Posts Tagged ‘Komisja Wenecka’

cumeenuxeaacm7g

Tak PiS traktuje Polskę, zrywa współpracę z instytucją, z którą wiążą nas umowy międzynarodowe. Bezhołowie PiS – nie spełniają żadnych standardów prawnych, humanitarnych.

Tylko pluć potrafią, jak prezes mistrz na dopingu adrenaliny nienawiści.

waszczykowski1

Rząd Beaty Szydło przesłał do Wenecji dokument, w którym zarzuca Komisji stronniczość i nierzetelność. W ten sposób Polska – jak mówią „Wiadomości” – „kończy współpracę” z Komisją w kwestii Trybunału Konstytucyjnego. „To efekt przyjęcia przez Komisję Wenecją opinii na temat nowelizacji ustawy o TK” – podała TVP.

Godzenie w suwerenność Polski

„Wiadomości” dotarły do przesłanego dokumentu i przedstawiły trzy fragmenty. Pierwszy, w którym stwierdzono, że Komisja nie jest uprawniona do wyznaczania standardów konstytucyjnych i ingerowania w sprawy Polski:

Pomijając niewiążący charakter opinii należy zastanowić się na ile Komisja Wenecka jest uprawniona do wyznaczania standardów konstytucyjnych i ingerowania w wewnętrzne sprawy państwa oraz wymagania by wyznaczone przez nią zalecenia były realizowane

Drugi, w którym rząd nie zgadza się z zaproponowanym przez Komisję sposobem trybem wyboru Prezesa Trybunału:

Argumentem pozaprawnym i nie znajdującym podstaw w Konstytucji RP jest teza, że kandydatami na Prezesa Trybunału Konstytucyjnego maja być osoby cieszące się największym poparciem pozostałych sędziów. Komisja pomija przy tym znaczenie Prezydenta RP w procesie powoływania Prezesa TK

I trzeci, w którym uznano stanowisko Komisji za godzące w suwerenność Polski:

Stanowisko przedstawione przez Komisję w sprawie sędziów TK jest niedopuszczalne, godzi w suwerenność państwa i przeczy apolitycznemu charakterowi tego gremium

cu0tmq-waaagd0i

W ramach podsumowania, „Wiadomości” zacytowały słowa Jarosława Kaczyńskiego, według którego konflikt wokół Trybunału będzie trwał do zakończenia kadencji Andrzeja Rzeplińskiego jako prezesa TK. „Póki Rzepliński będzie prezesem nie da się nic zrobić. Ostentacyjnie i bezczelnie łamie prawo. To świadczy o jego osobowości. Brak mu wyraźnie zasobów kulturowych potrzebnych do tej funkcji” – uważa prezes PiS.

Komisja obraża Polskę

O zrywaniu współpracy z Komisją Wenecką mówił również Witold Waszczykowski na antenie TVN24. Zarzucił Komisji „jednostronną narrację” i pomijanie tego, co mówią przedstawiciele rządu.

– To Komisja w tej chwili obraża polski rząd i polskie społeczeństwo, ponieważ przedstawia kłamliwe, fałszywe, jednostronne raporty na temat Polski – orzekł szef MSZ i dodał, że rząd nie musiał jechać do Wenecji ponieważ wcześniej przesłał swoje stanowisko. – Wykazaliśmy błędy. Komisja Wenecka w swoich raportach myli instytucje polskie, myli odpowiednie paragrafy. Przedstawia jednostronną narrację, przyjmuje argumenty jednej stronie – dodał Waszczykowski.

Antoni Macierewicz rżnie publikę o polskich śmigłowcach.

cu0u5vexgaa2kih

cuy3icsweaeafbn

PROPAGANDA W CZYSTEJ POSTACI

cu1ff_tweau48ls

Zaproszenie dla Komisji

Przypomnijmy, że to właśnie Witold Waszczykowski poprosił Komisję Wenecką o opinię na temat uchwalonej w grudniu ub. roku nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

Eliza Michalik w felietonie o Czarnym Proteście. Jesteśmy – protestujące polskie kobiety – stare i młode, bogate i biedne, różne. Nie da się nas uciszyć ani wypchnąć na margines. Jesteśmy ponad połową społeczeństwa i bez nas Polska po prostu nie jest możliwa.

eliza-michalik

Władza ma problem z kobietami. Przez lata pogardzane i lekceważone, wreszcie podniosłyśmy głowy. I mamy szansę okazać się najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim Jarosław Kaczyński miał do czynienia, choć zwycięstwo, wbrew optymistycznym nastrojom, nie jest wcale przesądzone. Potrzebne są nam do niego, oprócz solidarności, mobilizacja i zwarcie. Jeśli osiądziemy na laurach, Kaczyński nas zabije. Dosłownie.

Strajków musi być więcej, większych i potężniejszych, inaczej fanatycy zrobią z nami, co zechcą.

anna-dryjanska-2

PiS okłamał kobiety (co nie jest niespodzianką – tchórze zawsze kłamią): po „czarnym proteście” wycofał projekt Ordo Iuris i wprowadził do procedowania inny, gorszy. Zakazujący nie tylko aborcji, ale też tabletek antykoncepcyjnych. Nakazujący kobiecie – co prawo międzynarodowe uznaje za tortury – noszenie w brzuchu dziecka przez dziewięć miesięcy nawet w przypadku, gdy od początku wiadomo, że będzie potworkiem bez mózgu czy głowy. Chcą nas wziąć zmęczeniem, myślą: „Raz się babsztylom udało, ale w końcu się znudzą. Nie dadzą rady”.

