

.

PantherMedia

.

.

Materiały prasowe

.

Symbolem inicjatywy jest opornik

Facebook

Symbolem inicjatywy jest opornik

„Działania władzy, jej lekceważenie prawa oraz demokratycznego obyczaju zmuszają nas do wyrażenia stanowczego sprzeciwu. Nie chcemy Polski totalitarnej, zamkniętej dla myślących inaczej niż każe władza, nie chcemy Polski pełnej frustracji i żądzy rewanżu” – napisano w manifeście grupy. Jej założyciele chcą, żeby „w Polsce było miejsce dla wszystkich Polaków, równych wobec prawa, z ich przekonaniami, opiniami, etyką i estetyką”. Nie godzą się na zawłaszczanie państwa, dzielenie Polaków na lepszych i gorszych, pogardę dla „innego” ani też na poglądy godzące w zasady demokracji i prawa człowieka.

Założyciele grupy zaprosili do „współdziałania wszystkich, dla których ważne są wartości demokratyczne, bez względu na poglądy polityczne i wyznanie”. „Nie zgadzamy się na łamanie Konstytucji i wprowadzanie, z nadużyciem mechanizmów demokracji, rządów autorytarnych. Są wśród nas ludzie różnych poglądów i orientacji politycznych od prawa do lewa, ludzie wierzący, agnostycy i ateiści. Łączy nas to, że jesteśmy ludźmi wolnymi i chcemy nadal mieszkać we własnym, demokratycznym kraju, w którym nikt nie będzie nam nakazywał jak mamy żyć i jakie wartości wyznawać” – deklarują.

Grupa – jak przypomina „Gazeta Wyborcza” – powstała w reakcji na pierwszy tydzień rządów Prawa i Sprawiedliwości. W ciągu siedmiu dni nowej władzy udało się m.in. pozbawić PSL wicemarszałka, opozycję stanowiska rotacyjnego szefa komisji ds. służb specjalnych, ekspresowo uchwalić ustawę o wymianie składu sędziów Trybunału Konstytucyjnego czy mianować przewodniczącym senackiej komisji ds. finansów twórcę SKOK-ów Grzegorza Biereckiego.

Symbolem grupy jest opornik – element obwodu elektrycznego, który w stanie wojennym i w PRL przypinano do ubrania jako symbol oporu wobec władzy.

Demokracja jest mocno zagrożona, niektórzy mówią, że doszło do zamachu stanu i zbliża się totalitaryzm. Dlatego chcemy bronić demokracji. Nie opowiadamy się za jakąkolwiek partią polityczną, nie walczymy o władzę ani przeciw konkretnym ludziom – powiedział „Gazecie” założyciel grupy Mateusz Kijowski. Przyznaje, że na pomysł utworzenia grupy KOD wpadł po lekturze artykułu Krzysztofa Łozińskiego, byłego współpracownika Komitetu Obrony Robotników, byłego członka „Solidarności” i współpracownika Amnesty International.

W artykule „Trzeba założyć KOD”, opublikowanym w środę na portalu Studio Opinii, Łoziński pisał o konieczności powołania „Komitetu Obrony Demokracji” na wzór KOR-u właśnie.

Oto niektóre głosy osób, które dołączyły do grupy: „Wraca nadzieja na normalność”; „Nie oddamy demokracji! Demokracja to ważna sprawa. O to walczyły pokolenia Polaków”; „Ciesze się, że wreszcie będzie się działo w świadomości Polaków”; „PiS oplótł Polskę siecią Klubów Gazety Polskiej i innymi »Komitetami imienia«, które prężnie działały na zwycięstwo mieszając ludziom w głowach. Najwyższy czas się zjednoczyć przeciw psuciu naszego państwa”.

Do tej chwili do grupy przyłączyli się m.in. Grażyna Staniszewska, Monika Płatek, Jarosław J. Szczepański, Hanna Samson, Jacek Kubiak, Jan Hartman, Jerzy Wójcik, Aleksandra Klich, Piotr Bratkowski, Tomasz Kasprowicz, Agnieszka Grzybek, Andrzej Potocki, Jarosław Lipszyc, Anne Applebaum, Renata Kim, Bianka Mikołajewska, Cezary Łazarewicz, Piotr Pytlakowski, Alek Tarkowski, Leszek Jażdżewski, Edwin Bendyk, Grzegorz Rzeczkowski i Ziemowit Szczerek.

Do grupy można się przyłączyć pod tym adresem.

powstałKomitetObronyDemokracji

polityka.pl

„Krucjata Różańcowa” szturmowała Teatr Polski. Są zatrzymania

psz/pap, 22-11-2015

ZOBACZ ZDJĘCIA »porno, spektakl, śmierć i dziewczyna, seks

 fot. mat.pras.

Policja zatrzymała 20 osób blokujących wejście do Teatru Polskiego we Wrocławiu, w którym odbyła się premiera spektaklu „Śmierć i dziewczyna”. Protestujący określili sztukę jako „pornograficzną”.

Przeciwko premierze przed budynkiem teatru w sobotę wieczorem protestowało kilkadziesiąt osób z katolickiej organizacji „Krucjata Różańcowa”. Określili oni sztukę wyreżyserowaną przez Ewelinę Marciniak jako pornograficzną. Podczas protestu odczytano m.in. list szefowej kancelarii premiera Beaty Kempy, w którym wsparła protestujących. Zgromadzenie, podczas którego modlono się, było legalne.