Próbują też zastraszania, na razie ostrożnie – sondując, na ile mogą sobie pozwolić. Bo tym przecież – badaniem naszych granic – jest nasyłanie na organizatorki „czarnego protestu” prokuratury i wyliniałych prorządowych związkowców, którzy burczą (sporo śmiechu), że ukradłyśmy im symbol „Solidarności” (do którego nie mają prawa i któremu, zupełnie na marginesie, ich dzisiejsza działalność urąga). Wiem – to jak poszczucie nas ratlerkami, ale zapewniam, że będzie ostrzej. Zagrażamy PiS-owi i PiS nam nie odpuści.

Nie odpuści, bo wie (nawet jeśli wiele z nas jeszcze sobie tego nie uświadamia), że w walce o swoje prawa mamy spore atuty. Nasza płeć choć raz jest naszą siłą. Na kobiety trudno wysłać policjantów z pałkami czy kiboli z bejsbolami, trudno też brutalnie usuwać spod Sejmu dziewczyny z dziećmi na rękach. PiS wie, jak by to wyglądało w telewizyjnym obrazku, i wie, że rozruchy społeczne zmiotłyby go wtedy w jednej chwili.

Trudno też nas wyzwać: od ludzi drugiego sortu (seksizm), od gestapówek i resortowych matek i córek, ubeczek i komuszyc, insynuować, że oderwano nas od koryta, żeśmy się nachapały i że płaci nam Putin. Nie jesteśmy beneficjentkami zmian, przedstawicielkami „spasionych elit” (choć te akurat zarzuty ze strony PiS-u pod adresem kogokolwiek nieodmiennie bawią: nie znam elit, które by się bardziej spasły – władzą, pieniędzmi, stanowiskami i wszystkim innym – niż członkowie PiS-u). Działamy ponad podziałami. Nie jesteśmy z KOD-u, PO czy Nowoczesnej. Jesteśmy stare, młode, bogate i biedne, różne. Nie da się nas zakrzyczeć ani uciszyć, udać, że nie istniejemy, czy wypchnąć na margines – jesteśmy ponad połową społeczeństwa i bez nas Polska po prostu nie jest możliwa.

Sukces „czarnego protestu” ma ponadto wymiar szerszy, mentalny. Pokazałyśmy, uświadomiłyśmy wielu ludziom, że powoli klaruje się w Polsce nowy podział polityczny, którego granica nie przebiega już po linii prawica – lewica, ale po linii: szacunek do praw człowieka i podstawowych wolności a przemoc, nacjonalizm i fanatyzm religijny.

Pokazałyśmy, że tworzy się – nie, już istnieje! – Polska, w której to, kim jesteś, określa nie to, czy i jak często chodzisz do kościoła, ale to, jakim jesteś człowiekiem. Czy szanujesz cudzą wolność tak jak własną, czy potrafisz pojąć, że na jedną rzecz można patrzeć z wielu punktów widzenia, czy rozumiesz, że ludzie, którzy się od ciebie różnią, nie są zagrożeniem, lecz darem i szansą. Czy też chcesz ich wszystkich uciszyć, odczłowieczyć, zaprzeczyć, że istnieją.

cu38tzkwyaab6m0

Rzecz jasna, nie powinniśmy brać pogardy i nienawiści PiS-u wobec kobiet do siebie: oni gardzą wszystkimi, nienawidzą i boją się wszystkich. Brak szacunku do kobiet po prostu najbardziej razi, kłuje w oczy i niesie ze sobą największe konsekwencje. Także dlatego, że nie jesteśmy same. Za naszymi plecami stoi armia mężczyzn, naszych mężów, kochanków, ojców i braci, naszych kolegów, przyjaciół i współpracowników, porządnych facetów, którzy nas wspierają i z nami maszerują. Mężczyzn, którzy już pokazali, że bez względu na swoje polityczne poglądy (protest kobiet poparła nawet część wyborców PiS-u) chcą naszej równości wobec prawa i tego, żeby traktowano nas jak ludzi.

Dlatego jesteśmy dla PiS-u najtrudniejszym przeciwnikiem, z jakim miał do czynienia, i dlatego musimy na siebie bardzo uważać: bo „czarny protest” awansował nas do rangi głównego wroga ideologicznego tej partii. A z wrogiem ideologicznym – znamy to z przeszłości – walczy się bezlitośnie, nie przebierając w środkach. Wróg ideologiczny jest groźny, bo skłania ludzi do myślenia i zasiewa wątpliwości.

Oczywiście – na koniec pozwolę sobie na optymistyczny akcent – jak bywało i w PRL-u, wszystko się może rozbić o brak intelektu u pisowskich żołnierzy, idealnie zobrazowany internetowym memem wypuszczonym przez nich zaraz po „czarnym poniedziałku” z napisem: „Nie pozwolimy wyprowadzać kobiet na ulicę”. Odpowiedź kobiet była natychmiastowa i nokautująca (mem został przez partię Kaczyńskiego w popłochu wycofany): „Polki nie są psami, żeby je wyprowadzać”.

Nie, nie jesteśmy. I o tym nie wolno nam zapomnieć.

cuz1r6_wyaavq26

Reklamy

Jarosław Kaczyński napędza w kraju agresję. Kiedyś tylko popluł przez zęby, teraz jego ministrowie ględzą od rzeczy, jak Mamrot Błaszczak (sierota ma na imię Mariusz), iż ONR i KOD jest tym samym.

W kołysce ktoś kopnął Błaszczaka. Jacek Załkowski obawia się, że poleje się krew. Ta procedura napuszczania faszystów i pisowców się zaczęła – i nie jest do zatrzymania, jak każda spirala nienawiści i agresji.

czy

Czy Jarosław Kaczyński, który w ten sposób zadaniuje ministrów, zdaje sobie sprawę z tego, jakie będą skutki? Pierwszym będzie eskalacja pobicia, bo parasol władzy rozzuchwala, a nawet zachęca. Drugim – reakcja.

Jeśli KOD będzie napadany przy bezczynności władz, to – czy chce tego czy nie – wyrosną obok niego grupy samoobrony, które będą biły narodowców. To jest normalny społeczny mechanizm. Tak było w II RP.

Tolerowane przez władzę bicie za mówienie w Polsce po niemiecku (lub w innym języku) lustrzanie odbije się za granicą biciem za mówienie po polsku. Niemiecka ksenofobia też ma swoich wariatów, których uruchomią doniesienia z Polski.

Setki tysięcy Polaków będą zagrożone w Niemczech. A potem może w Anglii i nie wiadomo, gdzie jeszcze. Wystarczy, że jakiś Anglik zostanie tu pobity. A o to nietrudno.

Takie procesy jest dużo trudniej zatrzymać, niż je uruchomić. Więc będzie lała się krew. I polska, i obca. Jeśli Jarosław Kaczyński nie chce jej mieć na rękach, musi zmienić taktykę, zdobyć się na odwagę – zareagować na przemoc rosnącą w Polsce i kazać reagować podwładnym. Teraz. Zanim spirala przemocy będzie nie do zatrzymania.

Demokracja wykreowała takie nienawidzące społeczeństwa postaci, jak Kaczyński, Macierewicz i ich „dziecko” Kononowicz Misiewicz, kompletny idiota. Paweł Wroński pisze, iż to są „elity” PiS.

kariera

Antoni Słonimski, gdy za komunizmu na zjeździe literatów w Pałacu Kultury czołowy pisarz radziecki zapytał go, gdzie można zrobić siku, odpowiedział: „Pan może wszędzie”. Kariera Bartłomieja Misiewicza pokazuje, że on też „może wszędzie”.

26-letni Bartłomiej Misiewicz, jak sam twierdzi, dopiero robi studia licencjackie, a jego dotychczasowa praktyka zawodowa, poza asystowaniem Antoniemu Macierewiczowi, to praca w aptece Aronia w Łomiankach. Mimo to z woli swojego protektora wszedł do rad nadzorczych spółki Energa Ciepło w Ostrołęce i Polskiej Grupy Zbrojeniowej, największego polskiego holdingu obronnego.

Nie ma do tego stosownego wykształcenia. Nie zrobił obowiązkowego kursu dla kandydatów na członków rad nadzorczych, a gdy wyszło to na jaw, zrezygnował z posady w Ostrołęce, ale nie w zależnej od ministra Macierewicza PGZ.

Szef MON stwierdził, że „w przemyśle zbrojeniowym takiego wymogu nie ma„, a Misiewicz to jego osobisty przedstawiciel wyposażony w „lojalność, chęć współpracy, kompetencje i decyzyjność”.

Statut PGZ takie wymagania dla członka rady nadzorczej zawierał w art. 24. Jednak rada nadzorcza PGZ zmieniła statut, by Misiewicz mógł w niej zasiadać. Uczyniła to najpewniej z naruszeniem prawa, bo ustawa stanowi inaczej. Ale przecież dla Misiewicza PiS może zmienić też ustawę.

Ta cała hucpa odbywa się wśród wielkich słów wygłaszanych przez ministra Macierewicza i jego rzecznika na licznych uroczystościach państwowych, gdzie wojsko stoi na baczność i powiewają sztandary. Padają słowa: honor, ojczyzna, uczciwość, tak jakby wierzyli, że pseudopatriotyczna mgła to wszystko ukryje.

W kampanii wyborczej PiS wiele mówił o standardach i przywróceniu kompetentnej klasy urzędniczej. Misiewicz to jeden z przykładów, że PiS łamie standardy w skali nieporównywalnej ze swoimi poprzednikami. I pokrywa to pychą, butą i bezczelnością. Być może niedługo kolejne zastępy Misiewiczów będą kierowały przedsiębiorstwami, bankami, urzędami, teatrami, muzeami. Być może jakiś Misiewicz zasiądzie za sterami samolotu.

Tak realizują się słowa premier Beaty Szydło z kampanii wyborczej: „My wykreśliliśmy ze słownika języka polskiego słowo »niemożliwe «”.

Mamy sytuację, iż Kaczyński autuje Polskę z Uniii Europejskiej, z Zachodu. Polska spada na łeb, na szyję, będziemy się babrać pisowskim bajorku, grajdołku. Przebywająca w POlsce Komisja Wenecka utraciła zaufanie prezesa. Pisze o tym Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl.

komisjawenecka

W PiS znalazł się jeden sprawiedliwy. Nawet jak na liberalne warunki biblijne dotyczące Sodomy i Gomory, to o dziewięciu za mało. Pod tym względem w partii Jarosława Kaczyńskiego istna pustynia. Sprawiedliwości nie uświadczysz. Skarbem w PiS powinien być Kazimierz Michał Ujazdowski, który powiedział: „Odrębny, niezależny głos powinien być szanowany. Tym bardziej, jeśli dotyczy kwestii o charakterze fundamentalnym dla życia publicznego”. Lecz wszystkie Błaszczaki, Brudzińskie i inni, wybrani na zastępców Jarosława Kaczyńskiego, chcą Ujazdowskiego także potraktować jeszcze bardziej po biblijnemu („dopuścił się swoistego rodzaju zdrady”) i wyrzucić go za burtę.Ujazdowski jest takim Jonaszem, ale czy trafi na swoją dużą rybę i schronienie w jej wnętrzu? A może zjawi się na marszu KOD?