Jak powiedział dziennikarzom Kamil Rynkiewicz z biura prasowego dolnośląskiej policji, zatrzymano około 20 osób, które nie brały udział w zgromadzeniu katolickiej organizacji. – Te osoby ustawiły się przed wejściem do Teatru Polskiego. Zostały one wezwane do opuszczenia tego terenu, jednak nie zastosowały się do tego. Zatrzymani zostaną ukarani za wykroczenie związane z uczestnictwem w niezgłoszonym zgromadzeniu oraz odmowę opuszczenia miejsca, którym zarządza Teatr Polski – powiedział Rynkiewicz.

Rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski poinformował, że ostatecznie do sądu zostaną skierowane sprawy przeciwko 12 osobom.

Spektakl w reżyserii Eweliny Marciniak powstał na podstawie trzech pierwszych utworów ze zbioru „Śmierć i dziewczyna” Elfriede Jelinek. Na scenie mieli pojawić się aktorzy porno. W piątek podczas próby prasowej twórcy spektaklu nie chcieli powiedzieć wprost, czy w przedstawieniu znajdą się sceny seksu.

Zobacz zapowiedź spektaklu „Śmierć i dziewczyna”:

Dramaturg Teatru Polskiego Marzena Sadocha wyjaśniała, że „Śmierć i dziewczyna” to spektakl o młodej kobiecie, która jest w toksycznej relacji z matką. – Matka ogranicza jej sposób zachowania, ma wpływ na to, jak żyje i jak się ubiera. Efektem tego jest drugi nurt życia prowadzony przez dziewczynę, który koncentruje się wokół potrzeb cielesnych. Potrzeb bardzo uniwersalnych – zaznaczyła. Jak podkreśliła, jest to opowieść bardzo smutna, ale i piękna. – To historia o namiętności, rozczarowaniu drugim człowiekiem i bezsilności wobec władzy, którą tu symbolizują rodzice – dodała.

Odwołania premiery spektaklu „Śmierć i dziewczyna” domagał się wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński.

W piśmie do marszałka województwa dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego dyrektor departamentu finansowego resortu Wojciech Kwiatkowski podkreślił, że minister kultury oczekuje od marszałka „natychmiastowego wstrzymania przygotowań premiery w zapowiadanej postaci, łamiącej powszechnie przyjęte zasady współżycia społecznego”.

Nikt z nas tego przedstawienia nie widział, nie wiemy, co tak naprawdę tam się znajduje. Na razie mamy do czynienia jedynie z burzą medialną

W piśmie zaznaczono, że ministerstwo nie zamierza ingerować w wolność wypowiedzi artystycznej ani dążyć do wprowadzania jakichkolwiek form cenzury. „Jednak działalność placówki finansowanej ze środków publicznych, w tym rządowych, nie może przekraczać norm powszechnie w naszym społeczeństwie obowiązujących” – napisano.

Zobacz także: Kogo burzy seks w teatrze?

Rzecznik marszałka woj. dolnośląskiego Jarosław Perduta powiedział PAP, że urząd nie zamierza blokować premiery. „Nikt z nas tego przedstawienia nie widział, nie wiemy, co tak naprawdę tam się znajduje. Na razie mamy do czynienia jedynie z burzą medialną” – powiedział Perduta.

Na pismo z resortu odpowiedział zastępca dyrektora Departamentu Spraw Społecznych Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego Dominik Kłosowski. Podkreślił, że samorząd woj. dolnośląskiego nigdy nie ingerował w wolność wypowiedzi artystycznej w przedsięwzięciach przygotowywanych przez podległe mu 43 instytucje kultury.

„Nie możemy wykluczyć, że zmieszanie medialne wokół spektaklu jest zaplanowanym zabiegiem marketingowym mającym na celu zwiększenie zainteresowania premierą. Można również przypuszczać, że upubliczniane informacje są swoistą prowokacją artystyczną ukierunkowaną na wywołanie szerokiej dyskusji społecznej na tematy poruszane w spektaklu. W naszym odczuciu ocena planowanego przez Teatr Polski przedsięwzięcia będzie możliwa dopiero po premierze” – napisano w odpowiedzi.

Urząd Marszałkowski podkreślił też, że nie ma narzędzi prawnych do wstrzymania przygotowań do premiery, o co prosi MKiDN.

Dyrektor wrocławskiego Teatru Polskiego i jednocześnie poseł Nowoczesnej Krzysztof Mieszkowski zaapelował do mediów, by nie szukać skandalu w „rzeczywistości artystycznej”. „Myślę, że to przedstawienie, obok wielu innych zalet, to też spektakl o ochronie intymności kobiety” – powiedział.

Premiera spektaklu zakończyła się owacją na stojąco. „To był świetny spektakl” – powiedział PAP kobieta, która obejrzała przedstawienie. „Były tam dwie sceny erotyczne, ale była to subtelna erotyka” – dodała.

Dyrektor Teatru Polskiego Krzysztof Mieszkowski podczas próby prasowej spektaklu

Maciej Kulczyński, PAP
Dyrektor Teatru Polskiego Krzysztof Mieszkowski podczas próby prasowej spektaklu „Śmierć i dziewczyna” w reżyserii Eweliny Marciniak w Teatrze Polskim we Wrocławiu.

krucjataRóżańcowa1

Newsweek.pl

Reklamy