Na pewno takimi skarbami, jak Ujazdowski, nie są sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wybrani przez PiS, którzy nie chcą się spotkać z członkami Komisji Weneckiej, bo ta „utraciła ich zaufanie”. Oczywiście, że utraciła zaufanie Jarosława Kaczyńskiego, bo Komisja nie chce ustąpić w respektowaniu trójpodziału władzy, standardów zachodnich, nie godzi się na bezprawie, jakie widać nieuzbrojonym okiem w Polsce.

Po Komisji Weneckiej zaufanie Kaczyńskiego utracą Komisja Europejska, Parlament Europejski. Z zaufaniem pozostanie tylko Viktor Orban, przyjaciel Władimira Putina. Acz ten kierunek zaufania jest widoczny od początku rządów PiS.
Odpór Grupie Wyszehradzkiej daje sześć krajów  śródziemnomorskich: – W dyskusjach o UE nie można oddać pola krajom Grupy Wyszehradzkiej – przekonuje inicjator południowego projektu, grecki premier Aleksis Tsipras. Południu przyjdzie to tym bardziej łatwo, iż Czesi nigdy nie zgodzą się na parcianego Kaczyńskiego, Słowacy też nie. Kraje śródziemnomorskie jakiś czas temu zrzuciły kajdany chrześcijaństwa i wracają do jądra cywilizacji zachodniej (i cywilizacji jako takiej), paradygmatu klasycznej Grecji.

Południe chce zacieśnienia współpracy w Unii Europejskiej, a nie kontrrewolucji kulturalnej, poluzowania. Chcą siły wspólnoty, a nie podziału. Kaczyński dzieli społeczeństwo w kraju, Unia Europejska nie pozwoli sobie na podział wewnątrz tego najnowocześniejszego projektu cywilizacyjnego, acz na podział Unia Europejska i Węgro-Polonia – tak. I do tego dojdzie, bo Kaczyński wszedł na ścieżkę Janukowycza, który dostał od Unii Europejskiej propozycję cywilizacyjną i wybrał, jak Orban – a w przyszłości Kaczyński – przyjaciela Putina. Unii zaś nie stać na takiego chorego człowieka, jak Polska pod rządami PiS.

agencja-gazeta

Platforma Obywatelska domaga się śledztwa ws.: Czy Jarosław Kaczyński naciskał niezależną Radę Mediów Narodowych przy odwołaniu odwołania Jacka Kurskiego z prezesa TVP.

poChce

Pprzewodniczący RMN Krzysztof Czabański poinformował dziennikarzy, że Rada odwołała Kurskiego z funkcji prezesa TVP. Po przerwie Rada wznowiła obrady, a po ich zakończeniu Czabański poinformował, że uchwała RMN o odwołaniu Kurskiego wejdzie w życie z dniem rozstrzygnięcia konkursu na nowego prezesa TVP, ale nie później niż 15 października.

W związku z tym ostatecznie nie powołano nowego prezesa Telewizji na okres tymczasowy, a Jacek Kurski pozostaje na swoim stanowisku do czasu rozstrzygnięcia konkursu.

Szczerba: „doszło do złamania prawa”

Michał Szczerba (PO) uważa, że sprawa jest bardzo bulwersująca. Jego zdaniem RMN „w dniu rozpoczęcia swojego funkcjonowania prawdopodobnie razem z posłem Jarosławem Kaczyńskim dopuściła się złamania prawa”. – Uważamy, że prokuratura powinna z urzędu wszcząć śledztwo w celu sprawdzenia, czy doszło do popełnienia przestępstwa polegającego na przekroczeniu uprawnień i nielegalnym wpływaniu na decyzje członków RMN – dodał Szczerba.

Pedofil w Watykanie w najwyższych kręgach. Zaufany papieża Franciszka, Australijczyk.

zaufany

Prokuratura w Sydney sprawdza zasadność zarzutów pod adresem kardynała George’a Pella. Dwaj mężczyźni twierdzą, że jako nastolatkowie byli przez niego molestowani. Jeśli oskarżenia się potwierdzą, Pellowi grozi więzienie. Byłby to najwyższy rangą hierarcha w dziejach Kościoła Katolickiego oskarżony o czyny pedofilne.

Komisja Wenecka przyjedzie we wrześniu, aby badać bezprawie PiS. Kaczyński powinien srać pod siebie, a przynajmniej trząść mu się portki.

komisjaWenecka

Komisja zamierza w październiku przyjąć opinię na temat nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, uchwalonej w lipcu. Wcześniej, we wrześniu, delegacja sprawozdawców Komisji Weneckiej złoży wizytę w Polsce. Delegaci będą badać, czy w nowej ustawie uwzględniono uwagi i zastrzeżenia, jakie przedstawiciele Komisji zgłosili podczas ostatniego pobytu w naszym kraju.

W PiS jednak srają. Już przygotowyją następną nową ustawę o Trybunale KOnstytucyjnym. Piątą.

cyrkRT

Wybitny prof. Rzepliński i komuszy insekt, przydupas Kaczyńskiego, Piotrowicz.

CpDRLjvXYAEx6qF

Duda to tylko dudek.

jarosław Makowski

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl o przywilejach Wojskowej Obrony Terytorialnej Macierewicza.

przywileje

Tak powstaje państwo PiS. Niezrozumiałym staje się w tym kontekście stwierdzenie szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Pawła Solocha, iż „państwo rzeczywiście od pewnego czasu – możemy to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością – nie jest już państwem teoretycznym. Aparat państwa, służby zadziałały.” Soloch mówił o szczycie NATO i ŚDM.

Wierny, ale mierny Soloch powinien wyartykułować, iż to zawdzięczamy poprzednim rządom. Aktualnie władający, jak jego dobroczyńca Andrzej Duda, państwo rozbrajają nie tylko teoretycznie, ale przede wszystkim rozbrajają z prawa, z bezpieczeństwa ekonomicznego i zewnętrznych sojuszów. Polska staje się chochołem w Unii Europejskiej, jak w „Weselu” piątego wieszcza, straszymy pod brukselskimi oknami naszymi obniżonymi standardami demokratycznymi.

Takich chochołów się przepędza, z takimi chochołami nie chce się mieć do czynienie, bo tylko potrafią straszyć, być nieobliczalni. Europa nie potrzebuje chochołów, lecz UE naszych chochołów wewnętrznych nie przepędzi, to my możemy ich odczynić demokratycznymi procedurami: „zgiń, przepadnij maro pisowska”.

10września

Komisja Wenecka bardzo jasno wyraziła swoją opinię o Trybunale Konstytucyjny. Publikować – gnioty Kaczyńskiego – orzeczenie TK, bo niszczycie swój kraj, tj. Polskę. Czy dotrze ten komunikat do zafajdanych dusz Dudy i Szydło? Kaczyński jest stracony jako człowiek, to gnom nie z naszego świata.

opinia

Najważniejsze punkty opinii Komisji Weneckiej.

1. Osłabienie demokracji

Komisja Wenecka stwierdza, że ostatnie zmiany związane z Trybunałem Konstytucyjnym paraliżują jego wydajność, co sprzeciwia się demokracji, prawom człowieka i zasadom praworządności.

2. Poprzedni rząd też winny

Komisja Wenecka stwierdza, że oba rządy w Polsce – obecny i poprzedni – dopuszczały się działań niezgodnych z konstytucją.

3. Szukanie rozwiązań

Komisja Wenecka wzywa polski parlament do znalezienia rozwiązania w tej sprawie.

4. Krytyka noweli autorstwa PiS

Komisja Wenecka stwierdziła, że poprawki do ustawy o Trybunale autorstwa PiS zagroziłyby funkcjonowaniu systemu demokratycznego.

5. Publikacja ostatniego orzeczenia TK

Komisja Wenecka stwierdziła, że odmowa publikacji byłaby nierozważna i pogłębiłaby obecny kryzys konstytucyjny.

6. Ostatnie posiedzenie Trybunału

Komisja Wenecka uważa, że Trybunał miał prawo zająć się poprawkami autorstwa PiS, nie stosując ich w przypadku ostatniego posiedzenia.

Jan Hartman ratunek widzi w Amerykanach, których Kaczyński może się przestraszyć.

europa

Idą ciężkie czasy. Na opamiętanie Kaczyńskiego nie liczę. Na obalenie Kaczyńskiego przez wewnątrzpartyjną opozycję – jeszcze mniej. Stanowisk po stadninach i radach nadzorczych jest dość, żeby każdemu zatkać gębę. Czy może wydarzyć się coś, co złagodzi skutki naszej małej katastrofy? Poważny opór społeczny będzie możliwy dopiero, gdy zacznie drożeć żywność. Ale to dłuższa perspektywa.

A doraźnie? Znając Kaczyńskiego, można mieć nadzieję, że odrobinę przestraszy się ostrzeżeń Amerykanów, jeśli takie padną. Mam nadzieję, że dopóki nie nastąpiła jeszcze wielka katastrofa polityczna w Waszyngtonie, przed którą drży dziś cała Ameryka i cały świat, dyplomacja amerykańska znajdzie drogę do ucha Jarosława Kaczyńskiego i wyjaśni mu, co się stanie, gdy upadnie w Polsce kontrola konstytucyjności prawa, a za to pojawią się więźniowie polityczni z kryminalnymi zarzutami i „aktyw obywatelski” bijący „zdrajców narodu w barwach ochronnych”.

Czy Obama znajdzie pół godzimy na sprawy Polski i problemy psychologiczne Kaczyńskiego z Macierewiczem? Może i tak – w końcu niedługo szczyt NATO. Obama tell him!

Zaś Marek Ostrowski zwraca uwagę, aby politycy typu Kaczyńskiego i jego figuranci zamknęli twarz.

coWynika

Komisja zajęła się zniesławiającymi opiniami wypowiadanymi o sędziach Trybunału. Mówi ona tak: „Władza publiczna w swojej oficjalnej roli nie cieszy się taką samą swobodą wypowiedzi jak jednostka, której nie powierzono funkcji publicznych. Oczywiście organa państwowe mogą również publicznie nie zgadzać się z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, ale muszą równocześnie zaznaczyć jasno, że będą wykonywać wyrok… Ataki personalne na sędziów są niedopuszczalne i zagrażają pozycji władzy sądowniczej i publicznemu zaufaniu oraz szacunkowi, jakich ona wymaga.”

Aż wstyd, że Komisja Wenecka musiała o tym przypominać. Jest też wstydem dla demokratycznej Polski, żeby minister sprawiedliwości i prokurator generalny publicznie oceniał wyrok Trybunału Konstytucyjnego jako niezobowiązującą opinię i wzywał innych, by tego wyroku nie przestrzegali.

Odsiecz wenecka nastapiła w postaci pomocy prawnej, ale to my musimy wygrać walkę z Kaczyńskim.

nieLiczmy

bardzo

Staje się to, co najgorsze, co wydawało się koszmarem. PiS pod wodzem Jarosławem Kaczyńskim wyprowadza Polskę z cywilizacji zachodniej.

Będziemy „suwerenni” do bólu, czyli bezbronni.

Trybunał Konstytucyjny jutro wyda wyrok w sprawie pisowskiej ustawy sejmowej, która de facto likwiduje Trybunał. W piątek Komisja Wenecka z pewnością ogłosi swój wyrok znany z wcześniejszego projektu.

Trybunał orzeknie, iż prawo stanowione przez PiS jest niekonstytucyjne, a Komisja Wenecka zażąda podporządkowania się orzeczeniom Trybunału Konstytucyjnego.

PiS się nie podporządkuje. A to znaczy, iż Polska będzie wydalana z zachodnich struktur, z Unii Europejskiej, z NATO.

Dzieje się szybciej niż jakikolwiek czarny scenariusz zakładał.

Cywilizacja zachodnia nie zechce chorego państwa PiS. Nowotwór Polska pisowska będzie suwerennie zdychał. Taki sobie sprawiliśmy los, dopuszczając PiS do władzy.

WSJ

Amerykanie są zirytowani polskim rządem, który nie przestrzega reguł demokracji. To drugi tak wyraźny sygnał w przeciągu ostatniego miesiąca.

Pierwszy to list senatorów amerykanskich do Beaty Szydło.

Niedawno odwiedzili Polskę amerykańscy dyplomaci i postawili ultimatum rządowi: albo podporządkują się decyzjom Komisji Weneckiej, albo koniec z dobrymi stosunkami z USA.

Pisze o tym „Wall Street Journal”. Stan demokracji w Polsce za sprawą PiS schodzi na psy.

PiS osłabia naszą obronność. Departament Stanu USA (sprawy zagraniczne) choć zapowiada, że zamierza zwiększać, a nie zmniejszać swoją obecność militarną w sojuszniczej Polsce, ale w kuluarach szepcze się, że w związku z napiętą sytuacją na linii Warszawa – Waszyngton to wcale nie musi być takie pewne.

amerykanieOtwarcie

A tymczasem rodzi się nowy bohater naszej historii – Jarosław Kaczyński, ponoć miał być internowany, tak na okładce donosi organ pisowski „wSieci”.

Krótko pisząc: zesrany bohater.

Cczsj1EVIAAdV8T

kijowskiZagiął

We wczorajszej „Kropce nad i” wziął udział Mateusz Kijowski, szef Komitetu Obrony Demokracji. Obok niego Monika Olejnik posadziła Jacka Żalka, wiceszefa klubu parlamentarnego PiS.

Z ust Żalka popłynęła brudna rzeka pisowskich pomówień. Rynsztok jakby nigdy nie prali gaci. Smród.

Żalek próbował udowodnić, że Komitet Obrony Demokracji działa w interesie komunistów i jakoby hasłem ostatniej demonstracji było hasło „tradycji SB i UB”. Osobami kultywującymi  „tradycję” są broniący Lecha Wałęsę Polacy. I przewodzi im Kijowski. – Nie wiem, co powiedzieć – stwierdził lider KOD. – Jeżeli ktoś w sposób brudny traktuje symbol, to odnosi się do milionów, które wywalczyły wolność – dodał po chwili. Zażądał też przeprosin od Żalka za obrażenie ok. 200 tys. ludzi, którzy w ubiegłą sobotę wyszli na ulicę.

Polityk PiS jednak nie tylko nie przeprosił, ale kontynuował rozpoczętą myśl. – Na demonstracjach KOD jest dużo agresji, nienawiści – przekonywał. – Są tam osoby, które dają sobie prawo do pouczania, czym jest demokracja, a przed laty same ją gwałciły – grzmiał. Monika Olejnik poprosiła o sprecyzowanie, kogo miał na myśli, ale ten uchylił się od odpowiedzi. Wreszcie zarzucił jej, że ta zaprasza do studia Włodzimierza Cimoszewicza, którego syna dostrzegł wśród protestujących. – Jak ma się piernik do wiatraka? – spytała dziennikarka. Żalek to zignorował i poszedł dalej. – Na marszach KOD demonstrują oprawcy z SB – usłyszeli Kijowski i Olejnik. Ponownie nie było wiadomo, o kim mówił.

Kijowski nie ukrywał rosnącego zdziwienia, ale i irytacji. Kiedy próbował coś powiedzieć, Żalek wchodził mu w słowo. Na każdy rozsądny komentarz reagował nerwowo, nie mogąc skleić zdania. Trudno było właściwie zrozumieć, o czym mówi. Politycy PiS bredzą, gdy wypowiadają się o protestach KOD. PiS posługuje się, jak we wszystkim, kłamstwami i pomówieniami. Inaczej nie potrafią. To najbardziej amoralna formacja ludzi, którzy byli kiedykolwiek w polskiej polityce.

jarosławKaczyński

Gruchnęła wieść niesłychana, Jarosław Kaczyński napisał autobiografię. Pierwszy tom ma ukazać się w połowie roku. – Szykujemy książkę niespodziankę – zapowiada wydawca Tadeusz Zysk, założyciel wydawnictwa Zysk i S-ka. W tym roku na rynku będzie pierwsza część autobiografii Jarosława Kaczyńskiego. Książka zaplanowana na dwa tomy.

Autobiografia? Będzie to autohagiografia i hagiografia brata Lecha.

W końcu najlepiej Kaczyński potrafi chwalić siebie i brata. Ale to nie szczędzi słów krytyki Komisji Weneckiej, której projekt opinii nie zostawił suchej nitki na rządzie PiS. Prezes od rana obrzydza to ciało europejskie, w którym pracują najwybitniejsi prawnicy naszego kontynentu.

KaczyńskiWpolskimRadiu

– Komisja Wenecka skompromitowała się przeciekiem opinii. To jest tylko projekt, ale jeśli by go potraktować poważnie, to jest on absurdalny w sensie prawnym.

I dodał, że KW nie jest ciałem, które ocenia „z punktu widzenia prawa” różnego rodzaju wątpliwości, tylko instytucją o „bardzo wyraźnym nastawieniu politycznym”.

Kaczyński powiedział również, że opinie Komisji nie mają charakteru wiążącego, a sprawa jest wykorzystywana przez sojuszników Polski za granicą. – To jest ich poważnym błędem – uczynili z działań Komisji sprawę, która utrudnia rozwiązanie sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego – ocenił prezes PiS. Stwierdził również, że w tym momencie jest to już kwestia „suwerenności Polski:”.

Strasznym jest to, że budzisz się i dopada się kaczyzm. Porzygać się można. POlsce należy się czystość od absurdaliów takich polityków, jak Kaczyński, a dokonać tego może tylko KOD.

pierwszy

Prezes Kaczyński jest bardzo niezawodolony z Witolda Waszczykowskiego. Nie załatwił pozytywnej opinii w Komisji Weneckiej, a Jarosław Kaczyński nie znosi krytyki dobrej zmiany.

Kaczyński zdystansował się wobec szefa MSZ w ubiegłotygodniowym wywiadzie dla „Gazety Współczesnej”. Tak mówił o Komisji Weneckiej: „Ona prędzej czy później w Polsce by się pojawiła, ale powinno to nastąpić nie teraz, a za kilka miesięcy. Pewne sprawy byłyby już wówczas w naszym kraju załatwione. A przyjazd teraz jeszcze bardziej spór nakręcił. Należało się lepiej do tej wizyty przygotować, porozmawiać z nimi, zwrócić się do europejskich autorytetów prawniczych”.

kaczyński

Waszczykowski zazna bruku, należy mu się wynocha. Zryjnował wizerunek Polski. Tak zaśmieciliśmy kraj tego rodzaju ludźmi, włącznie z prezesem Kaczyńskim człowiekiem-katastrofą i z kompleksami.

szefRady

Waszczykowski za pomocą swojego zastępcy Aleksandra Stępkowskiego zwrócił się do szefa Rady Europy, aby publikacja raportu Komisji Weneckiej został przesunięta w czasie – do czerwca.

Thorbjorn Jagland – szef Rady Europy – odpowiedział mu jednak, że Komisja Wenecka jest od niego niezależna. Uwagami Stępkowskiego formułowanymi w wyjątkowo ostrych słowach był osobiście urażony. Tym bardziej że polski dyplomata sugerował istnienie w Strasburgu antypolskiego spisku. Polskie barachło kompromituje kraj. „Byleco” rządzi, ależ wpadliśmy w g…wno.

komorowskiwygymkowany

Zaś miglanc Andrzej Duda puścił ustami smród:

– „Żołnierze wyklęci” dla was przede wszystkim powinni być bohaterami, powinni być przykładem tego, jak wygląda wierność zasadom, przysiędze i temu wszystkiemu, co jest rzeczywiście ważne i czego nigdy nie wolno sobie odebrać, wobec czego nigdy nie wolno się dać zaprzedać – mówił prezydent na spotkaniu z licealistami.

Niektórzy „wyklęci” nie tylko byli bohaterami, ale też – jak choćby Romuald Rajs „Bury” – mieli na sumieniu pacyfikacje ludności cywilnej, śmierć niewinnych kobiet i dzieci. Tyle że to nie pasuje do PiS-owskiego obrazka.

Renata Grochal ponadto zauważa:

Komorowski (ani politycy PO) nie został zaproszony na główne uroczystości państwowe przed Grobem Nieznanego Żołnierza, do Pałacu Prezydenckiego ani na Powązki. Chociaż to on był inicjatorem ustawy umożliwiającej ekshumację ciał pochowanych potajemnie na Powązkach żołnierzy zamordowanych przez komunistyczne władze w więzieniu na warszawskim Mokotowie. Słowa prezydenta, że święto jest obchodzone od kilku lat, ale „po raz pierwszy ma charakter prawdziwie wspólnotowy”, zabrzmiały jak absurdalny żart.

Duda deklarował na początku kadencji, że jednym z jego głównych zadań będzie odbudowa narodowej wspólnoty. Ale widać, że tak naprawdę chodzi o wspólnotę PiS. Wszystkich, którzy się w niej nie mieszczą, trzeba wygumkować, jak Komorowskiego.

Ależ barachło rządzi Polską. Duda – prezydent komunistycznego chowu, z gminu, nie wyszedł z czworaków, jak wskazuje jego nazwisko i widać na zdjęciach.

— 

kwaśniewski

Tomasz Lis ma za sobą debiut w internecie. Wybrał najsilniejszy portal Onet. Jego pierwszymi gośćmi byli Aleksander Kwaśniewski i bp Tadeusz Pieronek.

Lis rozmawiał o sprawach w tej chwili najgorętszych, mianowicie o Lechu Wałęsie i Trybunale Konstytucyjnym. Kwaśniewski mówił, że  Wałęsa był przywódcą niesterowalnym, nie można więc się zgodzić z twierdzeniami, że to służby nim sterowały w przełomowych latach.

– Wałęsa nie dał się sterować także swoim dwóm najbliższym doradcom, Bronisławowi Geremkowi i Tadeuszowi Mazowieckiemu. To jest człowiek, który wie czego chce i potrafi to zrobić. Bracia Kaczyńscy liczyli na to, że to oni będą sterować Wałęsą. Wiedzieli o jego uwikłaniach w latach 80-tych – mówił były prezydent, który zastąpił na tym stanowisku Wałęse.

PiS dla Kwasniewskiego to partia psujów:

– Przypuszczono całkowicie bezrozumny atak na Trybunał Konstytucyjny. W przypadku mediów publicznych zakwestionowano chęć budowania czegoś neutralnego. To jest psucie na wieki. Jakie argumenty przekonają nową partię, by nie skorzystać z tego, co przygotowało PiS?

wnioskiKomisji

Inna rozmowa miała miejsce w gazeta.pl. Ewa Siedlecka rozmawiała z Włodzimierzem Cimoszewiczem o opinii Komisji Weneckiej w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.

Tutaj ta rozmowa – tv/plej >>>

– Nie spodziewam się, żeby nasze władze uznały swoje błędy i postanowiły dostosować się do wniosków Komisji Weneckiej. Będą szli w zaparte i będą próbowali grać tymi racjami ‚jesteśmy suwerenni, nikt nam nie będzie pluł w twarz’ – mówi Cimoszewicz.

Wg byłego premiera: ogromna ilość społeczeństwa już nie da się nabrać na tego typu gadaninę (pisowską). Tutaj chodzi mi o uzasadnienie rządu, dlaczego ma prawo być niekontrolowany w nierespektowaniu praw obywateli. Mam nadzieję, że obywatele nie będą kupowali tego rodzaju argumentacji – zaznacza Cimoszewicz. Zwraca również uwagę na fakt, że Rada Europy, której organem jest Komisja Wenecka, na pewno zajmie się wkrótce sprawą Polski i pozycja naszego kraju na arenie międzynarodowej, która już jest mocno nadszarpnięta, będzie nadal osłabiana.

PiS to nie jest normalna partia władzy. To zaraza, którą wyborcy wpuścili, dali się nabrać. Tę dżumę trzeba wygnać, a na to potrzeba kwarantanny. Czasu, aby Polacy nabrali rozumu.

Andrzej Bernat, były minister sportu w rządzie PO-PSL, jest już Andrzejem B. Ściganie się rozpoczęło. Łajzom Polacy pozwolili rządzić, niedouczonym quasi-politykom, którzy najwyżej mogliby zarządzać jakąś salą bez klamek w pobliskim zakładzie zamkniętym.

cbaAndrzejB

Czy Andrzej B. będzie Barbarą Blidą? Bo Barbara Blida byłaby Barbarą B., gdyby nie zeszła. Polska łajzów nam nastała, republikę bananową zakładają.

Niszczą nam kraj, jak mogą. Ci niekompetentni ludzie niczego nie wnieśli do naszego wspólnego dobra, tylko wynoszą, burzą, niszczą.

Komisja Wenecka orzekła, że niszczona jest demokracja w Polsce, zagrożona konstytucja. Nakazuje rządowi PiS powrót do ładu ustrojowego, do przestrzegania postanowień Trybunały Konstytucyjnego.

putin

Jeśli kraj Unii nie potraktuje serio „opinii na temat praworządności” (czyli w przypadku Polski nie wycofa się z decyzji groźnych dla niezależności TK), Komisja Europejska powinna ogłosić swe zalecenia naprawcze. A jeśli i one zostaną zlekceważone, może sięgnąć po artykuł 7 z traktatu UE.

Na jego mocy kraje UE, większością głosów 22 z 28 członków Unii (Polska nie miałaby prawa głosu) i za zgodą europarlamentu, mogą ogłosić własne rekomendacje dla Polski. Ponadto artykuł 7 grozi nałożeniem sankcji, ale do tego trzeba by – co jest bardzo mało prawdopodobne – jednomyślności krajów UE, poza Polską. Viktor Orbán już obiecał weto.

Jednak skutkiem bagatelizowania krytyki ze strony Brukseli byłoby szybkie zniszczenie reputacji Polski. I tym samym osłabienie jej autorytetu przy decyzjach UE – od spraw zagranicznych po pieniądze.

lisWałęsa

– Poseł Jarosław Kaczyński milczy. Po co ma mówić, skoro cały PiS i tak mówi to, co Kaczyński chce usłyszeć. Pan poseł zafundował Polsce wyborczą ustawkę z kandydatami mającymi ukryć jego wolę sprawowania w Polsce władzy absolutnej. Nie zapowiadał, zdaje się, że swe rządy zacznie od demontażu państwa prawa i demokracji liberalnej. Może czas na przeprosiny? Nie rozumiem, dlaczego Wałęsa miałby przepraszać za ewentualne winy, a Kaczyński nie miałby przepraszać za winy realne. Tym bardziej, że Wałęsa ewentualne winy odkupił po tysiąckroć. Kaczyński oczywiście swej winy nie dostrzega. Dlatego nigdy nie musi nikogo przepraszać – pisze Tomasz Lis w „Newsweeku”.

– Nie dziwię się Wałęsie, że za ewentualne winy przepraszać nie chce. Za dobrze zna naszych etatowych katolików, by nie wiedzieć, że zaraz potem wrzucono by go w kolejny krąg piekła. Prawda nas wyzwoli, słyszymy od nich. Na razie pragnienie prawdy wyzwala w nich najniższe instynkty.

oskary2016